fbTrack

Sądownictwo

Hakerzy w skrzynkach Jana Widackiego i ks. Michała Hellera

Fotorzepa
Hakerzy podszyli się pod Jana Widackiego i e-mailem prosili jego znajomych o pilną wpłatę pieniędzy. Wcześniej włamali się do skrzynki znanego naukowca
Przyjaciele profesora Widackiego, posła i znanego adwokata, dostali kilka dni temu alarmujące e-maile wysłane z jego skrzynki pocztowej. Według napisanej po angielsku wiadomości Widacki utknął w hotelu w Madrycie, bo stracił portfel, i pilnie potrzebuje pożyczki 2800 euro lub 3600 dolarów.
Polityk ma nadzieję, że nikt z jego znajomych nie przesłał pieniędzy na wskazany adres w Madrycie. Sprawą zajęła się już krakowska policja. To nie pierwszy tego rodzaju cyberatak w Małopolsce. Na początku sierpnia tarnowską policję zawiadomił o identycznym włamaniu na swe konto e-mailowe znany naukowiec – ksiądz profesor Michał Heller.
Wielu wybitnych ludzi nauki z całego świata dostało wówczas z jego skrzynki prośbę o przelanie 1500 funtów na podany numer konta. Kapłan miał rzekomo utknąć w Edynburgu, na sympozjum naukowym, gdzie został okradziony. Tą sprawą zajmują się tarnowska policja i prokuratura. Hakera na razie nie znaleziono i śledczy nie wykluczają, że konieczna będzie w tej sprawie współpraca z prokuraturą spoza Polski. – Rozsyłanie takich próśb o pomoc finansową to jedna z metod tak zwanego oszustwa nigeryjskiego – mówi „Rz” Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji. – VIP-y są bardziej narażone na te ataki niż inni. Mają dużo kontaktów i wysyłają mnóstwo e-maili, dlatego są na celowniku grup przestępczych – twierdzi oficer operacyjny Biura Kryminalnego KGP zajmujący się zwalczaniem przestępczości internetowej. Oszust najpierw zdobywa listę znajomych takich osób – np. włamując się do ich skrzynek. Potem wymyśla historyjkę i prosi o pieniądze. Jak twierdzi rozmówca „Rz” z Komendy Głównej, ludzie często się nabierają i ślą wsparcie „znajomemu”. – Spotkałem się z przypadkami ludzi z pierwszych stron gazet, którzy stracili pieniądze, ale nie zgłosili przestępstwa, bo wstydzili się, że byli tak łatwowierni –mówi informator „Rz”. Z policyjnych statystyk wynika, że liczba takich internetowych oszustw wciąż rośnie. W 2008 r. poszkodowani zgłosili 4,2 tys. podobnych przestępstw. W ubiegłym roku zgłoszono ich już 6,1 tys. Oszustów trudno namierzyć, bo konta, na które wpływają pieniądze, są szybko likwidowane albo znajdują się np. w banku w Afryce. Tarnowska prokuratura i krakowska policja nie tracą jednak nadziei, że odnajdą hakerów, którzy zaatakowali księdza Hellera i posła Widackiego.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL