Reklama

Sąd wydał wyrok ws. właściciela schroniska w Sobolewie

Po wieloletnim procesie Sąd Rejonowy w Garwolinie skazał w poniedziałek Mariana D., prowadzącego osławione schronisko dla zwierząt „Happy Dog” w Sobolewie. Zostało ono zamknięte w styczniu br. pod wpływem presji społecznej.
Akcja zabierania psów ze schroniska dla zwierząt "Happy Dog" w miejscowości Sobolew

Akcja zabierania psów ze schroniska dla zwierząt "Happy Dog" w miejscowości Sobolew

Foto: PAP/Paweł Supernak

Za znęcanie się nad zwierzętami w okresie od listopada 2016 do listopada 2017 r. mężczyzna usłyszał wyrok 1,5 roku pozbawienia wolności. Dostał też 8-letni zakaz prowadzenia działalności związanej z opieką nad zwierzętami i 10-letni zakaz posiadania zwierząt. Oprócz tego ma zapłacić 40 tys. zł nawiązki na rzecz Fundacji ZŁap Dom, która poszukuje domów dla bezdomnych zwierząt.

Zdaniem sądu w schronisku brakowało rzetelnej dokumentacji i identyfikacji zwierząt, psy były przetrzymywane w nieodpowiednich warunkach, często w zbyt małych kojcach, bez odpowiedniej opieki weterynaryjnej oraz behawioralnej. Wyrok nie jest prawomocny.

Dodajmy, że prokuratura żądała dla Mariana D. kary dwóch lat pozbawienia wolności, zakazu posiadania zwierząt oraz zakazu prowadzenia działalności związanej ze zwierzętami przez 8 lat. Obrona wnosiła o uniewinnienie oskarżonego.

Czytaj więcej

Kontrole w schroniskach. Aktywiści w Sejmie: fikcja, która stworzyła Sobolew

Piekło zwierząt. Co się działo w Sobolewie

Według śledczych właściciel schroniska, miał w pełni świadomie godzić się na cierpienie zwierząt, nie udzielać im właściwej pomocy i opieki weterynaryjnej, nawet w sytuacjach zagrożenia życia i dopuszczać do ich śmierci. Zwierzęta były trzymane w przepełnionych kojcach bez możliwości schronienia, a niektóre w małych klatkach dla królików. Brakowało personelu, właściwego żywienia, dostępu do wody, nie była prowadzona ewidencja zwierząt. Nie wykonywano kastracji, psy były zarobaczone i chore. Między zwierzętami dochodziło do walk i mordowania miotów, które rodziły się w schronisku w wyniku niekontrolowanego rozmnażania. Psy były także bite przez personel schroniska -  aktywiści znaleźli przy boksach zakrwawione drewniane pałki.

Reklama
Reklama

Jak donosili aktywiści, Marian D. miał otrzymywać od gminy 3 tys. zł za przyjęcie każdego zwierzęcia.

Nieprawidłowości w schronisko „Happy Dog” w Sobolewie  nagłośnili m.in. piosenkarka Dorota Rabczewska oraz poseł Lewicy Łukasz Litewka. Zostało ono zamknięte po proteście, do którego doszło 24 stycznia 2026 roku. Wówczas  obrońcy praw zwierząt, osoby prywatne i działacze organizacji zebrali się przed urzędem gminy w Sobolewie, domagając się poprawy warunków życia psów w placówce, z którą gmina miała podpisaną umowę. Potem sforsowali bramę schroniska weszli na jego teren i zaczęli zabierać przebywające w schronisku psy. Tego samego dnia premier Donald Tusk oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oficjalnie poinformowali o zamknięciu schroniska. Zwierzęta trafiły do domów tymczasowych lub innych schronisk.  

Czytaj więcej

Eksperci: kontrole są ślepe na stan psychiczny zwierząt, liczy się pełna miska
Spadki i darowizny
Dziedziczenie nieruchomości trochę prostsze. Nowe przepisy już obowiązują
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Prawo w Polsce
Zwycięstwo par jednopłciowych w NSA. Co czeka polskie urzędy?
Prawo w Polsce
Nowe zasady użytkowania kominków. W których regionach obowiązują ograniczenia?
Spadki i darowizny
Sprzedał mieszkanie zmarłej i musi się z tego rozliczyć
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama