Biznes

Karabiny, radary, haubice. Nowe uzbrojenie z polskich firm

Haubica krab
Fotorzepa, MW Michał Walczak
Jakie są obecne hity polskiej zbrojeniówki? Bezzałogowe samoloty zwiadowcze, precyzyjne radary Odra, modułowe karabinki MSBS, kraby...
Bezałogowe samoloty zwiadowcze, precyzyjne radary Odra, modułowe karabinki MSBS, kamery obserwacyjne fusion, artyleryjskie kraby i raki ze Stalowej Woli a także wojskowa elektronika: cyfrowe systemy rozpoznania, kierowania ogniem i wspomagania dowodzenia — to dziś hity polskiej zbrojeniówki.
Za wcześnie jeszcze sądzić, czy okaże się nim zaprojektowany przez gliwicki Ośrodek Badawczo Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych nowy czołg lekki, czy raczej wóz wsparcia ogniowego Anders. Pokazywany na niedawnych kieleckich targach obronnych z wieżyczką i armatą 120 mm szwajcarskiej firmy RUAG ma być pomysłem Bumaru na powrót holdingu do gry na rynku producentów broni pancernej. Zdaniem Wojciecha Łuczaka, eksperta militarnego i entuzjasty tworzenia polskiej platformy gąsienicowej, OBRUM osiągnął mistrzostwo świata w konstruowaniu za skromne, dokładnie wyliczone pieniądze (ok. 20 mln zł) demonstratora technologii, który w przyszłości stanie się rodzimym wozem bojowym piechoty. — To bez wątpienia hit, bo OBRUM buduje wó pancerny potrzebny armii i wpisał się w światowy trend poszukiwań i tworzenia pojazdów klasy BWP nowej generacji. Od kilku lat pracuje nad tym Zachód, w tym m.in. Amerykanie — mówi Łuczak. [srodtytul]Radar i następcy kałasza[/srodtytul]
Już od trzech lat potwierdza swoje wyjątkowe zalety mobilna stacja radiolokacyjna średniego zasięgu TRS -15 Odra z warszawskiego Przemysłowego Instytutu Telekomunikacji. Trójwspółrzędny radar Odra „widzi” na odległość 240 kilometrów i pozwala na równoczesne śledzenia 250 obiektów, współpracuje też z cyfrowymi urządzeniami które pozwalają na informatyczne zarządzanie polem walki. —To nie przypadek, że morską wersję tego radiolokatora zamówił norweski Kongsberg do wskazywania celów przeciwokrętowym rakietom NSM, kupionym przez armię jako oręż do pilnowania polskiej części bałtyckiego wybrzeża — tłumaczy Janusz Kołodziej z PIT. Hitem, jeszcze przez uruchomieniem seryjnej produkcji jest zbudowany przez fachowców z Wojskowej Akademii Technicznej i Fabryki Broni Łucznik w Radomiu nowy modułowy karabinek automatyczny, natowskiego kalibru 5,56 MSBS. Następca legendarnych kałaszy i wiecznie modernizowanych beryli, które obecnie służą żołnierzom w Afganistanie, będzie z innej epoki: ergonomiczny, dostosowany do optoelektronicznych celowników a także strzelców prawo i leworęcznych. Od początku budowany jest z segmentów, które posłużą do rozwijania kolejnych wersji modułowej broni: lekkich karabinów maszynowych, karabinków o podwyższonej celności dla strzelców wyborowych, skróconych tzw. bezkolbowych — dla komandosów czy — karabinku — granatnika. – Modułowa konstrukcja ma obniżyć koszty produkcji i usprawnić obsługę logistyczną nowego uzbrojenia —zapewnia Ryszard Woźniak dyrektor Zakładu Konstrukcji Specjalnych w WAT. [srodtytul]Ciężka artyleria z wyszukaną elektroniką[/srodtytul] Prawdziwym przebojem stołecznego Przemysłowego Centrum Optyki, który już budzi zainteresowanie w świecie, jest najnowszy przyrząd obserwacyjny, monokular w technologii fusion. Wiele firm próbuje połączyć zalety noktowizora (potrafi widzieć— w nocy dzięki wzmacnianiu światła) i kamery termalnej (wykrywa i obrazuje przedmioty o różnej temperaturze) w jednym urządzeniu. Konstruktorom PCO udało się wyprzedzić konkurencję w tym technologicznym wyścigu. Wkrótce do armii trafi monokular termalno — noktowizyjny. — Liczymy, że urządzenie przeznaczone dla sił specjalnych, okaże się rynkowym hitem. Podobny sprzęt próbują na razie na świecie tylko Amerykanie — nie kryje satysfakcji Ryszard Kardasz prezes PCO. Szef Maskpolu Krzysztof Dędek potwierdza, że w zakładzie w Konieczkach jego spece od inżynierii materiałowej dogonili najlepszych w konstruowaniu ceramiczno — aramidowych osłon balistycznych. Skutecznie chronią żołnierzy przed przeciwpancernym pociskiem 7, 62 mm Dragunowa wystrzelonym z broni snajperskiej. — Kto zna się na rzeczy, doceni nasz wynalazek —mówi skromnie prezes Dędek. I dodaje, że fabryka pod Częstochową jest już przygotowana by skanować sylwetki żołnierzy i dopasowywać indywidualnie nie tylko kamizelki kuloodporne. W dziedzinie ciężkiej artylerii na liście gwiazd przemysłu zbrojeniowego prowadzą haubica krab i samobieżny automatycznie ładowany ciężki moździerz z Huty Stalowa Wola. Nie byłyby hitem, gdyby nie zastosowano w nich systemów kierowania ogniem i terminali do transmisji danych prywatnej firmy WB Electronics. To dzięki ożarowskiej elektronice haubica może trafiać potężnymi, 155 milimetrowymi pociskami dokładnie w cel z odległości 40 kilometrów. WBE to dziś w zbrojeniówce prawdziwy, innowacyjny tygrys. — Pokazujemy właśnie wojsku gotowy bezzałogowy samolot zwiadowczy FlyEye, wyjątkowo precyzyjnie lokalizujący i wskazujący położenie obserwowanych obiektów — mówi szef firmy Piotr Wojciechowski. Ożarowscy informatycy oferują też armii systemy łączności dla pojazdów Fonet wykorzystujące protokół IP do cyfrowego przekazywania danych. I najnowszy system kierowania ogniem moździerzy, wykorzystujący dalmierz laserowy i komputer. — To patent naprawdę unikalny w świecie — zachwala prezes WBE.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL