Media i internet

Trzech graczy na platformie cyfrowej

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Przedwyborczym rzutem na taśmę TVP ogłosiła plan utworzenia nadawczej platformy cyfrowej. Kolejne komercyjne przedsięwzięcie czy polityka?
W Polsce działają trzy płatne platformy telewizji satelitarnej. O możliwości uruchomienia kolejnej informowała Telekomunikacja Polska, a ostatnio konsorcjum Polkomtelu, Polskiego Radia i TVP. Pięciu platform na rynku nie ma nigdzie w Europie.
– Nie ma miejsca na polskim rynku na kilka sprawnie działających platform. Tendencja światowa jest wręcz odwrotna - na rozwiniętych rynkach satelitarne platformy się łączą – tak było we Włoszech, w Hiszpanii czy we Francji. Konsolidacja to trend wskazany również dla naszego rynku – mówi Arnaud de Villeneuve, szef spółki, która jest operatorem Cyfry Plus. Pięć lat temu jego platforma połączyła się z konkurencyjną Wizją TV, bo właściciele ocenili, że konkurencja jest nieopłacalna. Na rynku pozostały tylko dwie platformy: Cyfra Plus i Cyfrowy Polsat. W ubiegłym roku do gry niespodziewanie włączyła się grupa ITI z platformą "n". W Polsce tylko około połowy gospodarstw domowych jest w zasięgu dobrej jakości sieci nadawczych. Do obsłużenia pozostaje jeszcze kilka milionów, które mogą odbierać tylko siedem ogólnopolskich programów – argumentują szefowie ITI. Platforma obsługuje dzisiaj 150 – 200 tys. abonentów i przynosi swojemu właścicielowi poważne straty (ok. 80 mln ujemnego wyniku EBITDA w połowie 2007 r.), których zresztą ITI zawsze się spodziewało.
– Wejście trzeciej platformy poszerzyło rynek. Dzięki intensywnej komunikacji zwiększyło się bowiem zainteresowanie telewizją cyfrową, jednak to dotychczasowe platformy najwięcej na tym zyskały – twierdzi Arnaud de Villeneuve. Od chwili startu "n" jego konkurenci zyskali nowych abonentów: Cyfrze Plus przybyło ich 130 tys., a Cyfrowemu Polsatowi – 850 tys., dzięki czemu liczba jego abonentów się podwoiła. Czy wejście "konsorcjum TVP" na rynek da ten sam efekt? Tak naprawdę nie wiadomo jeszcze dokładnie, jak miałoby ono działać. – Z informacji, jakie do nas docierają, wynika, że TVP mogłaby stawiać tzw. nadajniki małej mocy na masztach telekomunikacyjnych Polkomtelu, a tereny nieobjęte tą siecią pokryłaby sygnałem satelitarnym – ocenia Andrzej Zarębski, medioznawca i przewodniczący rady nadzorczej Polskiego Operatora Telewizyjnego. Szefowie TVP i Polkomtelu zgodnie mówią, że nowa platforma nadawcza musiałaby mieć ok. 1 mln abonentów (tyle, ile Cyfra Plus, połowę tego co Cyfrowy Polsat), aby była rentowna. Nie wiadomo, czy chodzi o ściśle komercyjne przedsięwzięcie. Prawdopodobnie konsorcjum miałoby również sfinansować cyfrowe nadawanie na terenie całego kraju. Do 2012 r. mają zostać wyłączone analogowe nadajniki telewizyjne, dzięki czemu w eterze zmieści się więcej kanałów telewizyjnych i możliwe będzie świadczenie przez nadawców nowych usług. Zdaniem konkurentów dla TVP wspólny z Polkomtelem projekt to jeszcze jedna próba ustalenia uprzywilejowanej pozycji jako nadawcy publicznego na cyfrowym rynku. Własna sieć nadawcza to dla TVP także szansa na przełamanie dyktatu Tp Emitelu – spółki, która dominuje na rynku nadawania sygnału telewizyjnego. Z drugiej strony to dobry powód dla Telekomunikacji Polskiej, do której należy TpEmitel, aby zainteresować się cyfrowym nadawaniem. Zwłaszcza jeżeli do projektu cyfrowego nadawania włącza się konkurencyjny Polkomtel. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego. Norweski Telenor i portugalski Portugal Telecom należą do ważnych graczy na rynku cyfrowego nadawania. Dla TVP jednak to przedsięwzięcie jest szansą na utwierdzenie 50-proc. udziałowca w polskim rynku telewizyjnym. – Czy czwarta platforma satelitarna ma w Polsce szansę? W przypadku TVP tak, jeżeli mówimy o projekcie uprzywilejowanego nadawcy publicznego – mówi Andrzej Zarębski. Cyfrowe nadawanie to jednak polityka, a już dzisiaj wszystkie polityczne koncepcje sprzed trzech miesięcy mogą być nieważne.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL