Film

Natychmiast weszłam w skórę dziennikarki współpracującej z Pearlem

UPI
Rozmowa z Archie Panjabi, która gra w "Cenie odwagi" Asrę Q Nomani.
W „Cenie odwagi” wciela się pani w dziennikarkę, która współpracowała z Danielem Pearlem i towarzyszyła jego żonie w najtrudniejszych dniach. Czy poznała pani Asrę osobiście?
Archie Panjabi: Tak. Ja mieszkam w Bombaju, ale poleciałam specjalnie do Asry do Stanów. I przydarzyła mi się dziwna rzecz. W Waszyngtonie zginęła mi walizka. Nie mogłam się nawet po podróży przebrać. Asra przyjechała po mnie i zabrała mnie do siebie, do Pittsburga. Była bardzo serdeczna, zaoferowała mi swoje ubrania. W ten sposób, jakby naturalnie, „weszłam w jej skórę”. A jak było z „duszą”?
Zrozumiałyśmy się natychmiast. Asra bardzo mi pomogła przygotować się do roli. Rzuciła wszystko, poświęciła mi całkowicie kilka dni. Dużo gadałyśmy, opowiadała mi o Danielu Pearlu, zabrała mnie do redakcji „The Woll Street Journal”, gdzie mogłam porozmawiać z jego najbliższymi kolegami. W domu pokazywała mi też wizytówki Danny’ego, kartki od niego. Trzymała je trochę jak relikwie. Przyznaję, że byłam bardzo wzruszona. W czasie zdjęć partnerowała pani Angelinie Jolie. Czy miałyście dobry kontakt? Znakomity. W scenach ze „sztabu” poszukiwań byłyśmy jedynymi kobietami. Otaczało nas po sześciu, siedmiu mężczyzn. Może dzięki temu wytworzyła się pomiędzy nami pewna nić solidarności. A poza tym Angelina jest wyjątkowo sympatyczną osobą. Nie ma kaprysów gwiazdy, jest bezpośrednia i skoncentrowana na pracy. W czasie zdjęć miałam nawet wrażenie, że otacza mnie opieką. Jak pracował z panią nad rolą Michaeal Winterbottom? To jest świetny reżyser, który swoim entuzjazmem potrafi zarazić innych. I ma świetny stosunek do aktorów. Bardzo starannie ich dobiera, ale potem potrafi im zaufać. Po prostu liczy, że zżyją się ze swoimi postaciami. I niczym nie ogranicza na planie. Nie rysuje na podłodze znaków, gdzie aktor ma stanąć, ale podąża za nim z kamerą. A jeśli emocje wymkną się czasem wykonawcy spod kontroli, nie przerywa sceny, wołając „Tego nie było w scenariuszu”. Odwrotnie, jest zachwycony taki naturalnymi, nieprzewidywalnymi reakcjami. Czy to prawda, że ma powstać film fabularny oparty na życiu Asry? To chyba plotki. Nie wierzę, by Asra się teraz na to zgodziła. Wyglądałoby to tak, jakby chciała ukraść część zainteresowania, jakie otacza dziś tragedię Daniela Pearla. Ale myślę, że kiedyś kino może się o jej historię upomnieć.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL