fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ranking Samorządów

Wystarczy mieć dobre pomysły

Małgorzata Pępek, wójt gminy Ślemień, z determinacją zdobywa kolejne unijne dotacje
Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski
Ślemień. II miejsce w rankingu „Europejski samorząd” w kategorii gmin wiejskich
Małgorzata Pępek, od ośmiu lat wójt gminy Ślemień, szczerze przyznaje, że na najwięcej pomysłów, którymi przyciąga do gminy unijne pieniądze, wpada w weekend. Ma wtedy więcej czasu, spotyka się z mieszkańcami, rozmawia, dopytuje, czego im brakuje, co gmina mogłaby więcej i lepiej zrobić. – Potem wraz ze współpracownikami w urzędzie te potrzeby próbujemy przełożyć na unijny projekt – tłumaczy swój sposób na sukces. Stąd chociażby kurs krawiectwa albo szkolenie dla przyszłych ogrodników, brukarzy i osób, które chciałyby rozpocząć działalność agroturystyczną. Efekty? Bardzo proszę.
Kiedy Pępek w 2002 r. została pierwszy raz wójtem, tylko w jednym domu gospodarze prowadzili agroturystykę dla przyjezdnych. A teraz? Tylko w ubiegłym roku powstało 12 gospodarstw.
Według pani wójt dobre pomysły to takie, które powstają ze względu na ludzi, dla nich. – Inaczej, tak myślę, lepiej nie robić nic – stwierdza. I tak, w ubiegłym roku gmina „przerobiła” 9 mln zł zdobytych w Europejskim Funduszu Społecznym na przeróżną aktywizację. – Rekord? No, rekord – śmieje się pani wójt.
Chociażby taki pomysł – „Integracja przez wspólne gotowanie”, którego projekt ruszył w ubiegłym roku. Celem była integracja mieszkańców Ślemienia, zwłaszcza zagrożonych wykluczeniem społecznym. Zorganizowano warsztaty kulinarne dla 20 osób, potem wydano książkę zawierającą przepisy uczestników. Finałem była impreza z pokazem dań regionalnych, a na koniec warsztaty aktywizacji zawodowej dla 20 uczestników projektu.
Jest też sławny już na całą Polskę pomysł pani wójt z nauką języka angielskiego. Chętny dostaje laptop, darmowy Internet i przez 3,5 miesiąca uczy się w domu angielskiego. Projekt zakładał 300 kursantów, ale zainteresowanie było tak ogromne, że w sumie objął 500 osób.
3,5-tysięczny Ślemień, który leży między Suchą Beskidzką a Żywcem, zdobywa projekty nie tylko dla siebie, ale i dla bezrobotnych z Żywca czy powiatu bielskiego. – W tym roku zdobyliśmy środki dla 30 osób z całego powiatu, w tym dla dziesięciu mieszkańców Ślemienia – wylicza pani wójt. UE rozdysponowała dla każdego po 47 tys. zł na rozkręcenie własnej działalności. W Ślemieniu powstały m.in. hodowla pstrąga z potoka i zakład kowalstwa bram.
Unijne pieniądze widać w Ślemieniu na każdym kroku (gminny budżet jest niewielki, na ten rok – ok. 22 mln zł). Powstał park rekreacyjno-wypoczynkowy z miejscem do grillowania i placem zabaw dla dzieci (będzie też staw), świetlica, rusza przebudowa rynku (z przepływającą przez niego rzeczką i kaskadami, zamiast lamp – podświetlone płyty). Są już pieniądze na park etnograficzny ziemi żywieckiej. Koszt 4,5 mln zł, bez UE – kwota dla gminy nierealna. – Mamy 17 eksponatów i jeszcze więcej pomysłów, żeby ten park żył – opowiada Małgorzata Pępek. Ma być więc m.in. poletko do uprawiania wikliny, kuźnia, żeby turysta sobie wykuł podkowę, bibułkarstwo, garncarstwo.
Unia pomogła gminie zadbać o czystość środowiska. To ważne, bo Ślemień chce przyciągać coraz więcej turystów. Jest więc już własna oczyszczalnia ścieków i stacja uzdatniania wody. O czystość dba Zakład Usług Komunalnych. – Mieliśmy własne ścieki wysyłać do Żywca, ceny dla mieszkańców by wzrosły. Pomyślałam: „co za bzdura”. Napisaliśmy projekt i teraz mogę z dumą powiedzieć: do przyszłego roku nasze sołectwo będzie całkowicie skanalizowane – śmieje się pani wójt .
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA