Piłka nożna

Jacek Krzynówek szuka nowego klubu

Jacek Krzynówek
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Jego ostatni klub ogłosił, że Polak zakończył karierę. On szuka nowej drużyny
O tym, że już więcej nie zagra w piłkę, Jacek Krzynówek dowiedział się z “Teleexpressu”, ale wszystko zaczęło się od informacji, którą Hannover 96 podał na swojej stronie internetowej, drobnym drukiem, przy okazji ogłaszania kadry na nowy sezon.
Nazwisko Krzynówka było w rubryce “Odeszli”, z adnotacją: “Zakończył karierę”. Gazeta “Hannoverscher Allgemeine” ją potwierdziła, z wyjaśnieniem, że przyczyną tej decyzji były problemy z kolanem. Po tych informacjach karierę zakończył Krzynówkowi nawet szanowany i znany ze świetnych źródeł “Kicker”. – Prawdą jest tylko to, że już nie będę piłkarzem Hannoveru i że leczę kontuzję. Klub niedługo zagra towarzysko z Valencią, ten mecz ma być moim pożegnaniem – mówi Krzynówek. Mimo problemów ze stawem kolanowym nie zamierza jednak się poddawać. Nie ma dziś propozycji z innych drużyn, bo jak tłumaczy, kontuzjowani rzadko je dostają, ale nie traci wiary. Nie wyklucza gry w 2. Bundeslidze. W Niemczech spędził 11 ostatnich lat. Zaczynał właśnie od drugiej ligi , od FC Nuernberg. Potem w koszulce Bayeru Leverkusen strzelał gole w Lidze Mistrzów Realowi Madryt, Romie i Liverpoolowi. W żadnym klubie wcześniej ani później nie grał tak dobrze.
Informacja o zakończeniu kariery wydawała się bardzo prawdopodobna, polski pomocnik, już 34-letni, nie grał od późnej jesieni 2009 roku. Ostatni mecz w reprezentacji zagrał w Mariborze ze Słowenią, tam, gdzie kadra się żegnała z szansami na mundial, z Leo Beenhakkerem i z grupą doświadczonych piłkarzy. Ani Stefan Majewski, ani Franciszek Smuda go już nie powoływali. Z Bundesligi zniknął pod koniec rundy jesiennej. Ostatni mecz o punkty zagrał w listopadzie przeciw Bayernowi, 12 końcowych minut. Przez cały sezon uzbierał tylko 11 meczów, jeden cały, jedną asystę, żadnej bramki. Był coraz mniej potrzebnym rezerwowym, tak jak w ostatnich miesiącach gry w Wolfsburgu, z którego uciekał w styczniu 2009 roku przed ciężką ręką trenera Feliksa Magatha i z nadzieją na lepsze dni. W 2010 roku nie zagrał ani razu, leczył kolano. Klub nie przedłużył z nim kontraktu. Gdy Krzynówek miał kłopoty w Wolfsburgu, próbowała go wypożyczyć albo kupić Wisła Kraków. Piłkarz był gotowy na powrót do Polski, bo chciał grać, ale Magath wyznaczył taką sumę odstępnego, że Wiśle przeszła ochota. Teraz odstępnego nie trzeba nikomu płacić, ale chętnych odstraszają problemy piłkarza ze zdrowiem. Tak czy owak, kadra jest już dla Krzynówka zamkniętym rozdziałem, o uroczystym pożegnaniu nie słychać, a szkoda, bo ktoś taki nie zasłużył, by jego ostatnim reprezentacyjnym wspomnieniem była smutna szatnia w Mariborze. Rozegrał w reprezentacji 96 meczów. Więcej mają tylko Grzegorz Lato i Kazimierz Deyna. Tyle samo – Jacek Bąk, który kilka tygodni temu zakończył karierę. Razem byli na wszystkich wielkich turniejach, do których Polsce udało się dostać w erze po Deynie i Bońku: w 2002 na mundialu w Korei i Japonii, w 2006 w Niemczech, w 2008 na Euro w Austrii i Szwajcarii. Krzynówek debiutował u Janusza Wójcika, jesienią 1998 roku, w wygranym 3:1 meczu ze Słowacją, ale dopiero u Jerzego Engela stał się piłkarzem niezbędnym kadrze. I pozostał nim aż do końca kadencji Beenhakkera. [i]—Paweł Wilkowicz, współpraca Michał Kołodziejczyk[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL