fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Zmiana składki do OFE będzie miała charakter neutralny?

Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Ministerstwo Skarbu Państwa przekonuje, że zmniejszenie składki do OFE da szansę na zwiększenie roli innych inwestorów w prywatyzacji spółek giełdowych
— Zmiana wysokości składki do OFE będzie miała dla polskiej giełdy charakter neutralny. Natomiast znacząca poprawa sektora finansów publicznych, ograniczenie deficytu i długu publicznego powinno być widoczne najpóźniej w 2012 r. — zapewniał w czwartek Jan Krzysztof Bielecki, szef Rady Gospodarczej przy premierze w czasie konferencji „Zmiany w OFE a giełda" zorganizowanej przez Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych (SEG). Rząd planuje już od maja ograniczyć wysokość składki, która trafia do funduszy emerytalnych. Zamiast 7,3 proc. mają otrzymywać 2,3 proc., a docelowo od 2017 r. 3,5 proc. pensji ubezpieczonych.
Zdaniem Bieleckiego lepsze wskaźniki dotyczące deficytu i długu publicznego oraz możliwe latem przyszłego roku wyjście z procedury nadmiernego deficytu mają równie znaczący, jak nie większy, wpływ na perspektywy polskiego rynku.
— Prześledziłem sytuację na Węgrzech po nacjonalizacji funduszy emerytalnych w okresie grudzień-styczeń. W tym czasie w Polsce nastąpiło osłabienie obligacji, a na Węgrzech nastąpiło ich umocnienie. W całym regionie polska giełda poszła najmniej w górę — tłumaczył. — Pieniądze trafiające od OFE na rynek kapitałowy i do sektora prywatnego powinny pozostać takie same po zmianach, rzędu ok. 9 mld zł. A dziś giełda zdyskontowała już przesunięcie składki z OFE do ZUS  — dodał.
Wskazywał także na inną kwestię. — W Polsce utrzymuje się tendencja utrzymywania wyższych cen akcji na giełdzie przez obecność na niej OFE. Ma to plusy i minusy. Być może po tych zmianach będziemy mieli bardziej racjonalną sytuację — mówi Bielecki.
Także zdaniem wiceministra skarbu Adam Leszkiewicz zmiana wysokości składki  przekazywanej do OFE będzie miała neutralny wpływ na rynek kapitałowy.
— Co nie oznacza, że nie dostrzegamy ryzyk takich jak zmniejszony strumień gotówki czy zmniejszenie roli stabilizującej OFE na giełdzie. Ale nie jest tak, że wszystko zależy tylko do OFE. W 2009 r. i 2010 r. fundusze uczestniczyły na różnym poziomie w prywatyzacji spółek skarbu. Ich udział wynosił od 10-12 proc., a czasem było to kilkadziesiąt proc. Ostatnia sprzedaż akcji Taurona pokazuje, że OFE objęły 20-30 proc. akcji — mówił Leszkiewicz.
Zapewnił, że na nowe rozwiązania ministerstwo patrzy jako na szansę zwiększenia roli innych inwestorów w prywatyzacji spółek giełdowych, jak choćby funduszy inwestycyjnych. — Pojawiały się zarzuty, że przy redukcjach preferowaliśmy OFE. Może będzie to okazja do zmiany tego. Zwłaszcza, że zwykle mieliśmy do czynienia z dużą nadsubskrypcją. Przy PZU była ona 9-krotna — mówił wiceminister.
Poza tym wskazywał, że nie wszystkie pieniądze pochodzące z prywatyzacji pochodziły z wprowadzania spółek na giełdę. Akcje były także sprzedawane inwestorom branżowym. Podkreślił także rosnącą rolę akcjonariatu obywatelskiego.
— Wiele zależy do samych OFE. Do tej pory chętniej inwestowały w obligacje niż w akcje. Średnie wykorzystanie limitu inwestycji w akcje sięgało 74-78 proc. Obecna zmiana systemowa będzie motywować do większego wykorzystania limitu — mówił Leszkiewicz.
— Muszę przyznać, że ze zdziwieniem przyjmuję wypowiedź wiceministra skarbu. Może skarb państwa jest spokojny spokojny, ale zostanie ograniczony strumień pieniędzy inwestowany w obligacje komunalne oraz w małe i średnie spółki. OFE ograniczą się do płynnych dużych spółek — ripostował Jeremi Mordasewicz z Lewiatan.
Beata Stelmach, prezes SEE, powiedziała zaś, że emitenci najbardziej boją się dziś, że OFE skupią się na na największych spółkach.
— Martwimy się o to czy będzie mniej pieniędzy kierowanych do emitentów giełdowych. Liczymy, że OFE będą chętniej patrzeć na te spółki, na które wcześnie nie patrzyły — mówiła. — Chciałabym, aby OFE zaczęły interesować się pomijanymi instrumentami takimi jak obligacje korporacyjne — dodała.
Jak Krzysztof Bielecki pytał zaś ile dziś w portfelach inwestycyjnych OFE jest małych i średnich spółek i doszedł do konkluzji, że nie więcej niż 10 proc.
O tym, że po zmianach proponowanych przez rząd mniej pieniędzy będzie trafiać na giełdę są też przekonani m.in. szefowie funduszy emerytalnych.
— Szacujemy, że niewiele ponad 5 mld zł fundusze mogą zainwestować w prywatyzowane spółki. Plan zakłada  prywatyzację na poziomie 15 mld zł. Nie wiem czy to daje poczucie spokoju. Jedynymi inwestorami, którzy będą mogli wydać dodatkowe 10 mld zł będą zagraniczni. Jednak jak wiadomo nie jest to inwestor tak stabilny i długookresowy jak OFE. Ta sytuacja powinna budzić niepokój — mówiła Anna Horsecka, prezes PTE Polsat.
Wiceminister skarbu powtórzył jednak, że OFE to istotny partner dla resortu, ale są inni inwestorzy i jest akcjonariat indywidualny.
Marcin Dyl wskazywał jednak na potencjalny problem możliwych wrogich przejęć spółek w sytuacji zmniejszenia zaangażowania OFE i przesunięcia się w stronę innych podmiotów.
Bielecki przypomniał, że zgodnie z rządowym pomysłem do 2020 r. limit inwestycji w akcje dla OFE wzrośnie do 62 proc., a papiery te będą stanowiły ok. 45 proc. aktywów całego filara kapitałowego. Jak powiedział także na sytuację na giełdzie oraz na wysokość przyszłych emerytur niewątpliwy wpływ będzie miał w niedalekim czasie dodatkowy strumień dodatkowych oszczędności emerytalnych Polaków. Rząd chce zachęcić do nich ulgami podatkowymi.
Jak jednak zauważył Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, na efekt z istnienia nowego produktu do oszczędzania na starość trzeba będzie poczekać.
— Obecnie zwiększa się segment funduszy inwestycyjnych bezpiecznych. Polacy nie kupują zaś funduszy akcyjnych. Możliwości funduszy inwestycyjnych do kupowania na giełdzie są ograniczone. Zwłaszcza w pierwszym okresie nie oczekiwałabym znaczących zakupów funduszy inwestycyjnych — tłumaczył Dyl.
W opinii Bieleckiego rynek patrzy teraz na to co wydarzy się w najbliższych miesiącach w związku z pracami nad ustawą poprawiają efektywność działania funduszy emerytalnych. Powinna ona trafić do Sejmu nie wcześniej niż we wrześniu, aby był czas na dobre jej przygotowanie.
Jeremi Mordasewicz podkreślał z kolei rolę OFE w zwiększaniu długoterminowych oszczędności Polaków, które dziś są niskie. Stanowią one mniej niż 20 proc. PKB, w Chile jest to 60 proc., a w Holandii 120 proc. A jak mówił Marcin Dyl aktywa funduszy inwestycyjnych w Holandii zmniejszyły się o 25 proc., a w Polsce o 52 proc. w czasie kryzysu właśnie ze względu na to, że w Holandii jest pieniądz długoterminowy.
— OFE wpływają na wzrost PKB, dzięki nim rosną długoterminowe oszczędności i inwestycje, przyśpieszają prywatyzację, wpływają na rozwój polskiego rynku kapitałowego oraz stabilizują sytuację na GPW — wymieniał korzyści z istnienia OFE Jeremi Mordasewicz i wskazywał na przykłady spółek, które dynamicznie rozwijały się po tym jak zostały zasilone pieniędzmi z OFE. Przykładem są: LPP, Emeria, Cersanit, PBG, InterCars
— 40 mld zł rocznie, czyli 20 tys. zł na jednego zatrudnionego transferuje się do rolnictwa. 5 mld zł idzie w górnictwo. Do OFE trafiało ponad 20 mld zł — mówi Mordasewicz.
Z kolei Beata Stelmach wyraziła obawę o to, że bessa na giełdzie będzie miała wpływ na negatywną ocenę OFE i będzie to pokusa dla krytyków tych instrytucji do ich likwidacji czy wprowadzenia dobrowolności. — W tym kontekście zastanawialiśmy się nad inną prezentacją wyników OFE, łącznie z tym co jest odkładane w ZUS. Wtedy będzie można pokazywać łączny portfel — mówiła szefowa SEG.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA