fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Zaskakująca rola Dr Housa

Hugh Laurie Let Them Talk
Warner Brothers Records
Hugh Laurie nagrał album "Let Them Talk", którym nie naraża się na śmieszność, a słuchaczom może się podobać
O ile bohater grany przez angielskiego aktora bije rekordy gburowatości, on sam, zapraszając do wysłuchania debiutanckiej płyty, ujmuje autoironią brytyjskiego dżentelmena. Zobacz na Empik.rp.pl
W słowie wstępnym uprzedza wielbicieli bluesa, że w przeciwieństwie do twórców gatunku, nie urodził się w Alabamie w latach 90. XIX wieku. Jego życie pozbawione jest tajemniczych wydarzeń – jak choćby spotkania z diabłem – które sprawiłyby, że jak Robert Johnson stałby się w jednej chwili geniuszem, płacąc, jak to bywa w podobnych historiach, utratą duszy za krótkie, ale błyskotliwe życie.
– Złamałem też kardynalną zasadę podziału ról, zgodnie z którą aktor powinien zajmować się aktorstwem, a muzyk muzyką – wyznaje pełny skruchy. – Bo przecież nie kupujemy ryb od dentysty, a hydraulika nie prosimy o porady finansowe. Czemu więc słuchać kolejnego śpiewającego aktora? Nie znam odpowiedzi!
Pierwsze zetknięcie z muzyką zawdzięcza lekcjom pianina, które rozpoczął w wieku 6 lat. Nie potrwały długo, ponieważ nie wprawiły go w zachwyt francuskie kołysanki ani polskie - jego zdaniem – komiczne motywy taneczne.
– Ale kiedy miałem 51 lat, usłyszałem w radiu "I Can't Quit You Baby" Williego Dixona, co zmieniło moje życie. Wkroczyłem do świata bluesa – wspomina.
Bluesa uczył się w Nowym Orleanie. Tam wynajdował stare płyty i słuchał mistrzów. Dziś imponuje dobrym gustem i znajomością kompozycji Lead Belly'ego, Raya Charlesa i Fatsa Wallera, o których pamiętają już tylko koneserzy.
Hugh Laurie, chociaż wydał debiutancką płytę, fonograficznym debiutantem nie jest. Zagrał na pianinie na najnowszej płycie Meat Loafa. Dobrał sobie też znakomitych współpracowników. Płytę wyprodukował sam Joe Henry, a akordeonistą był Patrick Warren, który towarzyszył niegdyś Bobowi Dylanowi i Tomowi Waitsowi.
Laurie, który bardziej ceni pianistów niż gitarzystów, a za mistrzów w wokalistyce uznaje wyłącznie Louisa Armstronga i Bessie Smith, z repertuaru tego pierwszego wybrał dixielandowe "St. James Infirmary" – z niezwykle nastrojową partią fortepianu; zaś tej drugiej – "After You've Gone", którą śpiewa z bluesową niedbałością, w stylu pierwszych albumów Waitsa.
Wrażenie robi wykonywane z nonszalancją starego klubowego wyjadacza "Buddy's Bolden Blues", legendarna kompozycja z repertuaru ojca jazzu. Ale najbardziej podoba mi się kameralny "Police Dog Blues".
Album uświetnili goście – Irma Thomas, Dr. John i Allen Toussaint. Najlepiej wypada sir Tom Jones. Na jego tle gospodarz sesji robi wrażenie ambitnego amatora. I za ambicje oraz odwagę należy mu się uznanie.
A czy jest godzien braw, okaże się, gdy dojdzie do zapowiedzianych już koncertów.
KONKURS:
Dla naszych czytelników mamy pięć płyt "Let Them Talk".
Wygra 5 pierwszych zgłoszeń na adres kultura@rp.pl z linkiem do wybranego tekstu opublikowanego w części muzycznej Serwisu Kulturalnego rp.pl.
Start konkursu: poniedziałek, 1 sierpnia, godz. 18.00. W tytule mejla proszę wpisać "Let Them Talk".
Znamy już zwycięzców, poinformujemy ich drogą elektroniczną.  Dziękujemy za udział w konkursie :)
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA