fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Złoty set nie jest sprawiedliwy

Na zdjęciu Skra i jej środkowy, Daniel Pliński
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Urodzaj na chore pomysły. Była afera z regulaminem mistrzostw świata, teraz mamy powtórkę z bzdury
janusz Pindera
– Nie rozumiem tych zasad. To bez sensu, że zespół, który wygrał w dwumeczu więcej setów, nie zagra w finale Ligi Mistrzów – rozpaczał w Kazaniu środkowy Skry i reprezentacji Polski Daniel Pliński. I trudno mu się dziwić.
Mistrzowie Polski pierwszy mecz w Łodzi przegrali 2:3, rewanż wygrali 3:1 i w tej sytuacji logiczny byłby awans drużyny z Bełchatowa. Ale zgodnie z regulaminem Skra musiała grać złotego seta, którego przegrała, więc nie zobaczymy jej w Bolzano, gdzie będzie rozgrywany Final Four.
Dzień wcześniej natomiast powody do narzekania mieli siatkarze Noliko Maaseik, a my się cieszyliśmy. Belgowie przegrali pierwsze spotkanie w Jastrzębiu, ale u siebie roznieśli polski zespół 3:0. Nic im to jednak nie dało, bo złotego seta rozstrzygnął na swoją korzyść Jastrzębski Węgiel, który nieoczekiwanie zagra w finałowym turnieju.
Złoty set kłóci się   ze zdrowym rozsądkiem. Czas to zmienić Mirosław Przedpełski prezes PZPS
– To są nieuczciwe zasady – mówi Robert Prygiel, były reprezentant Polski. – Powinno się ten regulamin jak najszybciej zmienić, bo jest krzywdzący dla tych, którzy w dwumeczu są lepsi. Nie ma sensu udziwniać prostych rzeczy, to nic nie daje, rodzi tylko uzasadnione wątpliwości.
Inne zdanie w tej sprawie ma Ireneusz Mazur, były trener reprezentacji Polski, ale od razu zastrzega, że być może nie jest obiektywny. – Jeśli wcześniej znasz reguły gry, to sztuką jest się do nich dostosować. Na tym polega skuteczność drużyny i sztabu szkoleniowego, to jest po prostu taktyka. Być może reguły te nie są do końca sprawiedliwe, ale zapewniają więcej emocji. Widz musi czekać do ostatniej piłki, bo nic nie jest przesądzone wcześniej.
– Na tym szczeblu prestiżowych rozgrywek nie może być loterii, to chore – mówi Ryszard Bosek, mistrz świata i złoty medalista olimpijski. Jeśli w meczach jest remis 1:1, to o awansie do finału powinno decydować trzecie spotkanie. A jeśli już miałby być złoty set, to do 25, a nie do 15. Skra rozegrała w Kazaniu jeden z najlepszych meczów w historii. Wygrała w wielkim stylu z finansowym potentatem, jakim jest Zenit Kazań, i zabraknie jej w Bolzano. Współczuję chłopakom, bo jedno, co mogli czuć w takiej chwili, to bezsilność – uważa Bosek.
Mirosław Przedpełski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej i członek zarządu FIVB i CEV (Międzynarodowa i Europejska Federacja Piłki Siatkowej), zastrzega, że jest przeciwny takim praktykom.
– To jest regulamin korzystny dla słabszych zespołów, wiem, że taki był zamysł. Ostatnie zmiany wprowadzono cichaczem, zarząd CEV nawet nie miał okazji w tej sprawie się wypowiedzieć. Siatkówka ma zbyt wiele do stracenia, by przechodzić obojętnie obok takich problemów. Najpierw zły regulamin mistrzostw świata siatkarzy, teraz ten złoty set, który kłóci się ze zdrowym rozsądkiem, czas to zmienić – mówi „Rz" Przedpełski.
Jutro w Kędzierzynie-Koźlu Zaksa zagra rewanżowy mecz finału Pucharu CEV z Sisleyem Treviso. Pierwszy wygrała 3:1, ale jeśli teraz przegra, to bez względu na wynik będzie musiała jeszcze walczyć o sukces w złotym secie. Oby nie było powtórki z bezsensu.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora j.pindera@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA