fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Notowania

GPW stawia na Wschód

Rzeczpospolita
Wysypu spółek z Ukrainy nie będzie. Ale i tak giełda zamierza zacieśnić współpracę z kijowskim parkietem. Za to na nasz rynek chętniej wchodzą zachodnie firmy
W najbliższy piątek na warszawskiej giełdzie zadebiutuje dziesiąta spółka zagraniczna w tym roku i jednocześnie druga na GPW firma z Ukrainy. To producent olejów spożywczych Kernel Holding. Wschód jako miejsce pozyskiwania nowych emitentów okazał się niezwykle trudny, głównie ze względu na małą znajomość warszawskiej giełdy oraz obowiązujące na Ukrainie regulacje.
Pierwszą ukraińską spółką na GPW był producent i dystrybutor cukru Astarta Holding, który wszedł na nasz rynek w sierpniu 2006 r. Prezes GPW liczy, że w ślad za Astartą i Kernelem na rodzimy parkiet wejdą inne ukraińskie firmy z branży rolno-spożywczej. – Obecność tych dwóch firm może być argumentem dla podobnych przedsiębiorstw z tego sektora. Ale liczę również na spółki surowcowe – mówi Ludwik Sobolewski. Jego zdaniem jeżeli w przyszłym roku zadebiutują dwie ukraińskie firmy, będzie to spory sukces. Czego brakuje naszym wschodnim emitentom? Przede wszystkim odpowiednich regulacji. Zdaniem przedstawicieli GPW ukraińskie przepisy, takie jak prawo o publicznym obrocie, są niepełne i niespójne. Niedoprecyzowane są również kwestie związane z realizacją ofert publicznych, zwłaszcza jeśli ukraińska spółka planuje przeprowadzić IPO na innym niż rodzimy rynku.Dlatego, mimo że wśród dziewięciu partnerów GPW w ramach programu WSE IPO Partner aż połowa to brokerzy ukraińscy, na razie efektów tej współpracy nie widać.
– Trzeba jednak pamiętać, że do ubiegłego roku marka GPW była kompletnie nieznana przedsiębiorcom w naszym regionie. A dzisiaj władze ukraińskich spółek zastanawiają się, czy zadebiutować w Londynie czy w Warszawie – przekonuje Ludwik Sobolewski. GPW, która współpracuje również z największą ukraińską giełdą PFTS, zamierza w przyszłym roku przejść do konkretnych działań. – Chcemy pomóc naszym partnerom z Kijowa i lobbować za zmianą obowiązujących tam regulacji. Na początku 2008 r. otworzymy również przedstawicielstwo GPW w Kijowie. Będzie ono m.in. zajmować się organizacją spotkań i warsztatów dla uczestników rynku. Musimy wykonać jeszcze dużo pracy instruktażowej. Chcemy Ukraińcom pokazać, że zależy nam na tym rynku – mówi prezes GPW. Giełda w Warszawie będzie również pomagać PFTS przy wdrożeniu systemu technologicznego. Eksperci zwracają jednak uwagę na niedociągnięcia również po naszej stronie. W Warszawie brakuje bazy analitycznej i doradczej, która zajęłaby się ukraińskimi przedsiębiorstwami. Dlatego tamtejsze spółki chętnie wybierają alternatywny rynek giełdy londyńskiej AIM, który zatrudnia m.in. specjalistów od rynków Europy Środkowo-Wschodniej.Po debiucie Kernela na GPW będzie notowanych 21 spółek z zagranicy. Prezes GPW oczekuje, że w 2008 r. na parkiecie pojawi się 10 – 20 kolejnych zagranicznych firm. Emitentów, zwłaszcza ze Wschodu, powinny przekonywać do GPW niższe niż np. w Londynie koszty wejścia i funkcjonowania na rynku czy obecność inwestorów zainteresowanych zagranicznymi spółkami. Ukraińskie firmy muszą dojrzeć do formy spółek publicznych. Na razie widzimy, że mają spore problemy z publikacją sprawozdań finansowych na czas oraz wypełnianiem innych obowiązków informacyjnych. Najpoważniejsze ograniczenia to jednak problemy administracyjne. Chodzi głównie o niedookreślone przepisy związane z wchodzeniem spółek na rynek giełdowy. Długo trwa procedura sprzedaży papierów i dojścia do debiutu na obcym rynku. Dlatego najczęściej tworzy się wehikuły inwestycyjne i rejestruje spółki w którymś z krajów Unii Europejskiej (najczęściej w Holandii lub Luksemburgu), aby oferować swoje papiery poza krajem macierzystym. Dużo łatwiej wtedy przygotować prospekt i zadebiutować na obcej giełdzie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA