Finanse

Rząd znów będzie wymieniał walutę

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Jeśli kurs euro na koniec roku przekroczy tę granicę, dług publiczny Polski może być wyższy niż 55 proc. PKB
– Do poziomu 4,5 zł za euro jesteśmy bezpieczni – wyjaśnia Piotr Bujak, szef zespołu ekonomistów Raiffeisen Bank Polska. – Biorąc pod uwagę fakt, że w tej chwili za euro płacimy prawie 4,4 zł, a na rynkach wciąż jest nerwowo, ryzyko przekroczenia progu 55 proc. długu w relacji do produktu krajowego brutto jest duże.
Gdyby dług przekroczył 55 proc. PKB, konieczne byłoby uchwalenie kolejnego budżetu bez deficytu, co wiązałoby się z koniecznością ostrych cięć wydatków. Według prognoz rządu na koniec tego roku dług liczony metodą krajową wyniesie 52,7 proc. PKB, a unijną 54,9 proc. PKB (różnice w ramce obok). 4,5 zł za euro taki kurs grozi przekroczeniem przez dług progu 55 proc. PKB
Bujak podkreśla, że resort finansów sfinansował już na rynkach 100 proc. tegorocznych potrzeb pożyczkowych.  Zmniejszyło je z kolei obniżenie składki do OFE (o prawie 10 mld zł). Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego, dodaje, że na korzyść Polski działają też „przyzwoity" wzrost gospodarczy (rząd liczy na 4 proc.) i fakt, że deficyt budżetowy ostatecznie ma być o około 10 mld zł niższy niż planowane 40,2 mld zł. – Jednocześnie, jeśli resort finansów, tak jak zapowiadał, będzie co miesiąc do końca roku sprzedawał papiery za około 3 mld zł, to dług zwiększy się o kolejne 0,7 pkt proc. PKB – wyjaśnia Kalisz. Jarosław Janecki z Societe Generale zwraca też uwagę na ryzyko polityczne. – Jeśli żadna partia nie zdobędzie większości parlamentarnej i pojawią się problemy ze sprawnym skonstruowaniem nowego rządu, to może to jeszcze bardziej osłabić złotego – podkreśla Janecki. Z kolei Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku, przypomina, że w ostatnim roku resort finansów do obniżenia relacji długu do PKB wykorzystywał swapy walutowe. Zdaniem Janusza Jankowiaka z Polskiej Rady Biznesu w podbramkowej sytuacji minister finansów może przestać w ogóle pożyczać pieniądze na rynku. – Nie sądzę jednak, aby zdecydował się uruchomić przyznaną nam przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy linię kredytową, bo to wiązałoby się z kosztami sięgającymi kilkuset milionów dolarów – wyjaśnia ekonomista. Według informacji Ministerstwa Finansów zadłużenie Skarbu Państwa na koniec lipca tego roku wyniosło 749,7 mld zł, z czego zadłużenie zagraniczne – 194,8 mld zł (27,8 proc.). Na koniec sierpnia na rachunkach złotowych i walutowych resort finansów miał środki o wartości 54,1 mld zł. Ok. 90 mld zł Polska ma zagwarantowane w ramach elastycznej linii kredytowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki e.glapiak@rp.pl Różne klasyfikacje Resort finansów od czterech lat liczy zadłużenie Polski według dwóch metodologii – krajowej i unijnej. W pierwszej wersji nie uwzględnia długów Krajowego Funduszu Drogowego oraz sektora ubezpieczeń społecznych. Dzięki temu maleje ryzyko przekroczenia przez dług progu 55 proc. PKB. Zgodnie z ustawą o finansach publicznych, gdyby się tak stało, konieczna byłaby likwidacja w następnych latach deficytu budżetowego. Według metodologii unijnej  rząd musi już uwzględnić wszystkie nasze długi, jednak Komisja Europejska nakazuje działania obniżające zadłużenie dopiero po przekroczeniu progu 60 proc. długu w relacji do PKB.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL