fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzecznictwo

Gmina odpowiada za skutki braku nadzoru na uczniami

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Przestrzeganie przepisów to w szkole za mało. Musi ona zrobić wszystko, by nie było wypadków. Ich ofiary występują do gmin z roszczeniami
[b]Sąd Najwyższy (sygnatura akt II CSK 392/10) potwierdził, że obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa uczniom nie ogranicza się do zakazów i nakazów wynikających ze szczegółowych przepisów.[/b]
Początek tej sprawie dał wypadek, jakiemu w październiku 2003 r., na lekcji wf. uległ 15-letni wówczas uczeń gimnazjum Damian M. Uczniowie rozgrywali klasowy turniej unihokeja. Znali zasady tej gry, bo mieli ją w programie od I klasy gimnazjum. Wiedzieli, że nie wolno wymachiwać kijami i podnosić ich wysoko, ale często to robili. Zdarzało się, że nauczycielka wychodziła z sali gimnastycznej w czasie gry. Tak było również tego dnia. Wyszła do kantorka. Po jakimś czasie przybiegł do niej jeden z uczniów i powiedział, że chłopcy biją się kijami. Nauczycielka wróciła na salę, uczniowie grali dalej.
W czasie gry Damian upadł i zaczął krzyczeć. Nauczycielka nie widziała samego wypadku. Pytała, co się stało. Okazało się, że Damian i drugi uczeń biegli do piłki, by ją przejąć. Drugi uczeń podniósł kij za wysoko i uderzył Damiana w oko. Chłopiec stracił w oku widzenie w 95 proc. Jest oszpecony, a teraz grozi mu amputacja oka.
PZU SA odmówił wypłaty z ubezpieczenia z OC gminy. [b]Twierdzi, że gmina za wypadek nie odpowiada, był to bowiem nieszczęśliwe zdarzenie, który mógł się zdarzyć bez względu na to, jak uczniowie byliby w czasie gry nadzorowani.[/b]
Damian M. zażądał od gminy przed sądem 200 tys. zł zadośćuczynienia i 1200 zł miesięcznej renty.
W I instancji zapadł wyrok wstępny, w którym sąd zadecydował, że co do zasady gmina odpowiada za skutki zdarzenia. Jednakże sąd II instancji uznał, że jest inaczej, i roszczenia Damiana M. oddalił.
Wskutek skargi kasacyjnej Damiana M. SN uchylił ten wyrok. Zgodził się z zarzutem, że z powodu wadliwego sporządzenia uzasadnienia tego wyroku nie wiadomo, czym właściwie kierował się sąd II instancji, zmieniając wcześniejsze rozstrzygnięcie. Sprawa wróciła więc do ponownego rozpoznania.
[ramka][b]Opinia[/b]
[b]Maciej Szulikowski radca prawny, Szulikowski i Partnerzy, Kancelaria Prawna [/b]
Ten wyrok jest bardzo doniosły zarówno dla szkół, nauczycieli, jak i osób, którym została wyrządzona szkoda. Wskazuje on jednoznacznie, że szkoła i nauczyciele powinni dołożyć najwyższej staranności w celu zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa i należytego nadzoru, którego, jak pokazuje życie, niestety czasami brakuje.
Obowiązek ten wynika ze szczególnego celu, do jakiego powołane są szkoły, i roli, jaką spełniają w nich nauczyciele. Dotychczasowe orzecznictwo w zakresie oceny, czy szkoła i nauczyciele dołożyli najwyższej staranności w nadzorze, nie było jednolite.
Ważne, że w przedstawionym wyroku Sąd Najwyższy dobitnie podkreślił, że szkoła i nauczyciele muszą tak sprawować swe funkcje, by zapewnić uczniom najwyższe bezpieczeństwo.[/ramka]
[ramka][b]Czytaj więcej w artykule [link=http://www.rp.pl/artykul/606166.html]"Przestrzeganie przepisów w szkole to za mało"[/link][/b][/ramka]
[ramka] [b]Zobacz też artykuł [link=http://www.rp.pl/artykul/4,606168_Trzeba-poprawic-nadzor-nad--szkolami.html]"Trzeba poprawić nadzór nad szkołami"[/link][/b][/ramka]
[ramka][b][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2011/02/07/gmina-odpowiada-za-nadzor-nad-uczniami/#respond]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA