Służba zdrowia

Pomysły Platformy na służbę zdrowia

Zmiany w organizacji NFZ i szpitali zapowiada Platforma Obywatelska. Nie wiadomo jednak, kto z polityków będzie odpowiadał za realizowanie jej programu
Na dziennikarskiej giełdzie pojawiają się tylko dwa nazwiska osób, które mogłyby objąć w przyszłości stanowisko ministra zdrowia: Ewy Kopacz, szefowej Komisji Zdrowia w poprzednim Sejmie i Jerzego Millera, obecnego wiceprezydenta Warszawy, a wcześniej szefa NFZ. – Może będzie to ktoś z nich, a może ktoś trzeci. Donald Tusk wprowadził całkowity zakaz spekulacji o personaliach – tłumaczy Elżbieta Radziszewska z PO.
– Przyjęliśmy zasadę, że najpierw powstaje program, potem koalicja, a dopiero potem mówimy o tym, kto go będzie realizował – mówi jeden z lekarzy związanych z PO. O swoich przyszłych nominacjach nie chcą też rozmawiać sami zainteresowani. Byli współpracownicy Millera przyznają, że spodziewają się, że to właśnie on zajmie miejsce w rządzie.
– Nie jestem wcale pewien, czy Miller będzie wolał być ministrem zdrowia czy szefem NFZ. Prowadził fundusz przez dwa lata, wiele rzeczy rozpoczętych pewnie chętnie by dokończył – zastrzega jednak jeden z nich. Jakich zmian możemy się spodziewać? W programie Platformy znalazła się decentralizacja Narodowego Funduszu Zdrowia. Miller, gdy jeszcze był szefem Funduszu, podkreślał, że konkurencja między kilkoma funduszami sprzyja lepszemu zarządzaniu pieniędzmi ubezpieczonych. Czy będzie to rozwiązanie podobne do powszechnie krytykowanych kas chorych? – Kasy miały wyłączność na terenie każdego województwa, faktycznie było to kilkunastu małych monopolistów – tłumaczy Miller. – Prawdziwa decentralizacja polegałaby na stworzeniu kilku ogólnopolskich podmiotów konkurujących o tego samego pacjenta – powtarzał wczoraj te opinie Jerzy Miller na forum branżowego pisma „Rynek Zdrowia”. Żadne decyzje nie zostały jednak jeszcze podjęte. Wiadomo na pewno, że nawet gdyby NFZ został podzielony na kilka podmiotów, zmiany nie weszłyby w życie szybko. Najbliższy możliwy termin to styczeń 2009 roku. Jeszcze przed wyborami PO zapowiadała wprowadzenie umów patronackich między młodymi lekarzami a szpitalami – to rozwiązanie miało ułatwić absolwentom medycyny start w zawodzie i zapobiec uciekaniu przez nich z kraju. Inna zmiana dotknęłaby samorządy: miałyby one pod koniec każdego roku wyrównywać bilans finansowy należących do nich szpitali. – Wzmocniłoby to ich odpowiedzialność za służbę zdrowia. W tej chwili zdarza się, że szpital się zadłuża, a właściciel w ogóle się tym nie przejmuje – mówiła Kopacz przed wyborami. W sumie PO przygotowała siedem projektów ustaw dotyczących służby zdrowia. – Możemy zaczynać prace już na pierwszym posiedzeniu Sejmu – mówi posłanka. Jest niemal pewne, że forsowane przez Andrzeja Sośnierza zmiany w rozliczeniach między szpitalami a NFZ nie wejdą w życie. Sośnierz tłumaczył, że ograniczyłyby one biurokracje, dyrektorzy szpitali odpowiadali, że to zamach na budżety ich placówek. Wątpliwości rozwiała kilka dni temu Ewa Kopacz. – Od tego rozwiązania odejdziemy – zapowiedziała.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL