fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzecznictwo

Dziki handel na bałtyckich promenadach

Fotorzepa, Bosiacki Roman Bos Roman Bosiacki
Dyrektor Urzędu Morskiego może zabronić prowadzenia handlu bez zezwolenia na nadmorskim deptaku
Może także nałożyć karę pieniężną za nieprzestrzeganie tego zakazu.Uprawnia go do tego ustawa z 1991 r. o obszarach morskich RP i administracji morskiej stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, oddalając skargi Mariusza G., ukaranego za handel bez zezwolenia na nadmorskim Bulwarze Szymańskiego w Kołobrzegu.
W skardze do sądu Mariusz G. argumentował, że [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=A6DA33981D1D9724A8CB77E50DFA11D0?id=170545]ustawa o obszarach morskich[/link] nie zabrania działalności handlowej, więc dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku nie mógł wprowadzać takiego zakazu.
Sąd nie zgodził się z tym. Wyrokując, podkreślił, że przepisy ustawowe upoważniają dyrektorów urzędów morskich do wydawania zarządzeń porządkowych niezbędnych dla ochrony środowiska morskiego, m.in. w pasie technicznym wybrzeża. Kołobrzeski Bulwar wchodzi w skład takiego pasa, administrowanego przez Urząd Morski. Zgodnie z zarządzeniem[1/2] 004 r. dyrektora UM, wszelka prowadzona tam działalność handlowa i reklamowa wymaga więc zgody administratora (sygn. VI SA/Wa 2085 -2092/09).
Wyrok potwierdzający racje przemawiające za ustanowieniem takich zakazów nie rozwiązuje jednak generalnego problemu.
Plaga dzikiego handlu nęka wiele miejscowości wypoczynkowych, zwłaszcza nad Bałtykiem. Największy zysk zapewniają właśnie nadmorskie promenady. I dlatego najbardziej reprezentatywny deptak w Kołobrzegu, zaanektowany przez dziki handel, bardziej dziś przypomina bazar niż promenadę.
- Wspólne kontrole służb miejskich i mundurowych nie rozwiązują sprawy, gdyż brakuje przepisów, umożliwiających skuteczne działania - mówi Michał Kujaczyński, rzecznik prasowy prezydenta Kołobrzegu.
W maju poseł Czesław Hyc (PiS) skierował do ministra spraw wewnętrznych i administracji interpelację w sprawie pilnych rozwiązań prawnych porządkujących handel w miastach uzdrowiskowych, głównie w Kołobrzegu i eliminujących tzw. dziki handel.
W opinii Mirosława Kędziorskiego, komendanta Straży Miejskiej w Kołobrzegu, skala zjawiska jest już tak duża, że kontrole i mandaty nie wystarczą. Wielu handlujących to bowiem tzw. słupy, podstawione osoby bez żadnego majątku. Zmienione powinno więc być prawo o wykroczeniach.
- Nowelizacja, której pierwszy projekt ochrzczony tzw. ustawą szczypiorkową został w ubiegłym roku wycofany z Sejmu, obecnie jest już poprawiony. Za tzw. dziki handel miałaby grozić kara grzywny. Można by też usuwać nielegalne stoiska, a dodatkowo orzec przepadek towaru.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA