Kraj

Państwowa agencja dla żony, zięcia i kolegi

Wieża kontroli lotów PAŻP
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
„Kumoterstwo i nepotyzm o niespotykanej skali” – to opinia po kontroli w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej
W agendzie odpowiedzialnej za bezpieczeństwo lotów na polskim niebie 40 proc. pracowników (678 z 1715) ma wśród innych zatrudnionych bliższych lub dalszych krewnych. 12 proc. (198 osób) jest ze sobą wprost powiązanych rodzinnie, bo mają te same adresy zamieszkania. Takie są ustalenia kontroli Kancelarii Premiera w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, do których dotarła „Rz".
„Kumoterstwo i nepotyzm o niespotykanej skali" – czytamy w raporcie pokontrolnym. Przepisy wewnętrzne „ pozwalały na dowolne stosowanie reguł naboru na potrzeby faworyzowania krewnych i znajomych" – ustalili kontrolerzy. O nepotyzmie w PAŻP „Rz" pisała już w połowie 2010 r. Raport Kancelarii Premiera potwierdził nasze ustalenia. Jednym z rekordzistów jest Leszek Gołąb, dyrektor Biura Zarządzania Przestrzenią Powietrzną i Przygotowania Operacyjnego w agencji. W agencji pracują jego żona, dwie córki oraz dwóch zięciów. Zatrudnione w PAŻP są też żona i siostra jej prezesa Krzysztofa Banaszka.
Kontrolerzy oceniają, że rodzinne zatrudnienia w PAŻP mogły wynikać z wysokich pensji. Średnie wynagrodzenie sięga tam 15,2 tys. zł, ale najkorzystniejsze warunki zatrudnienia otrzymywali członkowie rodzin i znajomi pracowników agencji. Jeden z nich, kontroler ruchu lotniczego, zarabiał miesięcznie ponad 40 tys. zł (podczas gdy zwykle pensja na tym stanowisku nie przekracza 3 tys. zł). Średnia płaca w PAŻP to 15,2 tys. zł. Członkom rodzin i znajomym nieraz oferowano więcej Krewnych miano faworyzować też podczas naboru. Tak było w przypadku rodziny dyrektora Gołąba. Według kontrolerów wynagrodzenie jego krewnych zatrudnionych na stanowisku praktykanta ruchu lotniczego było trzykrotnie wyższe niż najniższe możliwe na tym stanowisku. Rodzina dyrektora mogła też liczyć na szybkie podwyżki. Wynagrodzenie jego córki i zięcia dwa miesiące po zatrudnieniu wzrosło o 29 proc. Z kolei pensja siostry prezesa Banaszka po trzech miesiącach zatrudnienia wzrosła o 25 proc. Zresztą szef agencji w 2007 r., będąc wówczas dyrektorem Biura Służb Technicznych PAŻP, rekomendował ją do zatrudnienia w agencji. Według kontrolerów nie tylko było to nieetyczne, ale również niezgodne z przepisami zakładowego układu zbiorowego pracy. Najszybsze i najwyższe podwyżki otrzymywał kierownik działu spraw personalnych. W ciągu trzech lat jego pensja wzrosła o 122 proc. – z 4,5 tys. do 10 tys. zł. Zgodnie z ustawą o pracownikach urzędów państwowych między krewnymi nie może zaistnieć stosunek podległości zarówno bezpośredni, jak i pośredni. W agencji przepis ten omijano dzięki licznym komórkom organizacyjnym. W jednym przypadku wykryto nawet, że kierownik zarządzał jednostką nie mającą żadnego pracownika. Kontrolerzy wskazali, że nepotyzmowi sprzyjał m.in. sposób informowania o wakatach w PAŻP. W trzech z 23 przypadków informacji o tym nie opublikowano, za to pracownicy agencji przekazali je znajomym. W ten sposób zatrudnienie znalazła m.in. żona urzędnika Ministerstwa Infrastruktury, który nadzoruje działalność PAŻP. PAŻP nie chce komentować wyników kontroli. – Zapewniam, że kierownictwo PAŻP dołoży starań, by wszystkie możliwe do zrealizowania zalecenia zostały uwzględnione – mówi „Rz" rzecznik PAŻP Grzegorz Hlebowicz. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: i.kacprzak@rp.pl, p.nisztor@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL