fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Chile - Górnicy już w środę mają wrócić na powierzchnię

AFP
Ratownicy zakończyli wiercenie szybu ratunkowego. W środę zacznie się wydobywanie zasypanych
Drążenie szybu, który ma pozwolić na wydobycie 33 górników uwięzionych w kopalni miedzi i złota na pustyni Atacama, zakończyło się w sobotę. W środę mężczyźni, w specjalnych kombinezonach z aparaturą do mierzenia ciśnienia i rytmu serca, mają być pojedynczo wyciągani na powierzchnię przy wykorzystaniu kapsuły ratunkowej. Po 65 dniach na głębokości 700 metrów pod ziemią są wyczerpani fizycznie i psychicznie. Ich wyciąganie potrwa od trzech do dziesięciu dni.
Wiadomość o rychłym uwolnieniu Trzydziestu Trzech, jak nazywają ich media, wywołała falę entuzjazmu w Chile. Największa euforia wybuchła w Obozie Nadzieja w pobliżu kopalni, gdzie rodziny mężczyzn niecierpliwie czekają na ich powrót. I to nie tylko dlatego, że się za nimi stęskniły.
Nieprzerwane zainteresowanie mediów odsłoniło kilka tajemnic, które górnicy woleliby zachować dla siebie. Podczas gdy oni siedzieli w ciasnym i wilgotnym szybie, na powierzchni odgrywała się prawdziwa opera mydlana. Okazało się bowiem, że wielu z nich prócz żon ma także kochanki, a niektórzy nawet nieślubne dzieci. Zasypani pod ziemią górnicy zostali więc teraz zasypani ofertami wytwórni filmowych, które chcą przenieść ich historie na ekrany kin. Oferty sięgają 500 tysięcy dolarów. Różne firmy walczą o wykorzystanie ocalonych w reklamach, poczynając od piwa przez maszyny górnicze, aż po preparaty witaminowe na potencję.
Perspektywa zarobienia pieniędzy, o których górnik w Chile może tylko marzyć, dodatkowo skłóciła ich rodziny. Na przykład na 50-letniego Yonniego Barriosa na powierzchni czekają poważne kłopoty z żoną i kochanką. Obie panie dowiedziały się o swoim istnieniu, gdy pojawiły się w Obozie Nadzieja ze zdjęciem tego samego mężczyzny w rękach. Kilka godzin później, w stołówce, doszło do rękoczynów.
Pod ziemią także nie obyło się bez konfliktów. Nagła sława spowodowała, że mężczyźni, których łączyła dotychczas głęboka przyjaźń, przestali sobie ufać. Ostatnie dni ubiegały im na ustalaniu zasad czerpania zysków z ich historii. Ostatecznie zdecydowali się utworzyć fundację, która będzie zarabiać na różnych projektach, a zdobyte pieniądze będą szły do podziału. Jedną z pierwszych decyzji jest, że zamiast pojedynczo udzielać wywiadów, wspólnie napiszą książkę. Umiejętnie podsycają zainteresowanie. Już zapowiedzieli, że są pewne tajemnice, których nigdy nie zdradzą.
„Jeśli wszystko dobrze przeprowadzimy, nie będziemy musieli pracować do końca życia” – napisał Yonni Barrios w liście do żony, wydobytym w zeszłym tygodniu na powierzchnię przez niewielki szyb, którym dostarczano pod ziemię pożywienie.
Ale spór wybuchł też o to, kto ma być wyciągnięty na powierzchnię jako ostatni. Każdy chciał ustanowić rekord w najdłuższym przebywaniu pod ziemią. W weekend ustalono jednak, że pierwsi wydobyci zostaną najzręczniejsi, potem najsłabsi i chorzy, a na końcu ci w najlepszej kondycji. Jako ostatni półgodzinną podróż w kapsule ma odbyć sztygar Luis Urzua. Jego zdecydowanie i spokój pomogły przetrwać zasypanym pierwsze 17 dni, kiedy pozostawali całkowicie odcięci od świata.
Po wyjeździe na górę każdy z uratowanych będzie mógł spędzić kilka minut z dwoma wybranymi osobami z rodziny. Potem wszyscy trafią na co najmniej dwa dni do szpitala na badania i obserwację.
Po katastrofie chilijscy eksperci określali szanse uratowania zasypanych górników na 2 procent. Przewidywano też, że do domów wrócą dopiero na Boże Narodzenie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA