Sylwetki

Konkurować z największymi

Adam Góral
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Szef Asseco sfinalizował plan przejęcia Prokomu Software, w wyniku czego stworzył największą firmę informatyczną w Polsce i jedną z największych w Europie. Asseco planuje kolejne przejęcia w regionie środkowoeuropejskim i w Europie Zachodniej. Adam Góral liczy‚ że zbuduje silną grupę‚ której uda się oprzeć dominacji wielkich globalnych dostawców oprogramowania jak Oracle czy SAP.
Na realizację planów jego firma potrzebuje ok. miliarda złotych‚ wliczając w to spłatę kredytu zaciągniętego na zakup udziałów Prokomu Software. Przynajmniej po część tych środków spółka zwróci się do inwestorów giełdowych. Na razie szło jej to jak z płatka.
Asseco wprowadza jedną po drugiej swoje spółki zależne na GPW. Adam Góral zdaje się wręcz zafascynowany łatwością‚ z jaką można zdobyć środki na rozwój biznesu. Wierzy‚ że warszawski parkiet sfinansuje jego marzenia o międzynarodowej firmie‚ z której jako Polak - jak to ujmuje - będzie dumny. Adam Góral wie‚ ile w realizacji tych planów zawdzięcza Ryszardowi Krauzemu, i nie waha się tego przyznać. Nic dziwnego‚ skoro Asseco wyrosło dzięki połączeniu ze spółkami z grupy Prokomu i ostatecznie Góral przejmuje schedę po Krauzem‚ który wycofał się z informatycznego biznesu. ¦ Rz: Asseco porozumiało się w sprawie przejęcia Prokomu Software. Zapowiada pan kolejne przejęcia w Polsce i za granicą. Potrzebujecie na to ponad 1 mld zł. Skąd je weźmiecie?
Adam Góral: Przejęcie Prokomu finansujemy kredytem. Mamy przed sobą jeszcze międzynarodowe projekty inwestycyjne o wartości 455 mln. Do tej pory finansowaliśmy je z własnych środków‚ bo dysponujemy kilkudziesięcioma milionami‚ ale przygotowujemy koncepcję nowej emisji akcji. Uzyskane dzięki niej pieniądze przeznaczycie tylko na ekspansję? Nie tylko. Chcemy szybko spłacić zadłużenie. Jestem trochę konserwatywny w biznesie. Wszystko robiłem, nie zaciągając długu bankowego. Raczej nie będziemy mieli problemów z uzyskaniem środków z giełdy na sfinansowanie wszystkich potrzeb‚ w tym inwestycji międzynarodowych. Jesteśmy akceptowani‚ nasza strategia podoba się niemal wszystkim. Mówimy o potężnej emisji o wartości ponad miliard złotych? Nasze analizy wykazują‚ że nie potrzebujemy wielkiej emisji. Ogłosiliśmy emisję 10 proc. kapitału‚ która będzie wystarczająca dla dzisiejszego Asseco Poland. Plany międzynarodowego rozwoju grupy zrealizujemy w oparciu o różne typy długu, np. emisję obligacji zamiennych na akcje. Kiedy zostaną przeprowadzone emisje akcji? Planujemy mniejszą emisję jeszcze w tym roku. Pieniądze są potrzebne do wejścia na nowe rynki czy też do umacniania już przejętych firm? Prowadzimy rozmowy dotyczące przejęć w Rumunii. W krajach bałkańskich kończymy audyty kolejnych sześciu spółek. W najbliższym czasie powinna dołączyć do grupy firma austriacka. Rozmawiamy z przedsiębiorstwami niemieckimi i do pierwszej firmy‚ którą kupiliśmy, chcemy dodać jeszcze 2 - 3. Jeżeli Asseco Germany osiągnie 8 - 10 mln euro zysku netto‚ będzie mógł iść na polską giełdę. Za pieniądze z emisji akcji rozbuduje grupę. Tak w uproszczeniu wygląda nasza międzynarodowa strategia. Szukamy firm średnich‚ dla których grupa może być szansą. One i my mamy wspólnego przeciwnika - korporacje‚ takie jak Oracle czy SAP. Czyli grupa Asseco chce być firmą produktową? Tak. Nie powtórzymy błędu moich kolegów z początku lat 90. Mieli własne rozwiązania‚ ale na wdrożeniu produktu zachodniego mogli więcej zarobić. Później okazało się‚ że wpuścili na własny rynek firmę, która zaczęła budować swoje zespoły wdrożeniowe i - zgodnie z regułami biznesu - prawie wszystko im zabrała. Produkty będą dla nas ważne. Chcę‚ aby to były rozwiązania polskie, ale moi partnerzy - szczególnie ci z Europy Środkowo-Wschodniej - nie mogą mieć poczucia‚ że robię to na siłę. Muszę działać tak‚ żeby oni się nie czuli zagrożeni‚ żeby czuli się moimi partnerami. To się da zrobić. Czy Asseco brakuje kompetencji w jakimś sektorze‚ innymi słowy - czy będziecie chcieli kupić firmy‚ które je mają? Ogarniamy całą poważną informatykę. W sektorze finansowo-bankowym mamy kompetencje na bardzo wysokim‚ europejskim poziomie. Zawsze ważne były dla mnie systemy dla przedsiębiorstw. Połączyliśmy cztery firmy‚ które się tym zajmują, w spółkę Asseco Business Solution. Do niej dokupiliśmy niszową Anikę System. Chcemy przejąć jeszcze jedną polską firmę‚ o której nie mogę na razie mówić. Czy po Prokomie istnieje możliwość przejęcia jeszcze któregoś z wielkich polskich konkurentów? Nie. Będę miał ogromny zespół‚ do działania w Polsce wystarczający. Jaka część przychodów grupy strategicznie będzie pochodzić spoza Polski? Po fuzji z Prokom Software ich udział w przychodach ogółem spadnie poniżej 60 proc.‚ ale docelowo proporcje powinny być następujące: 30 proc. z Polski i 70 proc. z zagranicy. Często podkreśla pan polskość swojej firmy. Czy czuje się pan gospodarczym patriotą? To jest coś, o czym mówię od wielu lat. My nie zdefiniowaliśmy pojęcia patriotyzmu w nowych czasach. Mamy kompleks na tle tego‚ jak nas widzą inni. Ale to postrzeganie zmienimy tylko sukcesami‚ ciężką pracą i pokorą. Dzisiaj młodzi ludzie wyjeżdżają z Polski obrażeni‚ że nie dała im żadnej szansy. Myślę‚ że trzeba coś tej Polsce dać‚ zanim się zacznie na nią gniewać. Patriotyzm gospodarczy to termin‚ który - w różnym kontekście i w różnych okresach - pojawia się na ustach polityków. Niestety‚ sprowadza się on zazwyczaj do utrzymywania w rękach państwa dużych‚ ważnych dla gospodarki koncernów. Chciałbym nawet‚ abyśmy robili biznes oparty na państwie‚ ale tylko‚ jeśli będziemy mieli szacunek dla skutecznych menedżerów. W firmach państwowych nie ma żadnych zasad‚ które mogłyby ich chronić. Zarządzający jest trochę urzędnikiem‚ jego działania paraliżuje Ministerstwo Skarbu. Opłaca mu się trwać‚ nie wychylać‚ nie działać. Można sobie wyobrazić stworzenie takich uregulowań prawnych‚ które by sprawiły‚ że ten menedżer byłby chroniony i pewny swojej pozycji. Dlaczego Asseco szybko mogło zbudować pozycję międzynarodową‚ a nie mogły tego zrobić PKO BP‚ PKN Orlen, KGHM? Powinniśmy być otwarci na obcy kapitał‚ ale przecież możemy mieć takie same ambicje jak ten kapitał. Przewaga własności prywatnej nad państwową jest oczywista. Natomiast jestem i byłem przeciwnikiem bezmyślnej prywatyzacji‚ chociaż nie postrzegam jej w kategoriach spisku. Jeżeli jednak ktoś kupił polską firmę i zapłacił x, a za rok ta firma była warta 4x‚ to popełniliśmy błąd. Nasi rządzący nie umieli się otoczyć wartościowymi ludźmi. Polacy działający na Zachodzie w tamtejszych korporacjach nie daliby się ograć. Twardo broniliby interesów państwa. Możemy mieć ambicje budowania poważnych struktur nawet przy założeniu‚ że istnieje własność państwowa‚ jeżeli potrafimy wykreować takich menedżerów. A boję się‚ że my takich wizjonerów dzisiaj specjalnie nie mamy‚ bo nie daliśmy im szansy. Jest pan prezesem wielkiej firmy‚ zamożnym biznesmenem. Czy pan się czuje oligarchą? Słucham dyskusji o oligarchach i jest mi przykro. Biznesmeni są bardzo krzywdzeni. Wobec mnie Ryszard Krauze był fair i wywiązywał się ze wszystkich umów. Kiedy wygrywał kontrakt dla ZUS‚ żadna inna polska firma nie miała odpowiedniego potencjału. Prokom jako jedyny mógł się przeciwstawić wielkim korporacjom, takim jak IBM. Wszyscy zapomnieliśmy‚ że gdyby wygrał IBM‚ 80 proc. pieniędzy z kontraktu popłynęłoby poza Polskę. Jako Polak powinienem się cieszyć‚ że wygrał Prokom. Kiedy śledzę karierę Ryszarda Krauzego‚ kiedy patrzę, ile zrobił dla otoczenia‚ dla Trójmiasta‚ uważam‚ że spotyka go duża niesprawiedliwość. Znani menedżerowie, Ryszard Krauze czy Leszek Czarnecki, zadają sobie pytanie‚ czy warto było robić to wszystko‚ co zrobili. To są ludzie międzynarodowego formatu. Oni mogą robić biznes, gdzie tylko zachcą. Jeżeli za ich pośrednictwem w świat pójdzie informacja‚ że inwestowanie w Polsce jest niebezpieczne‚ po pewnym czasie zapłacimy za to wszyscy. Poza tym‚ kto to jest oligarcha? Bogaty biznesmen utrzymujący towarzyskie kontakty z władzą. Człowiek‚ który dostaje kontrakty od rządu i zbija na tym fortunę. Jeżeli ktoś przychodzi i mówi: "masz tyle i tyle pieniędzy‚ realizuj kontrakt"‚ jest to dla mnie nieuczciwe. Ale jeżeli ktoś wygrał przetarg‚ zrealizował system i ten system działa, jemu należy się za to zapłata. Przecież za tym się kryje ciężka praca. Odium wynika z domniemania‚ że kontrakt wcale nie został przyznany w uczciwym przetargu... Jeżeli te kontrakty zostały zdobyte w sposób nielegalny, to jest problem. Ale przecież nie mamy o tym pojęcia. Każdemu‚ kto miał coś wspólnego z kontraktami dla sfery budżetowej, można zarzucić‚ że coś było nie tak. Nie ma pan obaw‚ że zamieszanie wokół Ryszarda Krauzego i Prokomu może panu utrudnić realizację celów? Wszystko, co dzisiaj ma Asseco Poland, jest efektem ciężkiej pracy zespołu mądrych Polaków. Z kolei Prokom to dla mnie firma‚ w której drzemią ogromne możliwości. Wiem‚ że pracuje w niej wielu wybitnych informatyków‚ którzy znacząco wzmocnią ambitny międzynarodowy projekt. Ma pan ambicje założenia informatycznej dynastii? Powinniśmy mieć ambicje dorównania największym.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL