Wywiady i rozmowy

Platforma jest partią gigantycznego oszustwa

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Możemy współrządzić z PO. Ale to musi być rząd IV Rzeczypospolitej, w którym będą Zbigniew Ziobro i Mariusz Kamiński. Ten rząd musi kontynuować prowadzoną przez nas politykę – twierdzi premier w rozmowie.
Rz: CBA zostało wykorzystane do walki politycznej – twierdzi opozycja. Nie byłoby lepiej, gdyby Mariusz Kamiński ujawnił materiały dotyczące zatrzymania Beaty Sawickiej po wyborach?
Jarosław Kaczyński: Ujawnienie tego po wyborach byłoby ciosem w demokrację. Jacy obywatele powinni głosować? Poinformowani czy niepoinformowani? Duża część polskich elit uważa, że obywatel nie powinien wiedzieć za dużo o polityce i wtedy demokracja nie jest naruszona. Natomiast jak obywatel dowiaduje się o kulisach polityki, to wtedy dochodzi do łamania demokracji. Ja się z tym nie zgadzam. Co więcej, mam pretensje do Kamińskiego, że ujawnił to tak późno. Kiedy powinien to zrobić?
Dużo wcześniej. Oczywiście pod warunkiem że miałby na to zgodę prokuratury. Kiedy dowiedziałem się o tej sprawie, sądziłem, że chodzi tylko o łapówkę za działkę na Półwyspie Helskim, a więc o sprawę szpetną, ale indywidualną. Dopiero później się okazało, że chodzi o coś znacznie więcej. Sawicka pokazuje, co będzie się działo, jak Platforma dojdzie do władzy. Trzeba to widzieć w szerszym kontekście, mianowicie wraz z postulatem PO, by prywatyzować szpitale. Teraz się tego wypierają. Ale wszyscy wiedzą, że prywatyzacja szpitali stwarzałaby mnóstwo okazji do szybkiego nielegalnego zdobywania gigantycznych pieniędzy. Tego chciała Platforma i pani Sawicka ma tę zasługę wobec Polski, że znakomicie to opisała. To dowód, że PO jest partią gigantycznego oszustwa. Pokazanie tego opinii publicznej było świętym obowiązkiem Kamińskiego. Opozycja uważa, że światło dzienne powinny też ujrzeć materiały dotyczące zatrzymania współpracowników byłego ministra sportu Tomasza Lipca. Nie widzę żadnych przeciwwskazań. Bardzo bym sobie tego życzył. Nie mam jednak możliwości, by kazać Kamińskiemu to uczynić, bo potrzebna jest tu zgoda prokuratora. Zresztą w sprawie Lipca zachowaliśmy się błyskawicznie, natychmiast pozbyliśmy się go z rządu. PO też twierdzi, że natychmiast wyrzuciła z partii Sawicką i zabroniła jej kandydować do Senatu. Mówi, że w każdym stadzie może się zdarzyć czarna owca. Jaki zarzut stawia pan Platformie? W nagraniach pani Sawicka mówi o prywatyzacji szpitali, o posłach, którzy tam funkcjonują, i „frontmence”. Konkretnie, z terminami, mówi, jak to wszystko będzie rozgrywane. Z tego można wysnuwać daleko idące wnioski. Jednym słowem tymi nagraniami ostatecznie została zerwana maska z PO. Jej dążenie do władzy to największa manipulacja, jaka ma miejsce od czasu Okrągłego Stołu, kiedy to twórcy stanu wojennego stali się budowniczymi demokracji i ludźmi honoru. Ludzie, którzy odpowiadają za to, co się działo w Polsce w latach 90., za to, że po otwarciu granic z naszego kraju wyjechało ponad 2 mln Polaków, próbują udowodnić, że nie mają z tym nic wspólnego. Opierając swoją kampanię na losach zwykłych ludzi, próbują odepchnąć nas od władzy, choć to my jako pierwsi z sukcesem prowadzimy politykę zmieniającą praktykę z lat 90. Mówiąc, że trzeba było ujawnić nagrania z rozmów Sawickiej po to, by ludzie wiedzieli, na kogo chcą głosować, pan de facto potwierdza, że ta sprawa została wykorzystana w kampanii wyborczej. Oczywiście. Obywatele dostali istotne informacje. Mariusz Kamiński chciał wyjaśnić tę sprawę inaczej. Prosił o zwołanie Komisji ds. Służb Specjalnych. Ale to się nie udało. Zresztą moim zdaniem robił to zupełnie niepotrzebnie. Od razu powinien wszystko pokazać. Po akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa mówił pan, że Kamińskiemu należy się premia. Za akcję z Sawicką też należy mu się nagroda? Nie, bo to była zwykła, rutynowa akcja. To, że nagle nabrała ona takiego znaczenia, wynika głównie z długich zwierzeń Sawickiej. PO widzi związek między spadającymi w sondażach notowaniami PiS a ujawnieniem tych nagrań. Ta sprawa byłaby ujawniona, nawet wtedy gdybyśmy mieli 15-procentową przewagę nad PO. Z jakimi partiami jest pan gotów rządzić po wyborach? Ostatnio o wszystkich trzech ugrupowaniach, które – oprócz PiS – mają szanse wejść do Sejmu, mówił pan, że tworzą sojusz, by uchronić nadużycia i korupcję. Gdzie pan widzi potencjalnego sojusznika? Nie chcę mówić o koalicjach przed wyborami. Tak naprawdę nie wiadomo, jak nowy Sejm będzie wyglądał. Mogę powiedzieć tylko tyle: na pewno nie będzie sojuszu z LiD ani z Samoobroną, oczywiście gdyby udało jej się wejść do parlamentu. Natomiast co do innych partii, jesteśmy otwarci. Jest pewien problem z Platformą. To, co oni wygadują na mój temat, przekracza wszelkie granice. Widać to było podczas mojej debaty z Tuskiem. Publiczność PO zachowała się skandalicznie, łamała wszystkie ustalone reguły. Wybory dzisiaj to właściwie starcie między Polską kultury i honoru a taką Polską, która reguły kultury i honoru odrzuca. Wspólne rządy PiS i PO są możliwe? Jeżeli w PO dojdzie do weryfikacji postaw i zajdą tam zmiany, to możliwe jest pozytywne współrządzenie. Ale to musi być rząd IV Rzeczypospolitej, w którym będą Zbigniew Ziobro i Mariusz Kamiński. Ten rząd musi kontynuować prowadzoną przez nas politykę zagraniczną, walkę z korupcją i naprawę w szkolnictwie. Jesteście gotowi podzielić się z Platformą tzw. resortami siłowymi? Nie wykluczam tego, ale byłby to przedmiot długiej i ciekawej dyskusji. Po pierwsze, musielibyśmy mieć pewność, że linia zostanie zachowana. A po drugie, że pewien typ ludzi tam się nie znajdzie. My na pana Wojciecha Brochwicza na pewno się nie zgodzimy. Brochwicz aspiruje do rządu? Nie mogę się wypowiadać na ten temat. Ale nieprzypadkowo wymieniłem to nazwisko. W MSWiA widziałby pan Jana Rokitę? Uważam, że Władysław Stasiak jest idealnym ministrem. Nie widzę powodów, by go zmieniać. Nieoficjalnie mówi się też o MSZ dla Jana Rokity. Sprawa MSZ mogłaby stanąć wtedy, gdyby Anna Fotyga nie chciała kontynuować swojej misji. Nie wiem, czy Rokita biegle mówi po angielsku. A to jest warunek. Jeżeli mówi po angielsku, to jestem jak najbardziej za, bo tam trzeba człowieka bardzo dobrze politycznie przygotowanego. Rokita jest takim człowiekiem. Jest pan gotów rozmawiać o koalicji z Tuskiem już w powyborczy poniedziałek? W poniedziałek zamierzam się wyspać. A poza tym nie wiadomo, co się wydarzy w PO, jeżeli znów przegrają. Z tego, co wiem, kilku polityków PO ma ochotę zająć miejsce Tuska. To Płażyński, Rokita, Zdrojewski, Dutkiewicz. Jest też wymieniany Marcinkiewicz, choć akurat tego nie traktuję zbyt poważnie. Ze wszystkimi tymi panami jestem gotów rozmawiać. Ale nie z Donaldem Tuskiem? Przecież Donald Tusk uważa mnie za obsesjonata. Ale oczywiście wszystko, co jest dobre dla kraju, mogę zrobić. Mogę rozmawiać nawet z diabłem wcielonym. A wiadomo, kto jest diabłem, nie Tusk, tylko Rokita. Gdyby wariant z PO się nie udał, byłby pan gotów rządzić z PSL? Niczego nie wykluczam. Ale pod warunkiem, że nowy rząd będzie kontynuował rozpoczętą politykę. Sądzę, że stoję na czele dobrego rządu, choć zawsze mogłoby być lepiej. Przygotowuje się pan także na wariant przejścia do opozycji? Losem polityka bywa rządzenie, bywa bycie w opozycji. Ale nic nie wskazuje na to, że przestaniemy rządzić. Takie są nasze najnowsze sondaże. Spokojnie czekamy na wynik niedzielnych wyborów.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL