fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Branża podzielona w sprawie blokowania stron www

Fotorzepa, Michał Walczak Michał Walczak
Magdalena Lemańska
Na wczorajszej debacie na temat wprowadzanego przez Unię Europejską rozwiązania mającego zapobiegać pornografii dziecięcej w sieci, branża dyskutowała zaciekle o zasadności tego działania
Żadna ze środowiskowych organizacji nie kwestionuje konieczności walki z dziecięcą pornografią w sieci. Branża obawia się jednak, że wprowadzanie możliwości blokowania stron, które takie materiały zamieszczają, może potem zostać rozszerzone na inne pola i w rezultacie stać się działaniem cenzurującym.
Na wczorajszej debacie w sprawie tego rozwiązania w siedzibie Rzecznika Praw Obywatelskich dyskutowali m.in. przedstawiciele fundacji, a także resortu sprawiedliwości, który odpowiada za wdrożenie do polskiego prawa zapisów unijnej dyrektywy o zwalczaniu wykorzystywania seksualnego dzieci oraz pornografii dziecięcej, która może wprowadzić możliwość blokowania wspomnianych stron.
Polski resort sprawiedliwości jest za wykorzystaniem takiego mechanizmu. - Przestępcą jest osoba, która ściąga film z takimi treściami lub przechowuje go na komputerze. Dlatego odcinanie dostępu do taki stron jest przeciwdziałaniu przestępstwu - mówił Tomasz Darkowski z Ministerstwa Sprawiedliwości. - Ma to działać tak, że po otrzymaniu sygnału od użytkownika operator blokuje stronę i zawiadamia organy ścigania i prokuraturę - wyjaśniał. Wspierała go Agnieszka Wrzesień z Fundacji Dzieci Niczyje.
- Przeprowadziliśmy badania, które pokazują, że 88 proc. ludzi jest za tym, by takie treści blokować na poziomie operatora. Chcemy walczyć z tym zjawiskiem, więc nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy blokować rozwiązanie, które to umożliwia - mówiła.
Rozwiązanie ma jednak zdaniem innych organizacji poważne wady. - W ciągu 28 godzin adres takiej strony może się zmienić 125 razy. My mówimy o rozwiązaniach dla kraju, a przecież wiele takich serwerów działa z zagranicy. Jeśli chcemy kogoś wzmocnić, wzmocnijmy organy ścigania tak, by były skuteczniejsze w działaniach międzynarodowych - mówił Mirosław Maj z Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń.
Jarosław Lipszyc z Fundacji Nowoczesna Polska podkreślał, żeby dokładniej przyjrzeć się, jaką technologię chcemy wdrożyć i jakie będą tego skutki. - Wdrażając ją mówimy ciągle o "działaniu niedozwolonym", a nie o "pornografii dziecięcej". Wdrażamy technologię, która umożliwi kontrolowanie internetu na bieżąco. Nie wierzę, że kiedy ten system już będzie działał, skończy się na pornografii dziecięcej. Zakres tego działania będzie rozszerzany. Przekraczamy teraz Rubikon i powinniśmy mieć tego świadomość Podobnego zdania był Piotr Rutkowski z Instytutu Mikromakro. - Pewnie byłoby mniej niepokoju, gdyby do tej debaty doszło zanim ostało przygotowane oficjalne stanowisko polskiego rządu - dodał.
Przeciwko temu rozwiązaniu jest też zrzeszająca polskich pracodawców branży internetowej organizacja Interactive Advertising Bureau Polska (IAB Polska).- Zabraliśmy głos w tej sprawie, wysłaliśmy list do premiera i ministrów odpowiedzialnych za kontakty z UE w tych sprawach. Jesteśmy zdecydowanie przeciwko takiej inicjatywie, oznacza ona de facto tworzenie mechanizmów cenzurujących treści. Nikt nie kwestionuje konieczności walki z pornografią dziecięcą, ale to będzie działanie nieskuteczne, które będzie za to można wykorzystywać do innych celów. W dodatku jako organizacja zrzeszająca pracodawców branży internetowej uważamy, że takie rozwiązanie oznaczałoby dla branży dodatkowe koszty - mówił "Rz" niedawno Piotr Kowalczyk, prezes IAB Polska.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA