fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Strategię dla LOT już mam

Marcin Piróg, prezes PLL LOT
Fotorzepa, Szymon Łaszewski
Poprawa wyników i prywatyzacja to główne założenia planu, jaki 20 grudnia otrzyma rada nadzorcza, mówi Marcin Piróg, nowy prezes PLL LOT w rozmowie z Danutą Walewską
[b]Czy wierzy pan, że LOT rzeczywiście będzie sprywatyzowany w przyszłym roku?[/b]
[b]Marcin Piróg:[/b] Naturalnie. Jeśli nikt w to nie będzie wierzył, do prywatyzacji rzeczywiście nie dojdzie. Natomiast, żeby się to jednak naprawdę stało, musi zostać spełnionych kilka warunków. Pierwszy, który już jest spełniony – żeby właściciel naprawdę chciał LOT sprzedać. Z doradcą inwestycyjnym Ministerstwa Skarbu Państwa ustaliliśmy wstępnie proces, w którym zainteresowani kupnem powinni złożyć jak najszybciej niezobowiązujące propozycje. Na tej podstawie do kolejnego etapu zostanie dopuszczony jeden lub więcej graczy. Przy tym poziom zainteresowania potencjalnych inwestorów będziemy mierzyć wartością oferty finansowej. Drugim warunkiem jest odpowiedni proces prywatyzacji. Równolegle, i to jest najważniejszy priorytet, musimy postawić spółkę na nogi i poprawić wyniki finansowe, to kolejny warunek. Wiadomo, że spółki, które są w kiepskiej formie, nie sprzedają się najlepiej, jeżeli w ogóle. W LOT istnieje wiele projektów, programów i dokumentów, nawet bardzo wartościowych, które jednak nie mają żadnego przełożenia na to, co w firmie się dzieje. Brak jest współpracy i jasno postawionych celów, co w konsekwencji prowadzi do braku decyzyjności. Niesprywatyzowane spółki działają inaczej niż korporacja: procesy są znacznie bardziej zbiurokratyzowane, decyzyjność i odpowiedzialność są rozmyte, co prowadzi do paraliżu uniemożliwiającego wprowadzanie zmian. Zmiana tej sytuacji to kolejny warunek, który musi zostać spełniony.
[b]Jak zamierza pan to zrobić?[/b]
[wyimek]Jednym z większych wyzwań, które stoją przed LOT, jest zmiana podejścia do klienta[/wyimek]
Dwa tygodnie temu zorganizowaliśmy warsztaty strategiczne z kadrą zarządzającą firmą, podczas których wybraliśmy projekty wspierające nasze najważniejsze cele. Na razie nie mogę ujawnić szczegółów, ale z grubsza strategia ma spowodować, że LOT stanie się firmą solidną, rozwijającą się sprzedażowo i wynikowo. Chcemy porównywać się do najlepszych linii europejskich, ale i ścigać się z innymi wchodzącymi w skład Star Alliance. W każdym razie widzę za trzy lata LOT jako przewoźnika osiągającego wyniki powyżej średniej europejskiej zrzeszonej w IATA – jeśli chodzi o poziom marży zysku, z rokrocznym dwucyfrowym przyrostem wartości sprzedaży. Jednym z większych wyzwań, które stoją przed nami, jest zmiana w podejściu do naszego klienta. Tu widzę ogromne pole do popisu, bo pewne rzeczy można zmienić szybko. Bez klienta linia nie ma powodu istnieć. Kiedy rozmawiam z kolegami ze Star Alliance, czuję, jak ogromną uwagę zwracają na satysfakcję klientów. Dotyczy to całego doświadczenia podróży: od kupna biletu po samą podróż: od wejścia na lotnisko do wyjścia z lotniska docelowego. I nie ma znaczenia, że nie za wszystko odpowiadamy w tym procesie. Pasażera nie obchodzi, kto za co odpowiada – kupuje nasz bilet i oczekuje odpowiedniej usługi. Nie chodzi jedynie o to, czy personel pokładowy jest miły, ale również o to, czy samolot przyleciał na czas, jak długo pasażer czekał na bagaż w porcie docelowym, czy szybko przeszedł przez kontrole. I to my musimy wziąć na siebie całą odpowiedzialność.
[b]Jak pan zamierza poprawić wyniki finansowe?[/b]
Będziemy optymalizować siatkę połączeń i zwiększać sprzedaż. Poza tym nasze koszty są zbyt wysokie i aby móc konkurować, musimy je obniżyć. LOT generuje stratę i firma jest na razie w stanie przetrwać dzięki sprzedaży spółek zależnych. Ostatnia z nich powinna zostać sprzedana w I kwartale 2011 r. W ten sposób mielibyśmy zapewnione finansowanie do zimy 2011 r. Jesteśmy w trakcie sprzedaży LOT Catering, LOT Services, a w przyszłym roku planujemy sprzedaż LOT AMS. Jest jeszcze Casinos Poland – gdzie jest trzech udziałowców i potrzeba dobrej woli wszystkich, żeby do tej transakcji doszło. To oznacza, że nie ruszając naszych udziałów w Eurolocie, do końca 2011 r. powinniśmy mieć wystarczająco środków na koncie. Nie mamy jednak pieniędzy na odnowę floty samolotowej, stąd inwestor jest niezbędny. A dzięki poprawie wyników właściciel będzie w stanie uzyskać bardziej korzystną cenę przy sprzedaży inwestorowi.
[b]Kiedy ta strategia zostanie przedstawiona radzie nadzorczej?[/b]
Już 20 grudnia. Przy tym wszystkie szczegóły, cała mapa drogowa, będą gotowe do końca stycznia 2011 r. Do tego czasu jasno musimy sobie powiedzieć: co robimy, a czego nie robimy. Cele i odpowiedzialność będą jasno określone.
[b]Przewiduje pan jakieś zmiany w siatce połączeń?[/b]
Siatkę optymalizujemy na bieżąco.
[b]Z tego, co mówi pan o potencjalnym inwestorze, rozumiem, że preferowana jest inna linia lotnicza, a nie inwestor finansowy?[/b]
Zdecydowanie tak. Proces konsolidacji w branży tak naprawdę jest przed nami i będzie zdecydowanie przyspieszał.
[b]Zawężając pole do inwestora branżowego – jaka powinna być linia, która kupiłaby LOT: europejska, azjatycka, amerykańska?[/b]
Musi być to inwestor, który zapewni nam dużą autonomię. Chcemy, żeby marka pozostała oraz żeby model biznesowy nie został zmieniony i z łatwością dopasował się strategicznie do większego „puzzla” zbudowanego przez któregoś z rynkowych gigantów. LOT powinien odgrywać kluczową rolę w tej części Europy. Preferencji nie mam żadnych. Chcę natomiast, żeby podjęta decyzja dotycząca wyboru inwestora była czysto biznesowa.
[ramka][srodtytul]CV:[/srodtytul]
Marcin Piróg ma 51 lat. Ukończył Politechnikę Lotaryńską w Nancy we Francji, potem zrobił MBA w INSEAD (Institut Européen d’Administration des Affaires) w Fontainebleau. Przed pracą w LOT był krótko prezesem Ruchu. Karierę zaczynał od stanowiska w radzie zarządzającej grupy Leaf, potem był m.in. dyrektorem generalnym działu słodyczy E. Wedel (grupa PepsiCo). W latach 2000 – 2008 był prezesem Carlsberg Polska, a od listopada 2008 r. właścicielem spółki konsultingowej Lance oraz szefem rady nadzorczej i współwłaścicielem spółki InDreams. [/ramka]
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA