Media

Tajemnica medialnych gwiaz z importu

ROL
Obcokrajowcom łatwiej o sukces. – Wyróżniają się, no i lubimy, jak mówią w naszym języku – tłumaczą eksperci
– W Mongolii jestem super znany, w swojej rodzinie! Nikt nie mieszka obok naszej jurty w promieniu 100 km, więc mogę powiedzieć, że 90 proc. ludzi, których znam w Mongolii, zna mnie – tłumaczy w e-mailu do "Rz" Bilguun Ariunbataar, mongolska gwiazda TVN znana z programów Szymona Majewskiego.
W show TVN wcielał się w rolę reportera stacji telewizyjnej U1 Bator zadającego kłopotliwe pytania celebrytom i politykom. Aktorkę Agatę Buzek pytał na jednej z imprez, w co lubi grać. Na wieczorze wyborczym Bronisława Komorowskiego dopytywał Stefana Niesiołowskiego, czy Honduras wyjdzie z grupy, a restauratorkę Magdę Gessler poprosił o coś do jedzenia.
W jego wywiadzie z Januszem Palikotem padły głośne słowa o zastrzeleniu i patroszeniu Jarosława Kaczyńskiego. Teraz Mongoła można oglądać w nowym programie Majewskiego "HDw3D" i na parkiecie "Tańca z gwiazdami". Ariunbataar zdążył już zagrać w reklamie i dubbingować jedną z postaci filmu "Gnomeo i Julia". Na Facebooku ma pokaźny fanclub – prawie 28 tys. osób.

Studia z dojenia jaka

Skąd wziął się medialny fenomen Ariunbataara? Podobno jego kreacja to tylko kalka podobnej postaci z amerykańskiego satyrycznego show. Pracownicy TVN nie chcą jednak mówić o historii pojawienia się Mongoła na wizji. Obowiązuje przedstawiana przez niego wersja. Od samego Mongoła trudno się czegoś dowiedzieć (do gwiazdy też niełatwo dotrzeć. Z "Rz" kontaktował się poprzez e-mail producenta programu "HDw3D"). Raz mówi, że do TVN trafił z castingu. Innym razem, że jest na polsko-mongolskiej wymianie telewizyjnej. – W Polsce już jestem szmat czasu. Ledwo pamiętam przyjazd. To było chyba cztery lata temu – twierdzi. Więcej dowiedzieliśmy się w Stowarzyszeniu Polska – Mongolia. – Jest naszym przyjacielem – mówi o Ariunbataarze Grzegorz Cessak prezes organizacji. Zdradza, że do Polski przyjechali rodzice Mongoła, a on sam, choć urodził się w Mongolii, wychował się w Polsce. Podobno nawet u nas studiuje. Co? – Studia życia. W Mongolii już się nastudiowałem: dojenie jaka, strzelanie z łuku, przenoszenie kobyły i pilnowanie żony, żeby wydajnie pracowała – wylicza Ariunbataar. Fenomen Mongoła nie dziwi medioznawcy prof. Jacka Dąbały. – W mediach najważniejsze jest, by się wyróżniać, a komu o to łatwiej niż obcokrajowcowi – mówi prof. Dąbała. – Do tego Polaków mile łechce, jeśli Niemiec, Anglik czy obywatel Mongolii mówią w naszym języku. Z miejsca zyskują sympatię.

Steffen i inni

Ariunbataar nie jest pierwszym obcokrajowcem, który zaistniał w rodzimym show-biznesie. Nową gwiazdą programu "Dzień dobry TVN" jest Joseph Seeletso. Zwany Józkiem Botswańczyk na co dzień prowadzi swoją restaurację. "Taniec z gwiazdami" wylansował z kolei zagranicznych tancerzy: Stefano Terrazzino z Włoch, Żorę Koroliowa z Ukrainy czy Jana Klimenta z Czech. Jednak najwięcej zagranicznych gwiazd wypromował program "Europa da się lubić" emitowany w TVP2 w latach 2003 – 2008. – Program miał pomóc przełamać nasze lęki przed obcokrajowcami – mówi "Rz" Monika Richardson, która prowadziła show. Występujący w nim zagraniczni goście zostali gwiazdami mediów. Niemiec Steffen Möller, który pracował m.in. jako lektor języka niemieckiego, zagrał w serialu "M jak miłość", prowadził program "Załóż się" w TVP 2. Opublikował też kilka książek, a nawet zrealizował programy o Polsce dla niemieckiej telewizji. Anglik Kevin Aiston m.in. prowadził w radiowej Trójce program "Kevin sam" oraz w TVP 2 "Euroquiz". Włoch Paolo Cozza wystąpił w "Tańcu z gwiazdami", napisał książkę kucharską, wystąpił w reklamie. Dziś prowadzi własną firmę. – Nie przypuszczałem, że zyskam taką popular-ność – mówi "Rz" Cozza. – Na casting poszedłem z ciekawości. Czasem ludzie mnie zaczepiają, proszą o autograf. Ale we Włoszech mnie nie znają, więc spokojnie mogę spotkać się z kolegami na mieście. – Ja przypuszczałem, że w programie będę gościł co najwyżej kilka razy – wspomina Conrado Moreno. Reprezentował Hiszpanię, choć podkreśla, że w połowie jest Polakiem. – Nie odczuwam żadnej popularności. W Warszawie jest się anonimowym. W Hiszpanii tylko raz zainteresował operatorów hiszpańskich stacji. – Byłem na lotnisku w Madrycie akurat wtedy, gdy piłkarze Wisły przylatywali tam na mecz – opowiada. – Polscy kibice entuzjastycznie mnie powitali na lotnisku, więc operatorzy myśleli, że jestem pierwszym piłkarzem. Dziś m.in. prowadzi telewizyjne losowanie Lotto, ma audycję w radiu, wydał też książkę o Madrycie.

Tylko chwila sławy

Uczestnicy programu TVP 2 największą popularność mają już jednak za sobą. – Cieszę się, że program pomógł im odnieść sukces. Nawet jeśli część ich kariery jako celebrytów była krótkotrwała – mówi Richardson. Prof. Dąbała zwraca uwagę, że zagranicznym gwiazdom trudno jest długo utrzymywać się na topie. – Zawsze znajdzie się ktoś oryginalniejszy, kto bardziej zaciekawi publiczność – tłumaczy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL