Finanse

Wartość rynku papierów nieskarbowych wyniesie 70 mld zł

Fotorzepa, Szymon Łaszewski
Wartość obligacji wyemitowanych przez firmy, banki i samorządy przekroczy 70 mld zł. Firmy emitują papiery, aby zdobyć pieniądze m.in. na przejęcia. Na Polski rynek organizatorów emisji chcą wejść duże banki inwestycyjne
Kilka miesięcy temu szacowaliśmy już, że zadłużenie przedsiębiorstw, banków oraz samorządów z tytułu emisji obligacji zbliży się w tym roku do 70 mld zł. Dziś jest to właściwie przesądzone. To oznacza, że wartość tego rynku wzrośnie aż o ok. 50 proc., z 48 mld zł na koniec 2009 r.
Przyszły rok zapowiada się również dobrze, jak nie lepiej, a wartość rynku może zbliżyć się nawet do progu 100 mld zł. Samorządy, w pierwszym roku po wyborach, nie będą prawdopodobnie tak aktywne w emitowaniu obligacji, jak są w tym roku. Zastąpią je spółki z sektora energetycznego, których potrzeby są ogromne. [srodtytul]Potrzebne finansowanie[/srodtytul]
Jak wynika z szacunków w ciągu 20 lat inwestycje tej branży wyniosą 100 mld euro. Jeśli dołożyć do tego inwestycje w gazownictwo, ciepłownictwo i transport suma ta urasta do kwoty 320 mld euro. Część tej kwoty będzie pochodzić z emisji obligacji. — Potwierdzają się nasze przewidywania. Polska zaczyna wpisywać się w trendy światowe, gdzie coraz większa liczba przedsiębiorstw zmienia sposób finansowania na korzyść emisji obligacji. Przemawia za tym także to, że w najbliższych 2-3 lat zapada dużo długu i wygląda na to, że większość przedsiębiorstw będzie decydowało się na ich refinansowanie długiem. Zwłaszcza, że popyt na obligacje jest bardzo duży — mówi Mirosław Dudziński, dyrektor w Fitch Polska. W Europie Zachodniej emisje dobrych spółek sprzedają się obecnie nawet w ciągu 10 minut. Uznani emitenci nie mają też większych problemów z uplasowaniem emisji w Polsce. Do tego duży popyt sprawia, że firmy, zwłaszcza znane i dobre, mogą emitować obligacje dużo taniej niż jeszcze rok temu. Pokazuje to ostatni przykład obligacji Polkomtela. Inwestorzy spodziewali się marży na poziomie 200-250 pkt. ponad WIBOR. Duży popyt obniżył ją do 170 pkt. Jeszcze w ubiegłym roku marże przekraczały 300 i więcej punktów. Ale i w tym roku wciąż takie się zdarzają. Przykładem jest International Personal Finance (IPF), który emituje właśnie w Polsce obligacje. Papiery o wartości 200 mln zł zostały wyceniona na 750 pkt ponad WIBOR. Polskie przedsiębiorstwa zaczynają zachowywać się podobnie jak firmy z Europy Zachodniej oraz USA, które chętniej wybierają emisję obligacji od kredytu jako sposób na sfinansowanie działalności i rozwój. W USA 80 proc. finansowania firm pochodzi właśnie z emisji obligacji, a reszta z kredytów. O tym, że perspektywy dla polskiego rynku papierów nieskarbowych są obiecujące świadczy także to, że organizacją ich emisji zainteresowane są duże banki inwestycyjne, dotychczas nieobecne w Polsce jak np. Goldman Sachs. Mogą wejść na nasz rynek już w przyszłym roku. W Polsce do banków-organizatorów dołączają zaś kolejne domy maklerskie. [srodtytul]Emisja na zakupy[/srodtytul] Ciekawostką są emisje obligacji na sfinansowanie przejęć. Taki pomysł miało m.in. PKO BP, gdy startowało do zakupu akcji BZ WBK. Bank planował emisję o wartości 5 mld zł, choć oficjalnie nie przyznawał, że pieniądze są mu potrzebne na zakupy. Ostatecznie w najbliższym czasie do emisji nie dojdzie, bo walkę o BZ WBK wygrał hiszpański Santander. PKO BP ma jednak plany akwizycyjne, zatem możliwe, że z tej opcji jeszcze skorzysta. Wcześniej zrobi to PGE. Spółka przygotowuje program emisji obligacji o wartości, która ma przekroczyć 6,3 mld zł. Za uzyskane pieniądze częściowo sfinansuje zakup akcji Energi (koszt całej transakcji przekracza 7,5 mld zł). — Banki wykazały zainteresowanie nabyciem naszych obligacji o wartości 12 mld zł — mówił niedawno Wojciech Topolnicki, wiceprezes PGE. Z naszych informacji wynika, że emisja ma być skierowana na szerokiego grona inwestorów. Ponadto z nieoficjalnych informacji wynika, że ukraińska spółka z branży spożywczej Kernel Holding, notowana na warszawskiej giełdzie, planuje emisję na ok. 200 mln dolarów, a za uzyskane pieniądze chce dokonać zakupów m.in. w Rosji. Także Polkomtel wpisał w prospekt, że pieniądze zdobyte z niedawnej dużejemisji obligacji — 1 mld zł — przeznaczy także na przejęcia. Czy to oznacza nowy trend? Zdania są podzielone. — Rzadko zdarzają się takie emisje. Zwłaszcza, że inwestorzy źle reagują, gdy w dokumentach pojawia się informacja, że pieniądze są potrzebne na przejęcia — mówi jeden z bankowców. Inny przekonuje, że takich emisji będzie jednak więcej. — Dla inwestora najważniejsza jest wiarygodność kredytowa emitenta, czyli ocena czy jest on w stanie spłacać zobowiązania zgodnie z warunkami emisji oraz wysokość odsetek. Cel wydaje się być drugorzędny. I tak np. PGE posiada wysoki rating, a do tego jest największą spółką w branży. Czy pieniądze wyda na budowę bloku energetycznego czy na przejęcia jest w uproszczeniu mniej ważne — uważa Mirosław Dudziński. Także obligacje Polkomtela sprzedały się jak "świeże bułeczki“. — Baczniej przyglądamy się emisji, której celem jest uzyskanie pieniędzy na przyjęcia, zanim zdecydujemy się zainwestować — mówi jednak jeden z zarządzających OFE. Jego zdaniem wcześniejsze doświadczenia z finansowania długiem przejęć przez spółki nie są najlepsze. Przykładem jest choćby Vistula czy Ciech. — Inaczej jednak będzie traktowane PKO czy PGE, bo papier emitowany przez te spółki nie różni się znacząco od obligacji skarbowych pod względem ryzyka, a inaczej już Ciech, Lotos czy mniejsze spółki prywatne. Od tych ostatnich będziemy oczekiwać wyższej premii — mówi zarządzający. [srodtytul]Zagraniczni emitenci u nas[/srodtytul] Specjaliści spodziewają się w przyszłym roku jeszcze innego trendu w Polsce, który już widać np. w USA — pozyskiwanie przez przedsiębiorstwa finansowania w ramach emisji obligacji na skup akcji własnych. Choć jak mówi Marcin Żółtek, dyrektor inwestycyjny i członek zarządu Aviva PTE, takie papiery mogą nie cieszyć się już takim zainteresowaniem. — Z punktu widzenia akcjonariusza preferujemy większą płynność, stąd emisji obligacji pod skup akcji bylibyśmy przeciw — mówi Marcin Żółtek. Obecność tak dużych inwestorów jak fundusze emerytalne przyciąga jednak zagranicznych inwestorów. Bo choćby do emisji denominowanej w naszej walucie przymierza się węgierski MOL, notowany na naszej giełdzie. Rafineria poinformowała, że startuje z programem o wartości ok. 350 mln euro (100 mld forintów węgierskich). Polski złoty jest wymieniony jako jedna z walut, w której papiery mogą być denominowane. I zdaniem ekspertów MOL z tej możliwości skorzysta. [srodtytul]Catalyst pęcznieje[/srodtytul] Banki, spółki czy przedsiębiorstwa emitujące obligacje zaczynają coraz chętniej wchodzić na rynek obrotu tymi papierami Catalyst. I tak choćby jutro zadebiutują obligacje wyemitowane przez kolejne banki spółdzielcze: w Ciechanowie, Piasecznie oraz Zabłudowie. Dwa dni później szykuje się jednak większe wydarzenia. Na rynek obrotu papierami dłużnymi trafią także obligacje firmy Polkomtel o wartości 1 mld zł. Będzie to największa pod względem wartości emisja spółki prywatnej notowana na Catalyst. Z innych dużych emisji, które pojawiły się w tym roku można wymienić obligacje Masterlease na ponad pół miliarda złotych czy Multimediów na 400 mln zł. Zamiar wprowadzenia papierów na Catalyst ogłosiła także spółka IPF (200 mln zł). [b][b]Elwir Świętochowski, dyrektor Departamentu Długu w Rabobank:[/b] Liczba emisji będzie rosnąć. Jest bowiem zapotrzebowanie na dobre aktywa zarówno ze strony banków, które są nadpłynne jak i ze strony inwestorów takich jak fundusze emerytalne czy inwestycyjne. Poza tym z punktu widzenia emitentów, wydaje się, że uzyskanie kredytu czy emisja euroobligacji jest droższym rozwiązaniem niż emisja papierów na rynku krajowym. Nabywcy oczekują także obligacji o coraz dłuższym terminie do wykupu. Emitentom nie opłaca się już wypuszczać papiery 3-miesięczne i następnie rolować zadłużenie, bo oferowane marże nie satysfakcjonują inwestorów. W czasie kryzysu wynosiły one 150 pkt, a obecnie znów spadły do kikudziesięciu punktów bazowych. Stąd inwestorzy oczekują obligacji 5-letnich na których zarobią więcej w skali roku. A emitenci, których udziałowcem jest Skarb Państwa nie powinni mieć żadnego problemu z uplasowaniem emisji. [/b]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL