fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Putin nie pozwala protestować

AFP
Setki zatrzymanych, wśród nich przywódcy opozycji Garri Kasparow i Borys Niemcow. Tak zakończyły się próby zorganizowania antyputinowskich demonstracji w Moskwie i Petersburgu tydzień przed wyborami do parlamentu.
“Wszystkich nie posadzicie!” – napisała w specjalnym adresowanym do Kremla oświadczeniu Rada Polityczna Związku Sił Prawicy (SPS). Liderzy tego ugrupowania trafili na komisariaty po polowaniu, przeprowadzonym przez oddziały specjalne milicji – OMON.
Najpierw, w sobotę, milicja rozpędziła opozycyjnych demonstrantów w Moskwie. W legalnym Marszu Niezgadzających Się (z Putinem i z polityką Kremla), obok ugrupowań skupionych w radykalnej opozycyjnej koalicji Inna Rosja, pierwszy raz wziął udział SPS. Trzy tysiące manifestantów uchwaliło odezwę do Centralnej Komisji Wyborczej, w której ostro skrytykowali jej bierność wobec licznych przypadków łamania prawa wyborczego przez Kreml i prezydenta Władimi-ra Putina, nadużywającego uprawnień i wpływów dla promowania partii Jedna Rosja, z list której sam startuje w wyborach. “Wykorzystamy wszystkie dozwolone prawem metody, by wyniki tych wyborów zostały unieważnione” – napisali.
Po zakończeniu manifestacji liderzy Innej Rosji w otoczeniu swoich zwolenników poszli w kierunku CKW, by przekazać swój apel. Idący na czele pochodu członkowie zakazanej Partii Narodowo-Bolszewickiej skandowaniem antyputinowskich haseł sprowokowali milicję do interwencji. W momencie, gdy na ulicy pojawiły się kordony OMON, większości narodowych bolszewików udało się uciec, a milicjanci przystąpili do wychwytywania domniemanych organizatorów zamieszek. Znalazł się wśród nich lider Innej Rosji i były mistrz świata w szachach Garri Kasparow. Jeszcze tego samego wieczoru został skazany na pięć dni aresztu za zorganizowanie nielegalnego pochodu. – W protokole napisano, że prowadził półtora tysiąca ludzi – opowiadała “Rz” jego asystentka Marina Litwinowicz. Funkcjonariusz, biorący udział w zatrzymaniu Kasparowa, przyznał, iż tak naprawdę oskarżony znajdował się w 30 – 50-osobowej grupie, głównie dziennikarzy. Obrońcy polityka zwrócili uwagę na szereg innych nieścisłości. Bez skutku. W niedzielę do podobnych starć doszło w Petersburgu. – Tutejsi milicjanci są lepiej wyszkoleni niż moskiewscy – ironizował z goryczą w głosie lider SPS i numer jeden na listach wyborczych tej partii Nikita Biełych. Rozmawiał z “Rz” przez telefon komórkowy, siedząc w milicyjnej furgonetce. Został zatrzymany, gdy udzielał wywiadu dziennikarzom. – Nie zdążyłem odpowiedzieć na pierwsze pytanie, gdy pojawiła się milicja i chwyciwszy mnie za nogi i ręce wrzuciła do samochodu – opowiadał. W podobny sposób zatrzymywano w Petersburgu jego kolegów. Numer dwa na liście SPS i kandydat tej partii w przyszłorocznych wyborach prezydenckich Borys Niemcow trafił do samochodu milicyjnego, zanim zdążył odpowiedzieć na pytania gromadzących się wokół niego na placu Pałacowym petersburżan. Kolejnemu politykowi, liderowi miejscowego oddziału związku Leonidowi Gozmanowi podczas zatrzymania wywichnięto rękę. Ofiarami wczorajszego polowania na opozycjonistów stało się około trzystu ludzi. OMON wkroczył do akcji kilka minut po tym, jak dwustuosobowa grupa uczestników Marszu Niezgadzających Się podjęła próbę przejścia od siedziby demokratycznej partii Jabłoko na plac Pałacowy, by przeprowadzić tam wiec. Większości nie stawiano zarzutów. Wywożono ich za granicę miasta i tam wypuszczano. Według portalu internetowego Sobkor milicjanci nie ukrywali, iż ich celem było niedopuszczenie opozycjonistów do centrum, gdzie prokremlowskie ugrupowania organizowały proputinowską manifestację. Biełych, Niemcow i Gozman zostali wypuszczeni po kilku godzinach; temu ostatniemu postawiono zarzut wykrzykiwania antyputinowskich haseł. Zaniepokojenie “agresywną taktyką rosyjskich władz wobec opozycji” wyraził Departament Stanu USA. Podobnym obawom dał wyraz sekretarz generalny Rady Europy Terry Davis. Już za tydzień w Rosji odbędą się wybory parlamentarne; według różnych badań prokremlowska Jedna Rosja ma szanse na uzyskanie ponad 60 proc. głosów, a Jabłoko i SPS nie wejdą do Dumy. Brutalne i bezprawne rozbicie pokojowych demonstracji jest świadectwem strachu Kremla przed wzrostem niezadowolenia społecznego. Zostałem schwytany i wrzucony do milicyjnej furgonetki, gdy stałem na chodniku obok Garriego Kasparowa. Oddział milicji zaatakował nas bez ostrzeżenia. Napadło na mnie pięciu funkcjonariuszy. Jeden z nich przydusił mnie pałką milicyjną, żebym nie mógł krzyczeć, a reszta schwyciła za ręce i nogi. To, z czym mamy obecnie do czynienia w Rosji, można określić jako militaryzację kraju. Dotychczas postrzegaliśmy Władimira Putina jako prezydenta-cywila. Jednak coraz częściej do głosu dochodzi w nim wieloletni funkcjonariusz służb specjalnych, doświadczony pułkownik KGB Celem wszystkich manifestacji jest doprowadzenie do delegitymizacji wyborów w oczach zagranicy. Ludzie skupieni w Innej Rosji wychodzą na ulice i prowokują władze do działań siłowych, inscenizując na użytek zachodnich mediów scenkę, która ma potwierdzić tezę, iż Rosja to kraj niedemokratyczny. Myślę, że SPS popełnił ogromny błąd dołączając do tej grupy zdrajców ojczyzny. Radykalizacja nie przysporzy tej partii poparcia społecznego. Wręcz przeciwnie, spowoduje odsunięcie się tradycyjnego elektoratu liberalnego. Nie wykluczam, że obecne kierownictwo SPS zabiega o usprawiedliwienie nieuchronnej porażki wyborczej. Gdyby byli mądrzejsi, współpracowaliby z Kremlem, który przecież wyciągał do nich rękę. JarosŁaw Kałucki
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA