Medycyna i zdrowie

Pies na stres, czyli bezinteresowny terapeuta

Fotorzepa, Magdalena Rittenhouse
W obecności zwierząt ludziom rośnie poczucie własnej wartości. Emma jest jednym z 16 tys. specjalnie przeszkolonych psów‚ które w ramach programu READ®, prowadzonego w amerykańskich szkołach podstawowych i bibliotekach‚ pomagają dzieciom w nauce czytania. Co Ty sądzisz o terapii z udziałem psów? Wypowiedz się na naszym blogu.
Opinie zbieramy tutaj
Sześcioletni Stosh wkracza do pokoju‚ trzymając w dłoniach ulubioną książkę o przygodach kota w kapeluszu. Gramoli się na ogromną poduszkę wypchaną ziarnami fasoli i z przejęciem zaczyna czytać. Sylaba po sylabie. W skupieniu zmaga się z każdym zdaniem. Obok‚ przytulona do niego‚ słucha wierna towarzyszka – Emma.  
  Program READ‚ uruchomiony po raz pierwszy w 1999 roku w bibliotece publicznej w Salt Lake City‚ był pomysłem Intermountain Therapy Animals‚ organizacji specjalizującej się w psychoterapii z udziałem zwierząt. – Przebywanie w towarzystwie zwierząt wywołuje u ludzi pozytywne reakcje fizjologiczne – twierdzi dyrektor ITA Kathy Klotz. Badania laboratoryjne wykazują między innymi‚ że w ich obecności ludziom obniża się ciśnienie. Aaron Katcher‚ psychiatra‚ który od lat bada ludzko-zwierzęce interakcje‚ tłumaczy, że tego rodzaju terapie są bardzo skuteczne‚ bo w obecności zwierząt ludzie potrafią się zrelaksować‚ czują się bezpieczniej‚ rośnie ich poczucie własnej wartości. W tych warunkach znacznie łatwiej im się otwierać‚ przełamywać opory‚ mówić o problemach. Szkolone przez ITA czworonogi z dobrym skutkiem pomagały już wcześniej osobom z syndromem Downa‚ dzieciom autystycznym czy pacjentom z chorobą Alzheimera. Psychologowie i pedagodzy twierdzą‚ że u wielu dzieci problemy z czytaniem wynikają nie z przyczyn intelektualnych‚ ale emocjonalnych – nieśmiałości‚ braku pewności siebie‚ niechęci do mówienia na głos w dużej grupie. Specjaliści z ITA postanowili więc zaeksperymentować – zatrudnili czworonożnych terapeutów. – Psy sprawiają, że dziecko może się przez chwilę poczuć trochę jak nauczyciel – mówi Klotz. – Dzieciom doskonale to służy. Są święcie przekonane‚ że pies słucha każdego ich słowa i że wszystko rozumie. Program szybko zyskał popularność‚ nie tylko w Utah‚ ale w całym kraju.     Joe Turner‚ właściciel Emmy‚ z dumą pokazuje mi najrozmaitsze certyfikaty i medale. Zanim jego podopieczna zaczęła „pracować” z dziećmi‚ przebyła wiele szkoleń – w sumie 350 godzin. Jako woluntariusz Turner nie otrzymuje żadnego wynagrodzenia‚ zajęcie traktuje jednak bardzo poważnie. – Przez trzy dni jesteśmy bardzo zajęci. Przez resztę tygodnia daję jej trochę odpocząć – wyjaśnia. Oprócz cotygodniowych sesji w bibliotece pies odwiedza też dwa okoliczne szpitale oraz dom starców. Pomaga w fizjoterapii pacjentów częściowo sparaliżowanych po wylewach‚ a także osobom z demencją. – Często nie za wiele już kojarzą‚ mnie nie rozpoznają‚ ale ją‚ w jakiś przedziwny sposób – tak. I natychmiast zauważają‚ gdy nie pojawi się, jak zwykle – mówi Turner.     Do biblioteki w Princeton na psio-czytelnicze sesje uczniów z kłopotami mogą kierować nauczyciele z miejscowych podstawówek. Spotkanie z Emmą trwa około 20 minut. – Dzieci, które nie potrafią dobrze czytać‚ czytać nie chcą – zauważa Ann Woodrow‚ bibliotekarka odpowiedzialna za program. – W rezultacie ich trudności coraz bardziej się pogłębiają. Do nich właśnie próbujemy dotrzeć – wyjaśnia. Bezpośrednio do biblioteki mogą się także zgłaszać rodzice – niepotrzebne są żadne skierowania czy zaświadczenia. Ci‚ z którymi rozmawiam‚ w większości niechętnie mówią o problemach swoich dzieci – najczęściej tłumaczą‚ że chodzi o to‚ by zachęcić je do czytania‚ wyrabiać w nich dobre nawyki‚ dostarczać stymulującej rozrywki. Od bibliotekarki dowiaduję się potem‚ że wśród „klientów” Emmy, oprócz uczniów, u których kulało czytanie‚ były też dzieci z całkiem poważnymi problemami: chłopiec z syndromem Aspergera (związanym z autyzmem)‚ dziewczynka‚ która panicznie bała się psów‚ czy dziecko adoptowane z Rosji‚ które miało kłopoty z angielskim. Mimi Omiecinski‚ mama sześcioletniego Stosha‚ który do niedawna uczęszczał do szkoły specjalnej‚ oględnie mówi o jego „kłopotach z koncentracją”. Twierdzi jednak‚ że piątkowe sesje z Emmą‚ na które Stosh czeka przez cały tydzień‚ to nagroda za wszystkie ich wspólne wysiłki. W obecności psa chłopcu znacznie łatwiej się skupić. Psy są doskonałymi słuchaczami – mówi Woodrow. – Uspokajają. Nie krytykują. Ofiarują bezwarunkową miłość.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL