fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

Pacjenci zapłacą mniej

Ministerstwo Zdrowia zdecydowało, że na listę farmaceutyków, do których dopłaca państwo, zostaną wpisane m.in. długodziałające analogi insuliny
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Medykamenty dla diabetyków i chorych psychicznie będą tańsze
Ministerstwo Zdrowia zdecydowało, że na listę farmaceutyków, do których dopłaca państwo, zostaną wpisane m.in. długodziałające analogi insuliny.
– To dobra wiadomość, bo do tej pory pacjenci musieli płacić za nie w aptece pełną cenę – tłumaczy prof. Krzysztof Strojek, konsultant krajowy ds. diabetologii. – To nowoczesne leki, które u pewnej grupy chorych na cukrzycę mogą poprawić efekty leczenia.
Niektórzy pacjenci zużywali opakowanie za ponad 200 zł nawet w ciągu dwóch tygodni. Teraz leki będą tańsze.
Chorych na cukrzycę jest w Polsce 2 mln. Insulinę, która jest refundowana, bierze ok. 400 tys. z nich. Prof. Strojek mówi, że dopisane do listy leki zażywało do tej pory ok. 20 tys. osób. Szacuje, że po decyzji ministerstwa sięgnie po nie jeszcze 5 – 10 tys., których wcześniej nie było na to stać. – Oczywiście, bez decyzji lekarza nie powinni zmieniać leczenia – podkreśla. Druga ważna decyzja resortu to udostępnienie refundowanych leków chorym na chorobę psychiczną – dwubiegunową chorobę afektywną (mają na przemian objawy depresji i manii). – Dotąd te leki były refundowane tylko dla chorych ze schizofrenią. Oferujemy je szerszej grupie ludzi – mówi wiceminister zdrowia Marek Twardowski.
I deklaruje, że zmiany nie będą obciążeniem dla budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia. – Nie zwiększamy wydatków na refundację, bo dzięki negocjacjom z firmami udało nam się obniżyć ceny innych leków – tłumaczy.
Resort wprowadził też inne zmiany, m.in. udostępnił pompy insulinowe bezpłatnie nie tylko osobom do 18. roku życia, ale wszystkim, którzy nie skończyli 26 lat.
– Jednak to wpisanie na listy analogów insuliny i leków dla chorych na dwubiegunową chorobę afektywną było przez pacjentów najbardziej oczekiwane – mówi ekspert ds. farmacji Rafał Zyśk z Wyższej Szkoły Handlu i Prawa.
Eksperci spodziewają się teraz zmian w programach terapeutycznych, które są adresowane do osób cierpiących na rzadsze schorzenia. Taka terapia dla jednej osoby kosztuje nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wykorzystywane są bowiem najnowsze odkrycia biologii molekularnej i genetyki.
– Jeszcze przed podaniem leku trzeba jak najdokładniej określić szansę, że u danego pacjenta farmaceutyk zadziała – mówi Zyśk. – Zdarza się też, że po pewnym okresie skuteczności trzeba przestać ten lek podawać i przejść na inną terapię.
Leki podawane w ramach programów terapeutycznych łatwiej jest kontrolować, bo pacjent jest włączany do programu indywidualnie (konieczny jest wniosek lekarza i zgoda NFZ), a nie po prostu kupuje refundowany farmaceutyk w aptece.
Programów terapeutycznych, na które czekają pacjenci, jest przynajmniej kilka: dla chorych na raka jelita grubego, raka płuca, plamicę małopłytkową (choroba hematologiczna), łuszczycowe zapalenie stawów i łuszczycę.
Teraz większość z tych chorych co prawda już te drogie leki dostaje. Jednak odbywa się to w ramach tzw. chemioterapii niestandardowej lub indywidualnych pozwoleń na leczenie. – To skomplikowana, uciążliwa dla chorych procedura – mówi Zyśk.
Resort zdrowia zapowiada, że te programy wejdą w życie, gdy skończą się negocjacje cenowe z firmami, a naukowcy dopracują zasady włączania pacjentów do programu. Firmy zaś deklarują, że jeśli programy zostaną opracowane, spadną ceny farmaceutyków (nawet o jedną trzecią). Zakupy będą wtedy robione hurtowo, a nie dla pojedynczych pacjentów. Firmom na tym zależy. Uważają bowiem, że programy dają większą niż indywidualne pozwolenia gwarancję na to, iż chory dostanie produkowany przez nie lek.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA