fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Operacja w Afganistanie

Przecieki zmienią los wojny?

Kadr z filmu nakręconego z amerykańskiego helikoptera w Bagdadzie 12 lipca 2007 r. W opisie: „Dajmy im popalić. Ognia!”
AP
Portal WikiLeaks ujawnił 90 tys. tajnych dokumentów z afgańskiej misji. Część dotyczy Polaków
[i]Korespondencja z Waszyngtonu[/i]
– Te dokumenty zmienią nasze spojrzenie nie tylko na wojnę w Afganistanie, ale na wszystkie współczesne wojny – powiedział w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” 39-letni Julian Assange, założyciel WikiLeaks, portalu od kilku lat ujawniającego dokumenty, które rządy różnych państw i światowe korporacje trzymają w dobrze strzeżonych archiwach. Dostęp do tysięcy raportów ujawnionych w niedzielę przez WikiLeaks zyskały też redakcje „The New York Times” i „The Guardian”.
Ponad 91 tysięcy wojskowych raportów sporządzanych od stycznia 2004 do grudnia 2009 roku opisuje m.in. szczegóły tajnych operacji komandosów, akcje, w których zginęli cywile, oraz błędy popełniane przez armię w Afganistanie. Zdaniem Assange’a ujawnione materiały pokazują, że sytuacja w tym kraju jest o wiele gorsza, niż twierdzą generałowie i politycy.
– Ujawnienie dokumentów wpisze się w debatę nad wojną w Afganistanie, która już trwa w Waszyngtonie. Wystarczy wspomnieć artykuł w „The Rolling Stone” (ośmieszający amerykańską strategię w Afganistanie – red.). Trzeba jednak mieć świadomość, że informacje zawarte w dokumentach nie różnią się znacząco od tych, które docierały do nas od lat, i dlatego nie powinny mieć wpływu na podejmowane decyzje – tłumaczy „Rz” Daniel Markey, ekspert waszyngtońskiej Rady ds. Stosunków Międzynarodowych (CFR), były pracownik Departamentu Stanu.
Z jego zdaniem zgadza się Brian Katulis z Center for American Progress. – WikiLeaks przypomniał wiele negatywnych informacji oraz to, że nie osiągnęliśmy stawianego sobie celu. W ten sposób portal może wpłynąć na stanowisko amerykańskiej opinii publicznej. Nie przeceniałbym jednak roli tych dokumentów – stwierdza Katulis.
[srodtytul]Polacy ostrzegali[/srodtytul]
Z dokumentów wynika między innymi, że Amerykanie obawiają się, iż Pakistan – formalnie sojusznik USA w wojnie z terroryzmem, który niedawno dostał od Amerykanów ponad miliard dolarów pomocy – gra na dwa fronty. Raporty informują bowiem, że agenci pakistańskiego wywiadu ISI pomagają talibom w organizowaniu zamachów na Amerykanów i w przygotowywaniu zamachów na afgańskich liderów. Jeden z dokumentów informuje, że polski wywiad ostrzegał przed atakiem na Ambasadę Indii w Kabulu tydzień przed zamachem, do którego doszło 7 lipca 2008 roku. Indie oskarżyły wówczas Pakistan o wspieranie zamachowców, ale – jak zauważył „The New York Times” – w tym dokumencie nie ma wzmianki o ISI.
Wśród ujawnionych dokumentów jest też raport Amerykanów dotyczący ataku moździerzowego polskich żołnierzy na wioskę Nangar Khel. Podczas przeprowadzonej w sierpniu 2007 roku operacji Polacy zabili sześcioro weselników, w tym kobietę w ciąży. Na stronie WikiLeaks.org można też znaleźć wiele informacji o atakach rebeliantów, w których ginęli polscy żołnierze.
Z tysięcy dokumentów wynika ponadto, że talibowie mają już wyrzutnie rakiet naprowadzanych na ciepło, które mogą być dużym zagrożeniem dla śmigłowców.
[srodtytul]Rządy protestują[/srodtytul]
Ujawnienie dokumentów surowo skrytykowały władze w Waszyngtonie.
– Stany Zjednoczone w najostrzejszy sposób potępiają publikację tajnych danych. Mogą one nie tylko zagrozić życiu Amerykanów i ich sojuszników, ale także narazić na szwank bezpieczeństwo narodowe – oznajmił generał James Jones, doradca Baracka Obamy. Według PAP wyciek dokumentów potępił też szef polskiego MSZ Radosław Sikorski, podkreślając, że bezpieczeństwo żołnierzy ma pierwszeństwo przed wolnością mediów „do publikowania wszystkiego”. Ubolewanie z powodu opublikowania tajnych raportów wyraził również rząd w Londynie, chociaż szef dyplomacji William Hague przekonywał dziennikarzy, że materiały te nie będą miały wpływu na brytyjską armię. Rzecznik prezydenta Afganistanu Hamida Karzaja był „zszokowany” skalą wycieku, ale podkreślił, że „większość informacji nie jest nowa”. Pakistan stanowczo zaprzeczył informacjom, jakoby jego agenci wspierali talibów.
Czy portal WikiLeaks powinien publikować tego rodzaju informacje? – Każdy obywatel ma prawo wiedzieć, co się dzieje w Afganistanie i co robi jego rząd – mówi „Rz” Clothilde Le Coz, dyrektor waszyngtońskiego oddziału Reporterów bez Granic.
[srodtytul]Polowanie na źródło[/srodtytul]
Amerykańscy wojskowi już dawno wiedzieli, że portal może przysporzyć im problemów. W tajnym raporcie z lutego 2008 roku oficerowie kontrwywiadu uznali WikiLeaks „za zagrożenie dla bezpieczeństwa USA”. Skąd to wiadomo? W marcu tego roku raport opublikował na swojej stronie WikiLeaks.
Ujawnienie afgańskich dokumentów to nie pierwszy przypadek, gdy o informacjach pochodzących z tego portalu mówią media na całym świecie. W kwietniu portal zamieścił nagranie wideo pokazujące, jak w 2007 roku piloci śmigłowców Apache zastrzelili w Bagdadzie 12 cywilów, w tym dwóch Irakijczyków pracujących dla Agencji Reuters. Wzięli ich za rebeliantów.
WikiLeaks odmawia ujawniania informatorów, ale w maju śledczy aresztowali 22-letniego szeregowca, który miał przekazywać tajne dane. Bradley Manning, analityk wywiadu armii USA, czeka na proces w areszcie w Kuwejcie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA