fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Sędziowie ekstraklasy napisali list otwarty, w którym zwracają uwagę na swoje problemy

Gwizdek
Fotorzepa, pn Piotr Nowak
Po kompromitujących błędach jednych sędziów inni piszą list otwarty i chcą zmian. PZPN na razie czeka
W sobotę sędzia Wojciech Krztoń z Olsztyna wypaczył wynik meczu Polonia – Górnik, a Adam Lyczmański z Bydgoszczy zrobił to samo w spotkaniu Wisły z Jagiellonią. We wtorek przewodniczący Kolegium Sędziów Janusz Eksztajn odsunął obydwu arbitrów od prowadzenia meczów ekstraklasy do końca roku. Jednak wczoraj Lyczmański był sędzią bramkowym w meczu Ligi Europejskiej Stade Rennes – Celtic Glasgow.
– Wojciech Krztoń został przesunięty do I ligi – powiedział „Rz“ Janusz Eksztajn. – Za szybko mu zaufaliśmy, widzimy teraz, że musi jeszcze nad sobą popracować. Natomiast Adam Lyczmański jest sędzią bardziej doświadczonym, taka wpadka wcześniej mu się nie przydarzyła. Można więc mówić o pechu, a nie braku umiejętności. Analizując ich błędy, zwrócimy uwagę na pracę asystentów, którzy w obydwu przypadkach arbitrom głównym nie pomogli, choć powinni – kończy Eksztajn. W lipcu, tydzień przed rozpoczęciem rozgrywek, sędziowie ekstraklasy powołali Stowarzyszenie Profesjonalnych Sędziów Piłki Nożnej (SPSP), mimo że są przecież zrzeszeni w Kolegium Sędziów będącym organem PZPN. Członkami SPSP zostali wszyscy arbitrzy główni i asystenci, powołanie tej organizacji odczytano więc jako wotum nieufności wobec władz Kolegium Sędziów.
Kiedy w jednym tygodniu CBA zatrzymało pod zarzutem korupcji dwóch sędziów ekstraklasy Włodzimierza B. (Łódź) i Radosława T. (Ciechanów), a w następnym Krztoń i Lyczmański popełnili karygodne błędy, lepszego prezentu dla arbitrów dobrych i uczciwych być nie mogło. I nic dziwnego, że dwaj sędziowie asystenci (liniowi), cieszący się opinią jednych z najlepszych w Polsce – Tomasz Listkiewicz (syn byłego prezesa PZPN) i Maciej Szymanik, obaj członkowie zarządu SPSP, podpisali się pod listem otwartym przedstawiającym sytuację sędziów. Ich zdaniem najpoważniejszym problemem jest odstąpienie od wprowadzania zawodowstwa. Na początku października wygasły kontrakty zawodowe niektórych sędziów głównych i asystentów prowadzących mecze ekstraklasy. Z końcem roku to samo czeka wszystkich pozostałych. Adresatami listu są władze PZPN, spółki Ekstraklasa SA, główny sponsor T-Mobile i prezesi klubów ekstraklasy. „Czy uważają Państwo za normalne, aby o przebiegu meczów profesjonalnych drużyn, w które zainwestowano miliony złotych, decydowały decyzje arbitrów amatorów, którzy przez cały tydzień zajmują się pracą zawodową, a nie doskonaleniem swojego warsztatu? Czy profesjonalizacja sędziowania w czasach, w których pojawia się ogromne zagrożenie dla światowego sportu ze strony korupcji związanej z zakładami bukmacherskimi (mówił o tym ostatnio w bardzo mocnych słowach minister sportu Adam Giersz), nie jest najlepszym sposobem zapobiegania tego typu patologicznym zjawiskom?“ – pytają sędziowie. Sędziowie amatorzy, pracujący w różnych zawodach i traktujący sędziowanie jako dodatkowe zajęcie w weekend (sędzia główny ekstraklasy bierze 3600 złotych za mecz), już nie przystają do wyzwań na tym poziomie. Zawodowcami są piłkarze, kluby to spółki akcyjne, stadiony mamy jak w najbardziej rozwiniętych krajach Europy, a sędziowie nie tylko są słabi, ale i czasami przekupni. Wojciech Krztoń i Adam Lyczmański są amatorami.
Sędzia zawodowiec ma czas na codzienny trening, odnowę, analizę pracy swojej i innych, teorię gry. Byli tacy sędziowie i taki program PZPN, ale właśnie się kończy wraz z kontraktami sędziów. – Znam ten list – mówi Janusz Eksztajn. – Autorzy przedstawili swój program, my zapoznamy ich ze swoim. Jestem całym sercem za poprawieniem poziomu sędziowania i atmosfery wokół sędziów, tyle tylko, że na program sędziów zawodowych potrzebne są pieniądze. A pozyskanie ich nie jest łatwe. Będziemy jednak rozmawiać. Stanowisko SPSP wyrażone w liście poparła Ekstraklasa SA, pisząc, że „Liga Zawodowa Piłki Nożnej niezmiennie pozostaje gorącym zwolennikiem i propagatorem profesjonalizacji polskich sędziów piłkarskich“. Na poniedziałkowe zebranie Kolegium Sędziów zaproszono prezesa PZPN Grzegorza Latę. On grał w piłkę i wie, że o awansie sędziego do ekstraklasy nie zawsze decydują jego umiejętności, lecz często rozmaite układy i koterie, wszechobecne w tym środowisku od kilkudziesięciu lat. Także w czasach, w których szefem sędziów był ojciec Janusza Eksztajna. Oceny otrzymywane od obserwatorów pracy arbitrów (jest taki na każdym meczu, wysyłany przez Kolegium Sędziów PZPN) nie mają nadal w bardzo wielu przypadkach nic wspólnego z poziomem sędziowania. Stawia się je według doraźnych potrzeb polegających na tym, że trzeba usunąć z listy jednych, aby znalazło się miejsce dla innych, najczęściej protegowanych. Zawodowstwo może te zjawiska ograniczyć. Jest więc nadzieja, że Lato o tym wie, a list otwarty sędziów zostanie potraktowany jako chęć naprawy, a nie bunt. W przyszłym roku dojdzie do sytuacji, jakiej jeszcze nie było. Pierwszy raz na mistrzostwach Europy gospodarz nie będzie miał swojego sędziego.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA