Świat

Sprawa Chodorkowskiego: kto wygrał?

Według Dmitrija Babicza, rosyjskiego publicysty, wyrok sądu w Strasburgu w sprawie Jukosu fetowały i władze, i opozycja
Rz: Jak pan ocenia wyrok sądu w Strasburgu w sprawie Jukosu?
Dmitrij Babicz, rosyjski publicysta i komentator: Bardzo trudno wydać jakąkolwiek opinię. Obrońcy praw człowieka już orzekli, że jest to ich zwycięstwo. Ale prorządowi deputowani do Dumy dowodzą, że to wygrana władz. A czy przeciętnych Rosjan ta sprawa interesuje?
Na pewno budzi o wiele mniejsze zainteresowanie niż na Zachodzie. Interesuje głównie liberalną opozycję i te struktury, których funkcjonowanie zależało od Jukosu. Nie wiem, czy zaangażowanie w obronę Chodorkowskiego nie zaszkodziło bardziej opozycji, niż jej pomogło. Dlaczego miałoby zaszkodzić? Rozmawiałem o tym niedawno ze znanym obrońcą praw człowieka Lwem Ponomariowem. Przeciętny Rosjanin uważa, że broni się miliardera Chodorkowskiego, a człowiek biedny nie znajdzie w nikim oparcia. To u zwykłych ludzi budzi przede wszystkim rozdrażnienie. Ale w Strasburgu wykazano, że w sprawie Jukosu naruszone zostało prawo. To nikogo nie interesuje? Ludzie uważają, że Chodorkowski jest przestępcą jak inni oligarchowie, i żałują, że oni wszyscy jeszcze nie siedzą w więzieniu. Sprawa Jukosu była okazją do przyjrzenia się metodom działania struktur oligarchicznych: jak pozyskują pieniądze i jak rozprawiają się z wrogimi sobie ludźmi. Oczywiście, to nie znaczy, że Jukos był gorszy od innych.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL