fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Rosja ogranicza import owoców i warzyw z Mołdawii

fot.mckaysavage
Flickr
Przed wyborami w Mołdawii Moskwa ogranicza import owoców i warzyw.
Pod pretekstem przekroczenia norm zawartości pestycydów na czarną listę trafiło 103 ze 136 uprawnionych do handlu z Rosją mołdawskich producentów. To dotkliwy cios, bo Rosja była odbiorcą 80 proc. produkcji rolniczej z tego kraju.
Jako oficjalną przyczynę podaje się pestycydy, ale eksperci mają poważne podejrzenia, że chodzi o coś zupełnie innego. Problemy zaczęły się, gdy pełniący obowiązki prezydenta Mołdawii lider Partii Liberalnej Mihai Ghimpu potępił Związek Radziecki. W czerwcu polityk ogłosił dekret ustanawiający Dzień Okupacji Radzieckiej (w rocznicę wkroczenia Armii Czerwonej do Besarabii – 28 czerwca 1940 roku), co zresztą wywołało również burzliwe protesty w samej Mołdawii. W Rosji natychmiast pojawiły się poważne zastrzeżenia do jakości tamtejszego wina i częściowe ograniczenie importu. Obecna runda spożywczej dyplomacji też jest interpretowana głównie jako przygrywka do zbliżających się w Mołdawii przedterminowych wyborów parlamentarnych. A może także prezydenckich, bo 5 września ma się tam odbyć referendum w sprawie bezpośrednich wyborów szefa państwa. Obecnie prezydenta wybiera parlament, jednak prozachodnia koalicja nie ma w nim wystarczającej większości, by przeforsować swego kandydata. To właśnie jest przyczyną przedterminowych wyborów. [srodtytul]Byle nie Ghimpu[/srodtytul]
– Ograniczenia importu to gest polityczny – mówi „Rz” mołdawski politolog Vladislav Kulminski. – Wywołany przede wszystkim negatywną reakcją Moskwy na ostre deklaracje Ghimpu, zwłaszcza kontrowersyjny dekret. Kolejnym etapem może być udział rosyjskiego ambasadora w uroczystościach z okazji 20-lecia samozwańczego Naddniestrza – dodaje. – To jasny sygnał: „Nie chcemy Ghimpu” – ocenia w rozmowie z „Rz” rosyjski analityk Aleksiej Makarkin. – Moskwa daje w ten sposób do zrozumienia mołdawskim elitom, że kandydatura Ghimpu jest dla niej nie do przyjęcia – tłumaczy. Polityk drażni Rosjan nie tylko historycznymi rozliczeniami, ale także prorumuńskimi sympatiami (jest uważany za zwolennika unii z Bukaresztem) i otwarcie antyrosyjskimi sojuszami. – Ostentacyjnie bratał się z Łukaszenką i Saakaszwilim – wyjaśnia Makarkin. Cztery partie obecnej koalicji mają wystawić kandydata i wszystko wskazuje, że będzie nim bardziej umiarkowany polityk, demokrata Marian Lupu. Ale ponieważ kandydatura Ghimpu też wchodzi w rachubę, Moskwa wysyła sygnał ostrzegawczy. Embargo to chwyt stary i sprawdzony wobec wielu partnerów, nie tylko w ramach Wspólnoty Niepodległych Państw, ale także w UE czy nawet w relacjach z USA (zakaz importu udek kurczaka, zwanych w Rosji nóżkami Busha). – To tradycyjna i skuteczna metoda, zwłaszcza na terenie byłego ZSRR – mówi Makarkin. Spożywcza dyplomacja może być także stosowana jako kara. W ubiegłym roku w ten sposób został ukarany Aleksander Łukaszenko – Moskwa zgłosiła zastrzeżenia do białoruskiego mleka oraz produktów mleczarskich i zakazała ich importu. [srodtytul]Odwet za Ukrainę[/srodtytul] Przykład z naszego podwórka to embargo na mięso z Polski wprowadzone w 2005 r., dokładnie w dniu zaprzysiężenia rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Był to nie tylko wyraz niezadowolenia ze zwycięstwa PiS w wyborach, ale też odwet za poparcie pomarańczowej rewolucji na Ukrainie i antyrosyjską (zdaniem Moskwy) politykę Warszawy. Jeszcze bardziej spektakularną formę przybrał konflikt z Gruzją w 2006 r. Gdy Tbilisi wydaliło kilku rosyjskich oficerów, zarzucając im działalność wywiadowczą, w gruzińskim winie i wodzie mineralnej Borżomi odkryto trujące substancje. Moskwa wprowadziła wtedy de facto ekonomiczną blokadę, doszło też do masowych wydaleń gruzińskich imigrantów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA