fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Poprawianie budżetu

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Resort finansów za wszelką cenę stara się podnieść tegoroczny deficyt. Przesuwa wydatki na obsługę długu, rozwiązuje rezerwy celowe i tworzy nowe już na przyszły rok
Najnowsze szacunki Ministerstwa Finansów wskazują, że tegoroczna różnica w kasie państwa pomiędzy dochodami a wydatkami nie sięgnie nawet 20 mld zł wobec planowanych 30 mld zł.
Dzięki temu także deficyt całego sektora będzie niski. Komisja Europejska w ostatnich prognozach mówi nawet o 2,7 proc PKB wobec wcześniej szacowanych 3,4 proc. PKB. Na rok 2008 zakłada jednak wzrost do 3,2 proc. PKB. Resort finansów założył zarówno na ten, jak i na przyszły rok poziom 3 proc. PKB. Wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska robi teraz wszystko, aby jej szacunki się sprawdziły. – Bez żadnego problemu osiągnęlibyśmy w tym roku 2,7 proc. PKB – potwierdza Gilowska. – Jednak przyszły rok jest bardziej napięty, dlatego wykonujemy liczne działania pozwalające przenieść niektóre wydatki z 2008 na 2007 rok, np. zaoszczędziliśmy w kosztach obsługi długu publicznego 2 mld złotych przewidziane na rok 2008 i ponosimy ten koszt w roku 2007.
A to nie wszystko. Resort stara się też zostawić Fundusz Ubezpieczeń Społecznych w nadspodziewanie dobrej kondycji na koniec tego roku. Da się to zrobić, rozwiązując niewykorzystane rezerwy celowe i przelewając pieniądze na konto nowej rezerwy przeznaczonej na zabezpieczenie przyszłorocznych wydatków FUS. Dokładnie o taką kwotę będzie więc można w 2008 roku zmniejszyć dotacje dla funduszu. Przyspieszone zostaną też niektóre rozliczenia środków unijnych. Dodatkowo przyszłoroczny wynik poprawi też zapisanie pewnej kwoty wydatków 2008 r. na konto tegorocznej realizacji budżetu. Tzw. środki niewygasające mogą sięgnąć około 2,5 mld zł. W sumie resort finansów będzie mógł przesunąć w ten sposób z przyszłego roku na obecny około 10 mld zł. Profesor Jerzy Osiatyński z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN uważa, że mając tak niskie wydatki w tym roku, naturalną rzeczą jest likwidowanie wszystkich należności i zobowiązań, które mogą pogarszać wynik w kolejnych latach. – Takie działanie daje przestrzeń przyszłemu rządowi do dokonania zmian po stronie dochodów i wydatków, aby szybciej zdjąć z nas procedurę nadmiernego deficytu i utorować drogę do euro – dodaje ekonomista. Zgadza się z nim prof. Andrzej Wernik z Akademii Finansów. – Wszystko wskazuje na to, że rok 2008 będzie dużo gorszy pod względem dyscypliny finansowej i ewentualnych nadwyżek we wpływach do państwowej kasy – wyjaśnia Wernik. – Także koniunktura gospodarcza raczej nie będzie już tak dobra, tak więc wszelkie działania mające na celu podreperowanie przyszłorocznego wyniku należy uznać za pozytywne. Profesor dodaje jednak, że także nowy rząd już teraz powinien pomyśleć o tym, w jaki sposób zadbać o niski deficyt sektora finansów publicznych. – Mam nadzieję, że uda się zmniejszyć o kilka miliardów złotych deficyt budżetowy – podkreśla ekonomista. – Osobiście opowiadam się też za wycofaniem się z kolejnej obniżki składki rentowej o 4 punkty procentowe. Ani pracownikom, ani pracodawcom dużego pożytku to nie przyniesie, za to z moich wyliczeń wynika, że spadek wpływów w przyszłym roku może sięgnąć z tego tytułu nawet 15 mld zł. ? Zyta Gilowska robi prezent przyszłej władzy. Mogłaby maksymalnie zmniejszyć deficyt w tym roku, a winą za jego wzrost w przyszłym obarczyć PO. Zachowuje się rozsądnie i w sytuacji, gdy są nadwyżki, przesuwa wydatki. Jeśli nie będą one wyższe niż 5 – 7 mld zł, to dobrze, w przypadku wyższych przesunięć można się jednak zastanawiać, czy planowanie budżetu nie było błędne. ?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA