fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Conrad pyta nas o tożsamość

Spektakl Jana Klaty w Starym Teatrze nie wnosi niczego ciekawego
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Pisarz jako Polak znajduje się w kłopotliwej sytuacji kogoś, kto już na wstępie klasyfikowany jest jako nosiciel antyrosyjskiej fobii
Coseph Conrad. Za życia odsądzany przez polskich patriotów od czci i wiary, posądzany o zdradę.
Eliza Orzeszkowa w szkicu „Emigracja zdolności" stwierdzała wręcz: „Czułam, czytając o nim, taką jakąś rzecz śliską i niesmaczną, podłażącą mi pod gardło". Józef Ujejski sugerował, że skok z „Patny" Jima to metafora odrzucenia dziedzictwa rodziców przez pisarza i że poczucie winy z powodu emigracji, ucieczki z kraju, towarzyszyło autorowi przez całe dojrzałe życie.
Józef Konrad Korzeniowski. Podejmujący samobójcze próby, depresyjny, z dzieciństwem pełnym traum, którymi mógłby obdzielić kilku artystów: towarzyszący rodzicom spiskowcom na zesłaniu w głąb Rosji, wcześnie osierocony, wychowywany przez apodyktycznego wuja pełnego pogardy dla insurekcyjnych aktywności ojca. Jakże potężne musiało być skłębienie kompleksów, które pchnęło młodego Konrada do ucieczki z Krakowa w świat, w awanturnicze przygody na morzu, do zatracenia się, zniknięcia, a później ciągłego ponawiania pytań o wierność, o cenę zaparcia się ideałów, o możliwość życia po zdradzie, po niesprostaniu wyzwaniu. A później przecież Conrad powracający z całą mocą jako pisarz arcypolski. Patron młodzieży AK-owskiej, w oczach Marii Dąbrowskiej – piewca wierności i bohaterstwa. Symbol Polski Podziemnej. Czytaj w tygodniku "Uważam Rze" oraz na uwazamrze.pl
Źródło: Uważam Rze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA