fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Ataki mnie mobilizują, a w ratuszu uczę się wszechstronności

Rzeczpospolita
W niedzielę minie rok od dnia prezydenckiego ślubowania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Dziś „Rzeczpospolitej” mówi o planach prywatyzacji miejskich spółek i niechęci do konkursów na dyrektorów w ratuszu
Rz: Najgorszy dzień w ciągu tego roku, w którym poczuła pani, że ma dość pracy w mieście?
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Jeden z gorszych to była sobota, gdy usłyszałam w radiu o awanturze z oświadczeniem męża i możliwych konsekwencjach dla mojego mandatu (wojewoda zagroził jego wygaszeniem i nowymi wyborami prezydenta – red.). Pomyślała pani sobie wtedy: „Rany boskie, co ja zrobiłam!”?
Nie. Kompletnie mnie to zaskoczyło i na początku nie rozumiałam, o co chodzi. Nikt racjonalnie myślący nie podejrzewał, że współmałżonek prezydenta musi złożyć kwit wcześniej niż on sam. Musi pani przyznać, że pomysł przeniesienia Stadionu Narodowego to był niewypał. W tej sprawie zapanował chaos informacyjny. I przyznaję, że też się do niego przyczyniłam. Ale moim zdaniem budowa stadionu na błoniach jest złym pomysłem. Nauczyłam się w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju, że najpierw się analizuje kilka możliwości, a później wybiera najlepszą. A tu analiz zabrakło. Ale temat stadionu stał się przedmiotem publicznej debaty i to może pomóc sprawie. Ale w ten sposób rodziły się pytania, co władze miasta, czy PO, chcą budować na tych terenach? Komu sprzedać atrakcyjny grunt? Gdyby tam cokolwiek miało powstać, to najpierw musiałby odbyć się konkurs architektoniczny i publiczna debata. Wisła musi być otwarta dla mieszkańców, da się nad jej brzegiem połączyć funkcje komercyjne, mieszkaniowe, rekreacyjne. Nie chcę po prostu stracić tego terenu tylko na nowy stadion, obok którego zostaną ruiny starego. Ale nie jestem osobą, która przywiązuje się do swojej koncepcji. Będzie, jak postanowi minister sportu. Wróćmy do podsumowań. Co przez ten rok przeszkadzało w rządzeniu? Generalnie ataki polityczne PiS. Najpierw przepychanki z mandatem, potem zamieszanie z dwuwładzą na Pradze-Północ. Później kampania wyborcza do parlamentu, kiedy PiS oskarżyło mnie o korki! Absurdalne i męczące, ale mobilizujące. Ale nie pozostała pani ekipie PiS dłużna. Kazała pani skontrolować m.in. służbowe bankiety poprzedników z ratusza. Rzeczywiście. Jesteśmy w trakcie formułowania zawiadomienia do prokuratury, bo ponad 100 tys. zł wydano w sposób nieuzasadniony i nieudokumentowany. Poprzedni zarząd miasta bywał na obiadach biznesowych, spotkaniach i bankietach, ale faktur brak. Kto tak bankietował? Lech Kaczyński? Przecież stronił od spotkań z biznesmenami. Najwyżsi przedstawiciele warszawskiego ratusza. Kontroluje pani bankiety służbowe, ale nie ma nic przeciwko wyjazdom na imprezy integracyjne urzędników z ratusza. To inna sprawa. Nie chodzi o to, żeby się nie spotykać, ale o to, by każde wydatki były uzasadnione i miały faktury. Organizowanie wyjazdów szkoleniowo-integracyjnych to standardy ISO i UE. I moim zdaniem jest to słuszne. W tak dużym zespole jak ratusz nie wszyscy się znają. A jeśli urzędnicy mają okazję, by nabrać do siebie zaufania, będą szybciej załatwiać sprawy. I może nawet sama będę się na nich pojawiać. Mimo że prasa jest krytyczna. Rok temu, kiedy spytaliśmy, z czego będzie można panią rozliczyć po pierwszym roku kadencji, powiedziała pani: „Będzie już wspólny bilet...”. I... I jest w Warszawie. Na aglomeracyjny trzeba poczekać. „... rozpoczniemy most Północny”. Rozstrzygnęliśmy przetarg na projekt. Będzie gotowy w marcu 2008 r. „... modernizacja stadionu przy Łazienkowskiej będzie w toku”. Ogłosiłam przetarg na wykonawcę. Za kilkadziesiąt dni będzie rozstrzygnięty. „... będziemy kończyć pierwszą linię metra i przygotujemy drugą”. Budują się cztery stacje jednocześnie. Przetarg na wykonawcę drugiej nitki trwa. Wywiązałam się.„... wyremontujemy Krakowskie Przedmieście”. To się nie udało.Tu zawinili poprzednicy, bo nie przygotowali właściwie dokumentacji tej inwestycji. Ale zakończyliśmy pierwszy etap. Trwa drugi. Była też deklaracja o zwiększeniu liczby planów zagospodarowania przestrzennego o 5 procent, czyli do 20. Pod koniec 2006 r. było 15 proc. Teraz jest ponad 17 proc. Jest wzrost, choć mniejszy, niż zakładaliśmy. Przybyły cztery plany, trzy lada moment skieruję do rady miasta. Rozpoczęliśmy prace nad 14. No i ostatnia obietnica: „będzie też zreorganizowany ratusz”. Udało się to częściowo. Nie wszystko działa, jak bym chciała, np. przepływ dokumentów między biurami. Ale będziemy wdrażać zalecenia audytu, który się zakończył. Choć nie wszystkie sugestie da się zastosować. Na przykład czego nie można? Audyt zaleca outsourcing, na przykład zatrudnienie dla urzędu oddzielnej agencji PR. Te sugestie często są słuszne, ale nie zawsze wykonalne, bo „niepolityczne”. A kontrolerzy nie wytknęli wolnego ogłaszania konkursów na szefów biur? Mam wrażenie, że robi to pani niechętnie. Chciałabym tę sprawę raz w końcu wyjaśnić. Ustawę o konkursach na stanowiska w samorządzie przegłosowali posłowie SLD tuż przed końcem kadencji. Miała to być pułapka na PiS i PO, bo spodziewano się ich zwycięstwa w wyborach. Ratio legis tej ustawy jest więc co najmniej wątpliwe i liczę, że zapisy zostaną w tym Sejmie zmienione. Bo rzeczywiście byłoby fikcją, gdybym ogłosiła konkurs na przykład na dyrektora mojego gabinetu. Chcę korzystać z wiedzy najlepszych ludzi z rynku, a oni nie wygraliby konkursów, bo nie mają dwuletniego doświadczenia w samorządzie, ale są dobrymi fachowcami. No i spółki miejskie. Obiecała pani wyprzedaż spółek i nic. Nieprawda. Następuje konsolidacja niektórych firm w grupy branżowe, np. budowlane. Chcemy zbywać udziały, negocjacje są zaawansowane m.in. w spółkach Rondo Wasa, Sedeco i Złote Tarasy. Kończymy określenie, które podmioty i z jakich przyczyn powinny pozostać własnością miasta. Nie sposób tu pominąć sprawy szefów tych spółek. Jest pani krytykowana za to, że podobnie jak wcześniej PiS, wymieniła kadry politycznie na ludzi PO, LiD i PSL. To mit. Na 50 prezesów spółek kilkunastu jest z jakiejś partii. Na przykład szef SLD na Mazowszu Jacek Pużuk ma posadę w SPEC. Zgłosił się i został uznany za najlepszego z kandydatów. I każdy może się tak zgłosić i dostanie pracę w mieście? Każdy. Obecny szef MZA Mieczysław Magierski był zupełnie z ulicy. Potem się dowiedzieliśmy, że startował w wyborach z partii, z którą nam nie po drodze (Samoobrona – red.). Ale zdecydowały predyspozycje i fachowość. A marszałek Mazowsza Adam Struzik z PSL jest fachowcem od tramwajów? Bo dzięki pani jest w radzie nadzorczej Tramwajów Warszawskich. Ma zdany egzamin do zasiadania w radach nadzorczych. Jest w radzie bardzo aktywny. Poza tym chciałabym, żeby warszawskie firmy były dobrze postrzegane w walce o unijne fundusze. Zatem to ukłon w stronę marszałka, który dzieli fundusze?To ukłon w stronę człowieka, który czyni to sprawnie. Czego nauczył panią ten pierwszy rok prezydentury w Warszawie? Wszechstronności. Gdy przychodziłam do miasta, miałam blade pojęcie o niektórych dziedzinach jego funkcjonowania. Tu trzeba orientować się w wielu rzeczach, od inwestycji po sprawy społeczne i służbę zdrowia. Sukces tego roku? Inny budżet – przejrzysty, zdecentralizowany, proinwesty- cyjny. Usprawnienia w komunikacji miejskiej i ambitny, ale realny plan inwestycji do Euro 2012. Polityka mieszkal- nictwa komunalnego i czynszowa. I pierwszy w historii stolicy rating finansowy. Spodziewamy się go w grudniu. A gdy się spotkamy za rok, z czego panią rozliczyć? Zacznie się budowa Centrum Nauki Kopernik, Muzeum Historii Żydów Polskich, stadionu Legii. Musi ruszyć rozbudowa oczyszczalni ścieków Czajka. Będzie wybrany wykonawca dwóch mostów i metra, mamy nadzieję, że prace też ruszą. Posiadając rating, wyemitujemy pierwszą transzę obligacji, które częściowo sfinansują najważniejsze inwestycje. Dużą zaletą obecnych władz jest przełamanie inwestycyjnego marazmu z poprzedniej kadencji. Widoczne to było zwłaszcza na drogach (sprawne prowadzenie budowy np. na estakadach bielańskich czy wiadukcie w Al. Jerozolimskich). Inne plusy to naszym zdaniem: + Gotowy statut miasta + Decentralizacja (choć na razie częściowa), czyli przeniesienie zadań z ratusza do dzielnic i zwiększenie uprawnień burmistrzów + Odważna polityka mieszkaniowa. Pierwszy od dziesięciu lat plan podwyżki czynszów w lokalach komunalnych (z 2 do 6 zł za mkw.) + Wyraźny priorytet dla inwestycji komunikacyjnych i drogowych + Początek projektowania mostów: Północnego i Krasińskiego + Promowanie komunikacji miejskiej kosztem samochodów: wytyczenie pasów dla tramwajów na Trasie W-Z i włączenie priorytetu dla tramwajów wzdłuż Powstańców Śląskich + Decyzja w sprawie rozbudowy oczyszczalni ścieków Czajka (choć podjęta późno) + Decyzja o schowaniu pod ziemię parkingów na pl. Teatralnym i odzyskaniu dla pieszych np. pl. Trzech Krzyży + Gotowy projekt i ogłoszony przetarg na budowę centralnego odcinka drugiej linii metra + Plan budowy przedszkoli (17 w cztery lata) + Promowanie zaniedbywanych szkół zawodowych i techników + Zmniejszenie liczby uczniów w klasach w szkołach podstawowych + Niewiele osób w ratuszu zatrudnianych z partyjnego klucza + Powrót do ostrych dyżurów ortopedycznych i laryngologicznych + Intensywniejsza obecność Warszawy na targach turystycznych i promocja miasta + Decyzja o organizacji miejskiej imprezy sylwestrowej przed PKiN + Lepsza współpraca miasta z organizacjami pozarządowymi m.in. w sprawie kultury Słaby punkt roku rządów tej ekipy to planowanie przestrzenne. Nie ma też wyraźnej poprawy w sprawach służby zdrowia czy bezpieczeństwa. Inne minusy to: – Nie wzrosło tempo uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego ani fundusze na ten cel – Zbyt wolne przygotowania do budowy mieszkań komunalnych – jest tylko plan – Dekret Bieruta nadal obowiązuje i nawet w zakresie możliwości miasta przez rok nie oddano zbyt wielu nieruchomości – Ślamazarna sprzedaż miejskich nieruchomości (np. nie było przetargów na stare, opuszczone zabytkowe kamienice) – Zatrudnianie ludzi z partyjnego klucza (PO, LiD, PSL) w miejskich spółkach – Brak prywatyzacji samorządowych spółek i sprzedaży udziałów miasta w spółkach – Niedotrzymanie obietnic w sprawie remontu Puławskiej. Miał się zakończyć 15 grudnia, potrwa do połowy przyszłego roku– Kompromitujący remont torów w Al. Jerozolimskich za 220 mln zł. Po jego zakończeniu okazało się, że tramwaje jeżdżą tak samo wolno i hałasują – Brak wspólnego biletu dla mieszkańców aglomeracji warszawskiej (udało się tylko wprowadzić go na terenie miasta) – Bezradność władz miasta wobec Zarządu Dróg Miejskich, który miał być podzielony, by część zajmowała się tylko inwestycjami – Ratusz nie poradził sobie z problemem braku łóżek w szpitalach dziecięcych – Brak nowych domów dla seniorów, co zapowiadała prezydent w kampanii – Kadrowe zamieszanie z dyrektorami szpitali – Brak decyzji w sprawie Instytutu Kresowego – Rok wystarczył urzędnikom tylko na to, by wytypować lokalizację pod budowę Szpitala Południowego – Pół roku awantury politycznej przez spóźnienie pani prezydent w złożeniu oświadczenia o działalności gospodarczej męża dw Eryk Mistewicz | spec od wizerunku polityków Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nie nawiązała dobrego kontaktu z mieszkańcami. Nie potrafiła wiarygodnie pokazać własnej wizji miasta i spójnego programu. Działała chaotycznie i nie wykorzystała prostych możliwości dialogu z mieszkańcami. Np. decydując się na rozkopanie ulic, trzeba było unaocznić skutki tych inwestycji. Wykonanie wizualizacji remontowanej drogi nie kosztuje dużo, a wtedy kierowcy widzieliby, dlaczego stoją w korkach i co ich czeka później. Warszawa wciąż jest miastem nie do życia, jest brudna, nie ma tożsamości i wdzięku. Chciałbym, by pani prezydent działała przez cztery lata tak, jakby prowadziła kampanię wyborczą. Wtedy może udałoby się coś zmienić. Paweł Piskorski | Były prezydent Warszawy Prezydent odnotowała dwie wpadki – osobistą (z mandatem) i merytoryczną (z propozycją zmiany lokalizacji Stadionu Narodowego). Miała ułatwiony start, bo po rządach PiS łatwo było pokazać, że coś się wreszcie w inwestycjach zaczyna dziać. Ale po roku się okazuje, że zdarzyło się niewiele. Duże inwestycje – druga linia metra, mosty i obwodnice – są ledwie zaczęte. A niektóre plany są kuriozalne: budowa metodą odkrywkową centralnego odcinka nowej linii metra spowoduje rozkopanie głównych ulic w centrum miasta. Tegoroczne korki są niczym w porównaniu z tym, co czeka Warszawę w latach 2010 i 2011. Marek Makuch | Szef PiS w Radzie WarszawyLiczne obietnice wyborcze Hanny Gronkiewicz-Waltz zderzyły się z możliwościami. Okazało się, że nie tak prosto zbudować most, rozbudować Czajkę, dokończyć budowę II linii metra czy wprowadzić wspólny dla całej aglomeracji bilet komunikacji miejskiej i kolei. Niczym zakończyły się zapowiedzi szybszego uchwalania planów zagospodarowania przestrzennego, tempo ich tworzenia jest takie jak dotąd. Źle oceniam też niemrawe działanie w sprawie stadionu Polonii, szkodliwe pomysły prywatyzacji służby zdrowia, brak koordynacji remontów ulic, wycofywanie się z konkursów na dyrektorów szkół i unikanie organizowania ich dla urzędników na kierowniczych stanowiskach w ratuszu. Tomasz Sybilski | szef LiD w Radzie Warszawy Jak zawsze pierwszy rok kadencji jest czasem przygotowań i rozpoznania sytuacji. Wydaje mi się, że ekipie Hanny Gronkiewicz-Waltz udało się dość szybko wgryźć w główne problemy i ruszyć z istotnymi inwestycjami. Cieszą mnie m.in. intensywne prace nad budową stadionu na Legii, duże nakłady na edukację i sport. Tak naprawdę dopiero w 2008 r. będzie realizowany pierwszy budżet obecnej władzy – z wyraźnym nastawieniem na budowy i remonty dróg. Nie narzekamy na polityczną współpracę z panią prezydent. Chciałbym tylko częściej widywać ją na sesjach Rady Warszawy, bo w tym roku bywała rzadko.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA