fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

PiS przestał przeciekać. Z Platformy newsy płyną strumieniem

Piotr Gursztyn
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Jędrzej Bielecki
Według Donalda Tuska ani zamieszanie na PKP, ani spór o OFE nie odbiły się na notowaniach PO tak, jak wyciekające informacje o konflikcie w partii
Takiego poczucia komfortu politycy PiS nie mieli przynajmniej od pięciu lat. Większość mediów eksponuje wady PO i rządu, natomiast historie kompromitujące PiS nie budzą większych emocji.
Konflikt w kieleckiej organizacji PiS, wyrzucenie z partii łódzkich radnych po ich głosowaniu za likwidacją szkół, bojkot programów Moniki Olejnik przez polityków partii Kaczyńskiego – nie ekscytują mediów ani opinii publicznej. I nie odbijają się negatywnie na sondażach partii. Przeciwnie. Te rosną do poziomu, który pozwala na rozważania o możliwym zwycięstwie wyborczym.
Z pewnością dobra passa PiS jest po części spowodowana zdarciem teflonu z medialnego wizerunku PO i Donalda Tuska. Ale PiS sam też o to zadbał. – Nasz Komitet Polityczny liczy prawie  30 osób, a jakoś nie ma z niego przecieków – cieszy się  prominentny polityk PiS,  dodając, że dzisiejsza szczelność jest wynikiem nieobecności tych, którzy odeszli z partii.
 
To nie do końca prawda. W komitecie wciąż jest kilka osób, które dobre relacje z mediami zawdzięczają dzieleniu się newsami. Ale faktem jest, że PiS przestał przeciekać. W dużo mniejszym stopniu niż kiedyś jego politycy załatwiają swe porachunki przez przekazywanie dziennikarzom niekorzystnych informacji o rywalach.
Czyli zupełnie inaczej niż w Platformie. Jeszcze do niedawna była hermetyczna. Dziś konflikt między Grzegorzem Schetyną a Donaldem Tuskiem i Cezarym Grabarczykiem jest rozgrywany m.in. za pomocą przecieków do prasy.
Niedawno Tusk diagnozował wobec swych współpracowników przyczyny spadku notowań partii. Stwierdził, że ani zamieszanie na PKP, ani spór o OFE nie wyrządziły tyle szkód, ile wyciekające informacje o konflikcie w PO. Winą za to obarczył Schetynę, choć w rzeczywistości za przecieki odpowiadają obie strony sporu w Platformie, w tym najbliższe otoczenie samego premiera.
Tusk może mieć rację, gdy mówi o przyczynie (choć nie o rzekomym winowajcy): polscy wyborcy, według wszelkich badań, źle reagują na informacje o konfliktach politycznych.
PiS chwilowo jest od nich wolny. Jak długo? Jedynym środowiskiem, które zachowało w nim względną podmiotowość, topniejąca grupa Zbigniewa Ziobry i Jacka Kurskiego. Konflikt może wybuchnąć, gdy prezes zaleci obu popularnym politykom powrót z europarlamentu i start w wyborach krajowych. Ci już raz twardo powiedzieli nie. – Prezes uważa, że mamy szansę na zwycięstwo, więc wszystkie ręce mogą być wezwane na pokład – mówi osoba z otoczenia szefa partii.
Ziobro i Kurski oczywiście mogą znów odmówić, ale będzie to oznaczało faktyczne zerwanie z Jarosławem Kaczyńskim. Europarlament to nie tylko wysokie diety i spokojne życie. To też możliwość czekania – a Ziobro i Kurski z racji wieku wolą czekać na dogodny moment. Np. na czas, gdy wojna polsko-polska pożre jej obecnych uczestników.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA