fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Notowania

Orlen i PGNiG mają szanse na akcje Lotosu

Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Skarb Państwa chętnie widziałby w roli inwestora Lotosu jedną ze swoich firm. Szefowie Orlenu i PGNiG ostrożnie wypowiadają się o tym pomyśle. A analitycy są wyjątkowo sceptyczni
Ministerstwo Skarbu Państwa dopuszcza oddanie pełnej kontroli nad Lotosem, gdyby ofertę na akcje spółki złożył Orlen albo PGNiG – dowiedziała się nieoficjalnie „Rz” ze źródeł zbliżonych do resortu skarbu.
Jak się dowiedzieliśmy, wielkość oferty ma zależeć od otrzymanych propozycji. Gdyby złożyły je spółki kontrolowane przez skarb, resort byłby bardziej skłonny do sprzedania całego posiadanego pakietu niż w przypadku inwestorów prywatnych, którzy mogą otrzymać ok. jednej trzeciej akcji Lotosu.
Resort na razie nie komentuje tych informacji. – Jeszcze nie opublikowaliśmy zaproszenia do składania ofert – mówi „Rz” rzecznik MSP Maciej Wewiór. – Czekamy na zmiany w prawie, które to umożliwią. Jeśli ktoś jest zainteresowany, będzie miał okazję przedstawić ofertę.
Orlen i PGNiG na razie nie potwierdzają, że wystartują w przetargu, który ma być ogłoszony we wrześniu. Prezes PGNiG Michał Szubski mówi, że zanim zarząd o tym zdecyduje, konieczne są analizy efektów transakcji. – Zwłaszcza że mamy własny program inwestycyjny – mówi. Spółka tylko w tym roku ma wydać na inwestycje ok. 5 mld zł.
Analitycy mówią, że obie firmy stać na kupno Lotosu, nawet gdyby minister skarbu sprzedawał cały 53-proc. pakiet. Jest on wart na giełdzie 2,14 mld zł, a po uwzględnieniu premii za oddanie kontroli transakcja miałaby wartość ok. 3 mld zł. Resort mogą zadowolić wpływy z ok. 30 proc. akcji – ok. 1,6 mld zł.
Gdyby nabywcą akcji Lotosu zostało PGNiG lub Orlen, to nie będzie to faktyczna prywatyzacja. – Wtedy mamy do czynienia z konsolidacją firm z udziałem państwa, i to ze wszystkimi konsekwencjami z tym związanymi – mówi nam były szef resortu.
Eksperci ostrzegają przed skutkami konsolidacji dla rynku i trudnymi negocjacjami z KE, gdyby nabywcą Lotosu został Orlen. Nowy podmiot dostarczałby w Polsce ok. 80 proc. paliwa i miałby jedną czwartą stacji. Bruksela może więc zażądać sprzedaży części aktywów, by ograniczyć jego pozycję. Mniej kłopotliwe jako inwestor byłoby PGNiG, bo prowadzi inną działalność, ale wtedy też trudno spodziewać się efektów połączenia.
Ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju Wiktor Wojciechowski zauważa, że prywatyzacja oznacza, iż ostateczną władzę w firmie przekazuje się prywatnym inwestorom. – Nie ma z nią nic wspólnego sytuacja, gdy skarb się zabezpiecza, przekazując akcje innym spółkom, w których ma udziały – mówi. – Tego typu transakcje zdarzały się w latach 1996 – 1997. Teraz widać powrót do tej tendencji.
Wojciechowski przypomina, że akcjami spółek skarbu interesują się fundusze inwestycyjne i emerytalne. – Nie trzeba więc podejmować ruchów nielogicznych z punktu widzenia strategii spółek, które mają wystąpić w roli przejmujących – dodaje. Udział PGNiG w prywatyzacji Lotosu krytykuje też analityk DM BZ WBK Paweł Burzyński. – To nie służy budowaniu wartości obu firm w długiej perspektywie – mówi.
Skarb testował już prywatyzację z udziałem firm, których jest akcjonariuszem, w 2008 r., kiedy PGNiG i Ciech kupiły akcje ZA Tarnów. Potem prawie połowę emisji PKO BP objął państwowy BGK, który odkupił od skarbu prawa poboru za prawie 1,4 mld zł i zyskał ponad 10-proc. udział w kapitale banku. PGE złożyła ofertę na zakup Energi, a KGHM (w którym skarb ma mniejszość, ale decydujący głos na walnym) objął 4,9 proc. akcji Tauronu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA