Motoryzacja

Lewis Hamilton uniewinniony

Sędziowie uznali, że najlepszy kierowca tego sezonu nie złamał przepisów podczas GP Japonii. Już w niedzielę w Szanghaju angielski debiutant może zostać mistrzem.
Tym razem w piątek najważniejsze były przesłuchania i dyskusje o przesłuchaniach. Komisja sędziowska wezwała do siebie trzech kierowców zamieszanych w kolizję podczas Grand Prix Japonii: Lewisa Hamiltona, Marka Webbera i Sebastiana Vettla. Na torze Fudżi Vettel wjechał w tył bolidu Webbera i obaj kierowcy zgodnie twierdzili, że winny kolizji był Hamilton, bo nie przestrzegał reguł dotyczących jazdy za samochodem bezpieczeństwa.
Punkt 40.10 regulaminu nakazuje liderowi wyścigu zachowanie dystansu maksimum pięciu długości bolidu do dyktującego tempo samochodu bezpieczeństwa. Kierowca McLarena nie zastosował się do tego przepisu, a ponadto - wbrew wewnętrznym ustaleniom zawodników - gwałtownie hamował i zmieniał kierunek jazdy, mimo że wiadomo było, iż na tym okrążeniu nie nastąpi wznowienie wyścigu. Za kolizję miał być ukarany Vettel (cofnięcie o dziesięć miejsc na starcie Grand Prix Chin), ale karę anulowano. Komisja postanowiła nie karać także Hamiltona, choć w kuluarach spekulowano nawet o odebraniu punktów za GP Japonii lub doliczeniu 25 sekund do czasu wyścigu (zepchnęłoby go to z pierwszego miejsca na czwarte). Komisja nie skorzystała z żadnej z tych podpowiedzi.
Kierowca przyjął werdykt z zadowoleniem. - Teraz muszę się skupić na nadchodzącym wyścigu i reszcie sezonu - mówił Anglik. Już w niedzielę Hamilton może zostać pierwszym debiutantem z tytułem mistrza świata. Do szczęścia wystarczy mu utrzymanie przed kończącym sezon GP Brazylii przynajmniej 11 pkt przewagi nad partnerem z McLarena Fernando Alonso. Teraz ma 12 pkt. Na treningach najszybszy był Kimi Raikkonen, Hamilton zajmował czwarte miejsca, za Alonso. Robert Kubica był 6. i 14., a jego kolega z BMW Sauber Nick Heidfeld dwukrotnie musiał się przyglądać, jak w jego samochodzie wymieniana jest skrzynia biegów. - Mieliśmy duże problemy z ustawieniami samochodu - mówił Kubica. Polak musi jeszcze bronić szóstego miejsca w klasyfikacji generalnej - zaledwie pięć punktów traci do niego Heikki Kovalainen. - Być może znów będziemy się ścigać w deszczu, jak w Japonii - mówi Kubica. - Albo inaczej: w sobotę deszcz jest prawie pewien. Zero słońca, zero suchej nawierzchni. Będzie ciekawie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL