fbTrack

Or-Si

narodowe archiwum cyfrowe
W parku Skaryszewskim była budka. Moja ulubiona. Jak wycięta laubzegą. W środku przeróżne napoje i soki. Najsmaczniejsza była woda sodowa z sokiem malinowym.
Ten smak towarzyszył mi przez całe dzieciństwo, nigdy go już potem nie odnalazłem. Ale po 40 latach jestem w Moskwie z Teatrem Narodowym. Schodzę rano do bufetu. Lemoniada malinowa. Kubeczki smakowe cofają mnie w przeszłość – to ten smak, który tak dobrze zapamiętałem. Słyszałem opowieść, że był to jeden z ulubionych napojów cara Mikołaja II. Oczywiście w Moskwie piłem nie tylko lemoniadę. Aktorzy rosyjscy zaprosili nas na prywatny koncert Wysockiego. Jedna rzecz była ciekawa – do mieszkania weszło dziesięć osób, w mieszkaniu było jedenaście. Nikt tej jedenastej nie znał. Zastanowiło mnie, że nikt się nie zdziwił i wszyscy tę niespodziankę zaakceptowali. Na zakąskę były bakłażan koloru szarego i songi Wysockiego. Pięknie śpiewał – szczególnie słynne „Polowanie na wilki”.

Publiczność w teatrze była fantastyczna. Takiej owacji jak po „Trzy po trzy” nie będę miał już nigdy. To najpiękniejsze wspomnienie z łańcuszka moich sukcesik...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL