fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Stypendia to dobra inwestycja

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Studenci, którzy otrzymali wsparcie, chcą coś dać w zamian – mówi wdowa po fundatorze programu Fulbrighta
W Polsce stypendia, które pomagają się kształcić, są zwykle postrzegane jako zapomoga. – A to jest inwestycja w lokalny rynek pracy, wyrównywanie nierówności społecznych – podkreśla Agata Komendant-Brodowska z Instytutu Socjologii UW. O stypendiach dyskutowano na konferencji zorganizowanej w czwartek przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności. Patronem spotkania była "Rz". W debacie udział wzięła Harriet Mayor Fulbright, wdowa po senatorze J. Williamie Fulbrighcie, fundatorze Programu Stypendialnego Fulbrighta.
Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności jest zaangażowana w dwa programy stypendialne. Pierwszy to Stypendia im. Lane'a Kirklanda. Program jest wzorowany na programie Fulbrighta, jego cel to przekazywanie polskich doświadczeń w zakresie transformacji ustrojowej krajom Europy Środkowej i Wschodniej oraz Azji Centralnej poprzez wymiany studentów. Drugi to Program Stypendiów Pomostowych realizowany przez Fundację Edukacyjną Przedsiębiorczości. Ułatwia młodzieży z małych miast i wsi rozpoczęcie studiów. "Rz" jest jego patronem.
[b]Dlaczego warto, a może trzeba przyznawać stypendia? [/b]
[b]Harriet Mayor Fulbright:[/b] Odpowiem na przykładzie Stanów Zjednoczonych. Stypendia spełniają w Stanach znaczącą rolę społeczną, ponieważ edukacja jest bardzo kosztowna, a różnice między tymi, którzy otrzymują pensję minimalną i tymi, których uważa się za bogatych, są ogromne.
Dlatego, by dostęp do nauki mieli wszyscy uczniowie i studenci, którzy na to zasługują, trzeba wspierać edukację tych, którzy są inteligentni i chcą się uczyć, a pochodzą z rodzin mniej zamożnych. To bardzo ważne z punktu widzenia dobra kraju, który powinien potrafić maksymalnie wykorzystać wartość każdego obywatela. Bo niemożność korzystania z edukacji przez osoby z biedniejszych rodzin byłaby nie tylko smutna z czysto ludzkich powodów, ale byłaby to też strata z punktu widzenia interesu narodowego.
[b]W Polsce większość stypendiów przyznawana jest z budżetu. Jak wygląda system stypendiów w Stanach Zjednoczonych? [/b]
Na przykład program stypendialny Fulbrighta jest finansowany przez państwo i jest to jeden z ważniejszych programów, ale niejedyny. W Stanach Zjednoczonych istnieją też znane programy stypendialne finansowane ze źródeł prywatnych, takie jak np. Fundacja Billa i Melindy Gatesów. Również wiele uniwersytetów prowadzi własne programy stypendialne, by dzięki nim dotrzeć do najlepszych studentów.
[b]Jakie formy najlepiej się sprawdzają: fundowanie wyjazdów i wymiana zagraniczna, dofinansowanie podręczników, wynajmu mieszkania, stypendia za wyniki? [/b]
Wszystkie są bardzo wartościowe. Program mojego męża – program Fulbrighta – zakłada, że finansuje się wynajęcie mieszkania, książek, podróże. Mojemu mężowi zależało, by każdy student, który zasługuje na stypendium, mógł studiować i nie musiał się martwić o finanse. Ale wiele programów finansuje tylko część wydatków na naukę. Czasami studenci dostają tylko określoną kwotę, i to też jest dobry sposób. Warto zauważyć, że zdarzają się studenci z bardzo biednych rodzin. W Stanach Zjednoczonych często pożyczają pieniądze, żeby opłacić studia. W efekcie, kiedy je kończą, mają długi i są w bardzo trudnym położeniu, gdy wchodzą na rynek pracy.
[b]Kto przede wszystkim powinien wspierać młodych ludzi: państwo, uczelnie, przedsiębiorcy? [/b]
Dobrze jeśli system stypendialny jest kombinacją tych źródeł finansowania. Np. uniwersytety powinny być zainteresowane pozyskiwaniem najlepszych studentów, a mogą ich przyciągnąć stypendiami. Uczelnie mogą też poprzez stypendia zarządzać swoim rozwojem, bo te, które chcą np. kształcić w naukach medycznych, mogą fundować stypendia dla najlepszych studentów tych nauk. Przedsiębiorcy też powinni się czuć odpowiedzialni za wspieranie kraju, w którym działają, a jednym z najlepszych sposobów jest inwestycja w edukację młodych, których potem mogą też zatrudniać w swych przedsiębiorstwach. Natomiast rząd powinien inwestować we wszystkie dziedziny nauki, bo każdy kraj potrzebuje zarówno dobrych naukowców z nauk ścisłych, jak i politologów, którzy mogą zostać w przyszłości dyplomatami, czy świetnych historyków. Studenci, którzy otrzymali wsparcie finansowe, bez którego nie mogliby się kształcić, są zwykle bardzo wdzięczni. Czują się odpowiedzialni i chcą coś od siebie dać w zamian, czy to krajowi, od którego otrzymali wsparcie, czy też przedsiębiorstwu. Z doświadczeń Fundacji Fulbrighta wynika, że inwestycja w młodych się zwraca. Ponad 40 stypendystów to laureaci Nagrody Nobla w różnych dziedzinach.
[b]Jakie są jeszcze niewymierne efekty stypendiów? [/b]
W przypadku stypendiów, które zakładają wyjazd, te dodatkowe pozamaterialne zyski są bezcenne. Bo można oczywiście jeździć po świecie i podziwiać architekturę, spotykać ludzi w innych ubraniach, jednak dopóki nie podejmie się próby wymiany poglądów, dopóki nie nastąpi spotkanie umysłów, nie można mówić, że rzeczywiście poznało się różnice między społeczeństwami. A ich poznanie jest bezcenne. Dopiero kiedy przebywa się przez jakiś czas w danym społeczeństwie, uczy się albo pracuje, dostrzega się różnice w wychowaniu, sposobie kontaktów. To buduje zrozumienie dla innych i tolerancję i – jak mówił mój mąż – zmniejsza możliwość wybuchu konfliktów i wojen między narodami.
[b]Czy są jakieś dobre praktyki w przyznawaniu stypendiów ze Stanów Zjednoczonych, które można przenieść do Polski? [/b]
Sądzę, że bardzo ważne jest, by dotrzeć do potrzebujących wsparcia młodych ludzi jeszcze zanim pomyślą o rozpoczęciu studiów. I zachęcać ich do dalszej nauki, np. poprzez różne programy łączące pracę wakacyjną w jakimś przedsiębiorstwie ze stypendium na dalszą naukę.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA