fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędziowie chcą pensum, czyli ustalenia maksymalnej liczby spraw do rozpoznania

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Trzeba określić maksymalną liczbę spraw do rozpoznania – apelują sędziowie
– Jeśli już mamy być oceniani, to chcemy być traktowani równo – twierdzą sędziowie. I choć wiedzą, że ustalenie maksymalnej liczby spraw, które sędzia musi rozpatrzyć, będzie trudne, to liczą, że takie pensum powstanie. W przeciwnym razie nie zgadzają się na oceny swojej pracy. – Bo nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych każe tak samo oceniać pracę sędziego, który ma w swoim referacie kilka spraw, i tego, który musi ich rozpoznać kilkadziesiąt czy nawet kilkaset. To absurd, który dodatkowo może skrzywdzić przeciążonych dziś pracą sędziów – mówią przedstawiciele Temidy.

Obciążenie pracą jest nierówne

Sprawa jest poważna, bo dziś różnice w liczbie spraw przypadających na jednego sędziego bywają bardzo duże. Tak np. w wydziałach karnych sądów rejonowych liczba ta waha się od 77 do 412 (średnia to 170). Nieco lepiej jest w okręgowych, ale i tam są dysproporcje. Przykład? W 2010 r. w Sądzie Okręgowym w Koninie na jednego sędziego przypadało 40 spraw karnych, w Świdnicy – 37, a w Kaliszu i Szczecinie – po 36. Jednocześnie bywają też sądy mniej obciążone. W Sądzie Okręgowym w Zamościu jeden sędzia miał 15 spraw, w Tarnowie – 18, w Krośnie, Warszawie i Warszawie-Pradze – po 19. Dysproporcje dotyczą nie tylko liczby spraw przypadających na jednego sędziego, ale także ich kalibru.

Chcą znać granice

– Uzgodnienie maksimum jest konieczne – mówi sędzia Łukasz Węglarczyk. Przekonuje, że trzeba ustalić liczbę, powyżej której pewne będzie, że sędzia nie dostanie kolejnej sprawy, a przełożony zamiast mu ją przekazać, postara się o kolejny etat.
Mimo zgłaszanego postulatu sędziowie mają świadomość, że przygotowanie pensum nie będzie zadaniem łatwym. Sami podają, że sprawa sprawie nierówna. Nieraz dostają kilka spraw polegających na wydaniu wyroku łącznego i w ciągu jednego dnia w rubryce „załatwione" pojawia się ich cztery, pięć. Potem jednak trafia się skomplikowany proces, w dodatku wieloosobowy, w którym orzekanie zajmuje im rok czy dwa lata. – Pomysł wprowadzenia pensum jest dobry, choć trudny do przeprowadzenia. Trzeba porównać sędziów z różnych dziedzin prawa (karnych, cywilnych, pracowniczych). Porównanie musi też dotyczyć wielkości ośrodków, w których orzekają, i uwzględnienia rzeczywistej liczby godzin, które poświęcają na pracę – wyjaśnia sędzia Jacek Przygucki z suwalskiego sądu. W jego opinii, jeśli pensum już będzie, to trzeba też wprowadzić mechanizm, który zagwarantuje jego przestrzeganie. Z trudności, jakie się wiążą z ustaleniem pensum, zdaje sobie sprawę Grzegorz Wałejko, wiceminister sprawiedliwości, do którego takie postulaty docierają od dawna. – To niezwykle trudna sprawa – ocenia. – Z wartościowaniem spraw, które zakończyłoby się stworzeniem uniwersalnego pensum, mierzyły się wszystkie kraje Europy. Żadnemu się nie udało. Za trudne, ale możliwe uznaje z kolei stworzenie maksymalnej granicy spraw sędzia Stanisław Dąbrowski, pierwszy prezes Sądu Najwyższego. – Równocześnie jednak niemożliwe może się okazać jego przestrzeganie – ocenia. – Bo co zrobić, kiedy sędzia wypełnia granice ustalonego pensum, a wpływają kolejne sprawy. Kto ma je rozstrzygnąć? – pyta sędzia Dąbrowski. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.kukaszewicz@rp.pl Zobacz serwis » Prawnicy, doradcy i biegli » Sędziowie i sądy » Sędziowie
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA