Styl życia

Sandały kontra onuce

Jean Paul Gautier Szkockie kratki, obcas podwyższony
EAST NEWS
W kolekcjach jesiennych butów znać globalne ocieplenie. Fasony tylko sygnalizują porę roku. Projektanci pozostawiają kobietom gołe palce i pięty
Tej zimy stoimy na platformie. Wysoko ponad ziemią. Wszystkie kobiety urosną o dobre kilka, kilkanaście centymetrów. Patrzenie z góry ma wpływ na psychikę. Mężczyźni w najbliższym czasie stracą przewagę nad słabą płcią.
W okresie przejściowym i na jesień, a także na przyszły przełom zimy i wiosny wielu projektantów nie rozstaje się z sandałami. I poleca je do grubych rajstop bądź skarpet. Połączenie, które kiedyś uchodziło za antyelegancję, dziś jest w ofercie ekskluzywnych domów mody. Obowiązuje zasada, żeby eksponować kontrast jaskrawych barw i faktur. Skóry metalizowane, z gadów bądź dzikich kotów łączy się z grubymi jak w swetrze splotami pończoch, rajstop, skarpet. Tej zimy nasze nóżki ogrzewać będą tylko dzianiny. Układ pasków w sandałkach, choćby najbardziej wymyślny, nie zabezpieczy ich przed chłodem. W sandałach noszonych do swetrów, płaszczy, kożuchów, a nawet futer zakochali się: Versace, Fendi, Marni, Ferragamo, Moschino, Bottega Veneta, Gucci,Oscar de la Renta. Z paroletniej zapaści ocknął się Azzedine Alaia i też podążył za modą - stworzył sandałki ze złoconej skóry krokodyla i ekstra wysokimi obcasami. Do czarnych grubych pończoch. Prada proponuje młodzieńcze podkolanówki domontowane do sandałów. Palce gołe, kawałek stopy też. Może w Mediolanie ten fason się sprawdzi, w Polsce nie wróżę mu przyszłości... Roberto Cavalli cofnął się w czasie. Zaprojektował coś, co przypomina spętane rzemieniami wełniane onuce. W innej wersji - indiańskie boty z futrem na zewnątrz podtrzymywane pasami skóry. Inspiracja jest wspomnieniem surowego życia , ale przesadził w drugą stronę - kto to wytrzyma w ciepłych wnętrzach. Inne karkołomne połączenie wymyślił Nicolas Ghesquiere pracujący dla Balenciagi: boty-bokserki na obcasie. Sznurowane, z paskami na klamerki, wyraźnie sportowe, ale - z obciętymi palcami. Obowiązkowo do kryjących, kolorowych rajstop. Jean Paul Gaultier polubił w sznurowanych botkach ażury: żeby było widać szkocką kratę, która jest motywem kolekcji. Givenchy jest łaskawszy dla zmarzniętych kobiet. Oferuje im lakierowane, z tyłu sznurowane botinki na grubym obcasie. Jedynie z gołymi palcami. John Galliano od Diora nie zna litości. Lansuje kopyta na balu wysokości 5,6 cm. Nawet modelki defilują w tym, kolebiąc się na boki. Na ratunek stopom i mieszkankom chłodniejszych rejonów świata spieszą designerzy znani ze zmysłu praktycznego. Burberry poleca botinki dopasowane. Niemal identyczne ma Celine -sznurowane, z obcasem jak sztylet, ale z niewielką platformą, z zadartym do góry przodem. Louis Vuitton wymyślił boty jak grzmoty. Sznurowane, z zamszu, z futrzaną wyściółką, prawie do kolan, na grubym obcasie. Donna Karan (DKNY) i Yamamoto przypomnieli sobie o martensach, tyle że na jeszcze grubszej niż zwykle podeszwie. Diesel, świetna firma dżinsowa, podsuwa rozwiązanie ponadczasowe: obfite, marszczone cholewki (jak do krakowiaka), cale perforowane w drobne dziurki, na zgrabnym obcasie, bez platformy. Choć wyglądają wiosennie, wydają się bardzo ciepłe. W takich skarpety w środku naprawdę grzeją. Podobnie bezpretensjonalny jest staromodny Bally (niedawno obchodzący 155-lecie istnienia). Zamsz, wygodny okrągły czubek, słupkowaty obcas. I starannie wyprofilowana, troszkę marszczona cholewka. Moda kręci się jak na karuzeli. Platformy istniały już setki lat temu, ale w innych kulturach. W naszej, zachodniej, na dobrezaistniały przed II wojną. Impulsy szły z dwóch stron: z zainteresowania sportem, i - egzotyką. Mistrzem fasonów inspirowanych odległymi cywilizacjami był Salvatore Ferragamo, włoski geniusz (zmarł w 1960 r.), który zaprojektował ponad 20 tysięcy form i opatentował 350 obuwniczych rozwiązań. To on uchodzi za wynalazcę butów na platformach i metalowych wzmocnień w obcasach. Bodaj najbardziej wybiegającym w przyszłość jego wynalazkiem był "niewidzialny sandał" z 1947 roku: cholewka z nylonowych nitek i pięknie wymodelowany koturn, obleczony złotą skórą, znany jako kształt "F". Koturny święciły też triumfy po II wojnie, kiedy kobiecy ubiór prezentował się skromnie, oszczędnie i topornie. Pod koniec lat 60., a zwłaszcza na początku następnej dekady, buty typu trepy zrobiły zawrotną karierę do spodni dzwonów. Fenomenalnie wydłużały nogi, ale... pozostawały niemal niewidoczne pod obszernymi nogawkami. Szczytem awangardy były wówczas fason "Madly", wprowadzony przez Charlesa Jourdana (pracował m.in. dla Diora, potem Cardina). Mam także własne, polskie doświadczenie z platformami. Od lat robię buty na obstalunek. Ich autorem jest Jerzy Krawczyk, kiedyś realizujący zamówienia dla Mody Polskiej. Artysta, ale też znawca ludzkiej anatomii. Z nim konsultuję wszystkie koncepcje kreatorów. On wie, czy atrakcyjne na oko buty mają szanse sprawdzić się w chodzeniu. Buty-kopytka, na wysokim, płaskim koturnie krótko skomentował "Tylko do zdjęcia. Modelka chodzi na sztywnych kolanach". Wygodne na godzinę, dwie. Przy dłuższym chodzeniu stopa musi być elastyczna. Inaczej mięśnie nóg szwankują. I ma się poczucie, jakby się chodziło się na szczudłach. To, jak wiadomo, jest nie lada wyczynem. Stąd moja rada dla wszystkich fashionistek: nie dajcie się skusić na niebotyczne obcasy ani na platformy grube jak płyta lotnicza. Chyba że jesteście noszone w lektykach.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL