fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Mam od kogo się uczyć

Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Łukasz Fabiański przed meczem w Belgradzie – Dostanę tylko taką szansę, na jaką sobie zapracuję – mówi bramkarz reprezentacji Polski i Arsenalu Londyn
Rz: O miejsce w pierwszym składzie reprezentacji Polski bramkarzowi jest wyjątkowo [Soft Return]trudno...
Łukasz Fabiański: Bramkarz jest w drużynie tylko jeden i na tym polega problem. Kilku z nas znalazło się w naprawdę dobrych klubach. Jerzy Dudek jest w Realu Madryt, Artur Boruc w Celticu Glasgow, Tomek Kuszczak w Manchesterze, a ja w Arsenalu. To robi wrażenie. Co prawda mam dopiero 22 lata i zakładam, że jeszcze wiele lat grania przede mną, jednak na razie brakuje mi argumentów, by zostać podstawowym bramkarzem reprezentacji. Samo znalezienie się w trójce zawodników powoływanych na ważne mecze eliminacyjne jest dla mnie dużym wyróżnieniem, bo konkurencja jest olbrzymia. Cały czas trzeba walczyć, udowadniać podczas zgrupowań, że trener się nie pomylił. Presja jest duża, ale to akurat zawsze nakręca mnie pozytywnie. Pogodził się pan z tym, że Boruc jest numerem jeden?
Artur gra co tydzień w lidze szkockiej, jego Celtic występuje w Lidze Mistrzów i bramkarz zawsze należy do najlepszych na boisku, a poza tym ostatnio świetnie się spisuje w reprezentacji, więc nie ma za bardzo z czym dyskutować. Pomiędzy mną i Tomkiem Kuszczakiem przepaść jest mniejsza. Co prawda on ma większą szansę na grę w klubie niż ja, jednak obaj jesteśmy tylko rezerwowymi. Wszystko może się jednak szybko zmienić. Nie jest tak, że jak raz wywalczysz miejsce między słupkami, to masz je do końca życia. Nie powiem, że Artur Boruc czuje mój oddech na plecach, ale kiedy zacznę regularnie grywać w Arsenalu, rywalizacja na pewno będzie bardziej wyrównana. A są realne szanse na to, by tak się stało w najbliższym czasie? Dostaję szansę przeciętnie raz na miesiąc w Pucharze Ligi i proszę sobie wyobrazić, jak bardzo muszę być skoncentrowany, by nie zrobić choćby jednego błędu. Nie mogę dać Arsene'owi Wengerowi najmniejszego powodu do tego, by w momencie kontuzji Jensa Lehmanna albo Manuela Almunii wahał się postawić na mnie. Mam wrażenie, że wszystko idzie w dobrym kierunku, że moja kariera nie mogła się lepiej potoczyć, bo znalazłem się w wyborowym towarzystwie. Mam od kogo się uczyć, a dostanę tylko taką szansę, na jaką sobie sam zapracuję. W Anglii gra się bardzo ostro. Nie boi się pan, że to jednak nie jest liga dla pana? Uważam, że właśnie jest dla mnie. Oczywiście było kilka sytuacji, kiedy wydawało mi się, że zostałem brutalnie sfaulowany, i miałem pretensje do sędziego, że nie przyznał nam rzutu wolnego, jednak ten nawet na mnie nie spojrzał. Nie wszyscy bramkarze w Premiership są gigantami, taki Edwin van der Sar w Manchesterze jest chudy, a stanowi bardzo mocny punkt swojego zespołu. W Anglii jest jedna z najlepszych lig w Europie, a mnie, z racji tego, że znam język, łatwo przyszła aklimatyzacja. Niczego nie chciałbym zmieniać. Jest pan zaskoczony, że siedział na ławce rezerwowych w meczu z Belgią, a Kuszczak poszedł na trybuny? Nie, bo znam swoją wartość i jestem pewny swoich umiejętności. Z Tomkiem rywalizujemy uczciwie, a trenerzy ustalają skład, biorąc pod uwagę to, co zaprezentowaliśmy na zgrupowaniu we Wronkach. Nie będę cały czas siedział w cieniu i przepraszał za to, że Leo Beenhakker zdecydował tak, a nie inaczej. W meczu z Serbią w reprezentacji wystąpił czwarty bramkarz w tych eliminacjach. To europejski rekord. Nie uważa pan, że na tej pozycji powinno jednak być bardziej stabilnie? Na pewno dodaje to spokoju, jednak wydaje mi się, że trenerzy dobierają piłkarzy pod konkretnego przeciwnika. Każdy bramkarz jest inny – jeden lepiej gra na linii, drugi na przedpolu, jeden obserwuje to, co się dzieje na boisku, stojąc blisko bramki, drugi stoi od niej kilkadziesiąt metrów i tak naprawdę jest ostatnim obrońcą. Przeciwko Serbii Boruc nie zagrał również z tego powodu, że kwestia awansu jest już rozstrzygnięta i nadarzyła się okazja, by sprawdzić któregoś z jego zastępców w meczu o stawkę, a nie towarzyskim. rozmawiał w Belgradzie Michał Kołodziejczyk
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA