fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Kto płaci kartą, ma większe szanse odzyskać pieniądze

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Zapłata kartą może ułatwić zwrot pieniędzy w razie upadłości biura podróży
Kolejne upadłości polskich biur podróży, najpierw Selectours, a teraz Orbis Travel, uruchomiły poszukiwanie dróg odzyskania pieniędzy za niewykonaną imprezę. Jedno z ułatwień dotyczy osób, które zapłaty dokonały kartą płatniczą.
[srodtytul] Dobrodziejstwa karty[/srodtytul]
– [b]Zapłacenie kartą umożliwia w razie upadku biura podróży i niewykonania usługi wycofanie zapłaty w całości z banku, który wystawił kartę. Trzeba tylko u niego zareklamować usługę[/b] – przekonuje Paweł Majtkowski, główny analityk firmy doradczej Expander.
Chodzi o [b]tzw. chargeback[/b], klauzulę stosowaną powszechnie na świecie właściwie od powstania kart płatniczych (na początku lat 60. w USA). Sprowadza się ona do zagwarantowania w umowie, że jeśli kupujący otrzyma nie to, co zamawiał, lub w ogóle nie otrzyma zamawianego towaru czy usługi, może zażądać od banku wydającego kartę zwrotu pieniędzy wpłaconych za jej pośrednictwem. Dlatego warto sprawdzić w swoim banku, jakie sytuacje uprawniają do żądania zwrotu pieniędzy.
Ktoś jednak w końcu musi zapłacić za wpadkę. Bank klienta wystąpi zapewne do operatora rozliczającego transakcje kartą, który z kolei pewnie będzie się zwracał do swoich kontrahentów, a więc upadającego biura, jego syndyka, a jeśli jest między nimi pośrednie ogniwo – zwykle agencja turystyczna – to do niej.
[srodtytul]Zagrożeni pośrednicy[/srodtytul]
– Tego się właśnie obawiam – mówi "Rz" Karol Kopicera, właściciel Biura Podróży Extra Urlop z Sosnowca, które zajmuje się wyłącznie pośrednictwem w sprzedaży wycieczek. – Początkowo ucieszyłem się, że mogę mieć więcej klientów, gdyż przyjmuję płatności kartą i będzie to dla nich dodatkowy atut. Zorientowałem się jednak, że [b]biura turystyczne (wykonawcy końcowej usługi) zastrzegają sobie w umowach, że rozliczenia z kart obciążają wyłącznie biura pośredniczące. Z tego powodu być może będę musiał zaprzestać przyjmowania zapłaty kartą, by zbytnio nie ryzykować[/b].
Jednak Piotr Zimmerman i Krzysztof Wojdyło z kancelarii Wardyński i Wspólnicy (pierwszy specjalista od upadłości, drugi od prawa bankowego) uspokajają. [b]Wątpią, czy przerzucenie na bank lub operatorów kart ryzyka upadłości biura podróży jest tak oczywiste[/b].
Wskazują, że nasze przepisy dotyczące płatności kartami nie są całkiem zharmonizowane z unijnymi (Polska nie implementowała dyrektywy 2007/64 o usługach płatniczych), ale nawet regulacje unijne nie pozwalają żądać zwrotu kwot wpłaconych kartą w razie upadłości odbiorcy. Podstawową zasadą płatności kartami jest neutralność tej czynności, która nie powinna mieć wpływu na ocenę relacji prawnych płatnik – odbiorca.
Uważają, że reklamacja transferu środków za pomocą karty możliwa jest jedynie w szczególnych wypadkach, np. transakcji dokonanych przez złodzieja czy przekazania pieniędzy w zawyżonej wysokości.
[ramka][b]Komentuje Remigiusz Kaszubski, prof. Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego:[/b]
Ideą chargebacku jest ochrona posiadacza karty płatniczej przed nieuczciwością sprzedawców towarów i usług oraz sytuacjami nadzwyczajnymi, np. upadłością. System gwarantuje sprzedawcy pieniądze za towar lub usługę, a posiadacz karty ma mieć pewność, że je otrzyma. Obciążenie zwrotne, czyli uznanie konta posiadacza karty, nie cofa pierwotnej płatności, lecz powoduje pojawienie się nowej, w przeciwną stronę niż płatność pierwotna. Klient odzyskuje pieniądze, a agent, który rozliczał transakcję, za pośrednictwem organizacji płatniczej próbuje odzyskać pieniądze od syndyka.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA