fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie z rynku

Nawet wnuk konsumenta zostanie związany umową

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Najem wakacyjny jest ryzykowny, ponieważ zwykle trwa kilkadziesiąt lat
– To mogą być kontrakty nawet na 70 czy 90 lat – przestrzega Elżbieta Seredyńska, prawnik z Europejskiego Centrum Konsumenckiego. – To zawsze zaskoczy konsumenta, który dokładnie nie przeczytał prospektu. Takie długoterminowe umowy (timeshare) podlegają dziedziczeniu. Wiążą się z dużym ryzykiem.
[b]Może się więc zdarzyć, że wnuk konsumenta będzie musiał jeździć na śródziemnomorską wyspę i płacić za korzystanie z apartamentu, który mu się wcale nie podoba.[/b] Może też być tak, że po kilku latach zlikwidowane zostaną połączenia lotnicze z tą wyspą.
– Sytuację konsumenta pogarsza fakt, że obecne przepisy nie regulują trybu rozwiązania timesharingu – wyjaśnia prawnik.
[b]Umowa timeshare pozwala na użytkowanie budynków lub ich części w celach turystycznych. Jej skutkiem jest nabycie prawa do korzystania na przykład z apartamentu lub lokalu; dzieli się to prawo z innymi użytkownikami.[/b] Konsument nie uzyskuje własności nieruchomości, tylko może korzystać z niej w określonych z góry tygodniach czy miesiącach w każdym roku, i to przez wiele lat. Z tego tytułu płaci wynagrodzenie i wnosi coroczne opłaty.
– Do umów timeshare podchodzimy sceptycznie. Trudno nawet stwierdzić, czy są to umowy turystyczne czy wynajmu nieruchomości. To rodzi komplikacje praktyczne. Na rynku mamy często do czynienia z naciąganiem konsumenta. Później pozostaje tylko jego rozczarowanie i kłopoty – ocenia Józef Ratajski, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki.
[srodtytul]Trochę szara strefa[/srodtytul]
Najpierw oferuje się turyście apartament, potem dodaje bilety lotnicze, ubezpieczenia, zapewnia wyżywienie. Niby formalnie powstaje oferta turystyczna, ale nie jest nią w myśl ustawy o usługach turystycznych. To trochę taka szara strefa, w której funkcjonują różne dziwne agencje. Poważne kłopoty wiążą się też z odstąpieniem od takiej umowy.
– Polski timesharing to młoda instytucja. Pojawiła się w latach 90., a obecny jej kształt reguluje ustawa z 13 lipca 2000 r. o ochronie nabywców prawa korzystania z budynku lub pomieszczenia mieszkalnego w oznaczonym czasie w każdym roku – mówi mec. Leszek Kot z Kancelarii Barylski T., Olszewski A., Brzozowski A.
Według prawnika skomplikowany charakter timesharingu oraz przykre doświadczenia nabywców związane z nieuczciwymi praktykami przy zawieraniu umów są przyczyną małego nimi zainteresowania w Polsce.
Umowy timeshare, które oferuje się na rynku, w rzeczywistości są jedynie formularzami przystąpienia do nich. Precyzowane są niejasno, mają też wiele niedomówień. Ich nieprzejrzystość, lakoniczny, często niezrozumiały język rodzą w konsekwencji dotkliwe dla kontrahentów następstwa prawne.
[srodtytul]Niejasne prawa [/srodtytul]
– Najczęstszym zabiegiem stosowanym przez przedsiębiorców jest przedstawianie ograniczonej liczby informacji o nabywanych uprawnieniach i zaciąganych zobowiązaniach. Niejasne są zwykle zapisy określające roczne opłaty i koszty eksploatacji nieruchomości. Kontrowersje budzą też regulacje dotyczące odstąpienia od umowy, które obwarowane są wygórowanymi karami umownymi – ostrzega Leszek Kot. Przypomina, że timesharing to umowa długoterminowa. Wymaga dokładnego przemyślenia i kalkulacji nawet najdrobniejszych kosztów.
– Czytajmy uważnie prospekty, bo techniki marketingowe stosowane przez agencje mogą wprowadzać ich klientów w błąd – apeluje Seredyńska.
[ramka][b]OPINIA[/b]
[b]Katarzyna Kostoń-Cikulin [i]z Kancelarii Norton Rose Piotr Strawa i Wspólnicy[/i][/b]
Prospekt to kluczowy dokument, z którym konsument ma prawo zapoznać się przed zawarciem umowy timeshare. Powinien on określać przedsiębiorcę, z którym zawierana jest umowa, nieruchomość będącą jej przedmiotem, tytuł prawny do niej, wysokości ryczałtowego wynagrodzenia i podstawy obliczania innych należności – kosztów zarządu, podatków i opłat lokalnych. Muszą być w nim sprecyzowane warunki dostarczania wody, prądu, gazu, wywozu śmieci oraz używania wspólnych obiektów, takich jak basen, sauna. Od przekazania prospektu do zawarcia umowy przedsiębiorca nie może go zmienić. Z chwilą podpisania umowy prospekt staje się jej częścią.[/ramka]
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=j.kowalski@rp.pl]j.kowalski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA