fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Walka o dzieła sztuki

Kolekcja biblijnych rękopisów trafiła do Izraela za sprawą tajnej, brawurowej operacji Mossadu
AP
O zabrane przedmioty spierają się sąsiedzi i byłe kolonie z metropoliami
Olbrzymia liczba bezcennych przedmiotów zmieniła właścicieli podczas II wojny światowej. Szczególnie w Europie Wschodniej, która najpierw znalazła się pod niemiecką, a później pod sowiecką okupacją. W samej Polsce zniszczonych lub zrabowanych przez obu okupantów dzieł sztuki było około pół  miliona. Polski MSZ stara się je teraz odzyskiwać.
– Zdecydowana większość dzieł sztuki  jest w Rosji. Te, które były w Niemczech, w sporej części już wypłynęły na inne rynki. Na przykład do USA czy Wielkiej Brytanii. I staramy się je teraz ściągać stamtąd – powiedział „Rz" chcący zachować anonimowość dyplomata. – Z  Niemcami o dziełach sztuki rozmawia się trudno. Z Rosjanami taka rozmowa zaś nie toczy się w ogóle. Wysyłamy do nich tylko kolejne noty, które oni ignorują – dodał.
Najcenniejszym polskim dziełem sztuki, które znajduje się na terenie Niemiec, jest „Portret młodzieńca" Rafaela ze zbiorów Czartoryskich z Krakowa. Zdobił prawdopodobnie rezydencję Hansa Franka, a później został wywieziony do Rzeszy. Najważniejszym dziełem, które zagrabili Sowieci, jest zaś „Madonna Głogowska" pę-dzla Łukasza Cranacha. Izraelczycy – którzy właśnie przyznali się do wywiezienia z Syrii bezcennych Biblii – w roku 2001 przeprowadzili podobną operację na Ukrainie. Wówczas wywieźli z Drohobycza słynne freski polskiego pisarza  Brunona Schulza. Coraz częściej zwrotu dzieł sztuki i eksponatów archeologicznych domagają się od państw Europy ich byłe kolonie. Prawnuk Mahatmy Ghandiego Tushar wezwał niedawno Londyn do oddania Indiom słynnego wielkiego diamentu Koh-i-noor. Klejnot został skonfiskowany w połowie XIX wieku przez brytyjską Kompanię Wschodnioindyjską, która następnie podarowała go królowej Wiktorii. Obecnie znajduje się w koronie Elżbiety II. Egipt domaga się zaś od Wielkiej Brytanii zwrotu przedmiotów pochodzących z czasów faraonów, które w XIX i XX wieku wydobyli europejscy archeolodzy i  które znajdują się w British Museum. Na przykład słynnego kamienia z Rosetty wywiezionego przez armię Napoleona, a następnie przekazanego Londynowi. Podobne wnioski z Kairu otrzymuje także Paryż. W 2009 roku doszło do sporu między Chinami a Francją, gdy jeden z domów aukcyjnych wystawił na sprzedaż dwie stare chińskie rzeźby pochodzące z kolekcji zmarłego rok wcześniej projektanta mody Yvesa Saint-Laurenta. Rzeźby przedstawiające głowy szczura i zająca uważane są za symbol upokorzenia Chin przez białych zdobywców. Zostały zabrane w 1860 r. z pałacu cesarza przez francuskich i brytyjskich żołnierzy. Pekin domagał się wstrzymania aukcji i zwrotu przedmiotów, grożąc Paryżowi „poważnymi konsekwencjami", jeżeli odmówi. Eksperci dowodzili jednak, że Europejczycy w XIX wieku tak naprawdę uratowali statuetki. Gdyby znajdowały się w Chinach w czasie rewolucji kulturalnej, zostałyby bowiem zniszczone przez komunistów. Europejskie muzea coraz częściej otrzymują wnioski od tzw. ludów pierwotnych o zwrot szczątków ich przodków. Zostały one zabrane niegdyś do Europy przez kolonizatorów jako „preparaty medyczne" lub eksponaty. W ubiegłym tygodniu przedstawicielom Namibii zwrócono w Berlinie czaszki  przywódców plemienia Herero, zabitym w latach 1904 – 1908 podczas powstania przeciw Niemcom. Francja postanowiła oddać Nowej Zelandii zasuszane wytatuowane głowy maoryskich wojowników, które do niedawna były wystawiane jako atrakcje w kilku muzeach. Wielka Brytania otrzymała zaś wniosek o zwrot głów wojowników aborygeńskich. Wniosek ten Aborygeni złożyli na ręce księcia Williama podczas jego ostatniej podróży do Australii.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA