fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Dorn: w szkoleniach pilotów są wieloletnie zaniedbania

Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
Przez lata system szkolenia pilotów był klejony na ślinę. Teraz wszystko zaczęło się rozłazić - mówił Ludwik Dorn w rozmowie z "Rz"
[b]Rz: Po wypadku wojskowej bryzy zaczęto głośno mówić o problemach ze szkoleniem pilotów. Z pana inicjatywy w Sejmie powstała podkomisja, która miała się temu przyjrzeć. Minęło półtora roku i co? Cisza. Czy w ogóle jeszcze pracujecie?[/b]
[b]Ludwik Dorn, członek sejmowej podkomisji badającej proces szkolenia pilotów w Siłach Zbrojnych RP:[/b] Powody ciszy są dwojakie. Po pierwsze na początku prac ustaliliśmy, że z własnej inicjatywy nie będziemy przekazywać dziennikarzom informacji tak długo, aż powstanie raport. Ale jest przyczyna daleko poważniejsza – podkomisja niewiele robi. Mieliśmy spotkanie z dowódcami wszystkich rodzajów sił zbrojnych, cztery wizytacje w jednostkach, kilka 15-minutowych spotkań organizacyjnych i tyle. Między wizytacjami nic się nie dzieje. Podkomisja nie podzieliła się na zespoły robocze, nie żąda dokumentów, nie reaguje na medialne doniesienia. Na długie miesiące zapada w letarg.
[b]Z czego to wynika? Ze złej organizacji pracy czy może celowego działania osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie podkomisji?[/b]
Mam swoją hipotezę, ale nie chcę spekulować.
[b]Jaki obraz wyłania się z wizytacji i rozmów?[/b]
Na przełomie tysiącleci z różnych przyczyn nastąpiło załamanie procesu szkolenia. Żeby pokazać, jak jest źle, odwołam się do przykładu z prac podkomisji.
Podczas wizytacji w 36. specpułku (który wozi VIP – red.) jeden z oficerów powiedział nam, że po katastrofie bryzy wydano zarządzenie, by na razie nie szkolić pilotów w lądowaniu z jednym wyłączonym silnikiem.
Osoby odpowiedzialne za szkolenie chciały się zastanowić, jak to robić, by ryzyko było jak najmniejsze. I tak zastanawiają się od półtora roku. A co się stanie, jeśli pilot będzie musiał się wykazać takimi umiejętnościami podczas normalnego lotu? Przez lata system szkolenia był – by użyć kolokwialnego określenia – klejony na ślinę. Teraz wszystko zaczęło się rozłazić.
[b]Rozumiem, że raport musiałby być krytyczny...[/b]
Mamy do czynienia z wieloletnimi zaniedbaniami, a problem dotyczy nie tylko kilku ministrów, ale i znacznej części wyższych oficerów. W tej chwili ani po stronie Sejmu, ani rządu nie widzę politycznej woli, by to opisać.
[b]Ale podkomisja chyba wyznaczyła sobie jakieś założenia, harmonogram prac? Kiedy według niego mógłby powstać raport?[/b]
Zakładając, że dotychczasowe tempo prac zostanie utrzymane, finał prac nad raportem przypadłby na końcówkę kadencji Sejmu albo nawet pierwsze dni kampanii wyborczej. Wnioski nasuwają się same. Nie bardzo wierzę, by taki raport powstał.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA