fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Dreamliner ukradł show

Prezes Boeinga Jim McNerney zaprezentował w Farnborough nowy największy samolot koncernu - dreamliner. To konkurent dla produkowanego przez Airbusa superjumbo A380
AFP
Danuta Walewska
Piotr Aleksandrowicz
Piotr Rudzki
Ponad 1000 wystawców z 38 krajów bierze udział w rozpoczynającym się dzisiaj Międzynarodowym Salonie Lotniczym w Farnborough pod Londynem
Takie zagęszczenie VIP-ów, jak podczas tegorocznego salonu można spotkać tylko tylko podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ. I trwają spekulacje: jaką wartość będą miały zamówienia, oraz czy uda się pokonać rekord z Farnborough sprzed dwóch lat, kiedy to katalogowe ceny zamówionych maszyn sięgnęły 88,7 mld dol.
[srodtytul]Termin bez zmian[/srodtytul]
Na środku lotniska Farnborough pyszni się super-jumbo airbusa — A380. Tyle, że ta maszyna, choć nadal budzi podziw (jak „toto może latać”), to jednak jak na razie największym wydarzeniem rozpoczętego dzisiaj Międzynarodowego Salonu Lotniczego w Farnborough pod Londynem, jest przylot Dreamlinera, najnowocześniejszego samolotu na świecie. Przy tym Boeing, mimo nowych kłopotów z produkcją zapewnia, że termin dostarczenia pierwszego egzemplarza japońskim liniom ANA nie został przesunięty po raz kolejny. Japończycy mają otrzymać pierwszego Dreamlinera pod koniec tego roku. W październiku 2011 pierwsze B787 wejdą do floty Lotu.
— To wspaniała maszyna — powiedział po wylądowaniu pod Londynem pilot Dreamlinera, Mike Bryan. Bryan wylądował po cichutku, jakby był małym samolocikiem, a nie potężną maszyną. B787 ma za sobą już takie długie loty, jak z Seattle do Londynu (9 godzin), ale nigdy po takiej podróży nie lądował na obcym lotnisku. Na pokładzie nie było pasażerów, tylko 16 osób załogi i cały zestaw aparatów pomiarowych. Ogrodzenie lotniska w momencie, kiedy maszyna lądowała było dosłownie „oblepione” publicznością.
Samolot, który dzisiaj stoi zaparkowany na płycie Farnborough nigdy nie zostanie sprzedany, pozostanie w księgach Boeinga, jako „maszyna testowa no3”.
[srodtytul]Deszczu nie będzie[/srodtytul]
— Zdaniem analityka rynku lotniczego, Raymonda Jaworowskiego z Forecast International nie ma co liczyć na deszcz kontraktów, bo branża wyjątkowo ucierpiała w kryzysie. Rzeczywiście w lotnictwie powoli widać poprawę samoloty są bardziej wypełnione, a IATA po ubiegłym „annus horibilis” — jak określił 2009 dyrektor generalny tej organizacji, Giovanni Bisignani w tym roku linie lotnicze zanotują zysk w wysokości 2,5 mld dolarów. W 2009 strata wyniosła 9,4 mld dol.
To ożywienie będzie odczuwalne jedynie w Azji i w Stanach Zjednoczonych, a także na Bliskim Wschodzie. Europa znacznie wolniej będzie wychodziła z kryzysu. Zresztą linie europejskie mają w tym roku wyjątkowego pecha. Po zakłóceniach wywołanych pyłem wulkanicznym z Islandii, zaczęły się strajki, które tylko w Grecji mają trwać przez całe lato, do tego dochodzi jeszcze kryzys zadłużeniowy, który fatalnie wpływa na nastroje europejskich konsumentów.
Zdaniem Johna Leahy, dyrektora generalnego Airbusa podczas salonu trwającego dwa tygodnie zostanie złożonych 131 zamówień. Boeing w swoich prognozach idzie dalej. Zdaniem analityków koncernu linie lotnicze będą potrzebowały w ciągu najbliższych 20 lat maszyn za 3,6 bln dolarów.
Na razie wiadomo o jednym — że dubajskie linie Emirates zamówią 30 Boeingów 777 za przynajmniej 7 mld dolarów. Ta maszyna jest w stanie pomieścić 300-400 pasażerów. To kontrakt na otarcie łez, bo miesiąc temu Dubajczycy zaskoczyli rynek składając u rywala Boeinga — Airbusa zamówienie na 32 super jumbo A 380. W poniedziałek widać było prezesa Emirates, szejka al-Makhtouma przemykającego się koło stoiska Boeinga. Sądząc po wielkości jego świty, kontrakt rzeczywiście będzie opiewał na fortunę. Oczekuje się również, że znaczące zamówienia u Boeinga złoży inna „perełka” arabskiego lotnictwa Qatar Airways, który zamierza wyposażyć nowego taniego przewoźnika. 12 B777 chcą kupić Saudi Airways. Ważne jest i to, że pod Londynem w tym roku pojawią się firmy zajmujące się leasingiem samolotów. Air Lease Corp z USA zapowiada, że na zakup maszyn przeznaczyła już 3,3 mld dol., a to wystarczyłoby na kupno 50 Airbusów lub Boeingów.
[srodtytul]Nie tylko Boeing i Airbus[/srodtytul]
Wiceprezes Boeing Commercial Airplanes, Randy Tinseth uważa, że dziecinadą jest ściganie się na kontrakty podczas tych kilku dni salonu. — Tak naprawdę liczy się to, ile zamówień będziemy mieć w portfelu na koniec roku, albo ile uda się nam zgromadzić na wiele lat do przodu. To jest ważne — mówił na konferencji prasowej. Nie ukrywał jednak, że oczekuje w tym roku więcej zamówień, niż w 2009.
Tyle, że w Farnborough liczą się nie tylko dwa giganty, chociaż do nich należą dwie trzecie podaży i 40 proc. wartości sprzedaży tego sektora. kanadyjski Bombardier ma już zamówienia na 80 maszyn do lotów regionalnych. Nie oddaje pola brazylijski Embraer, który buduje coraz bardziej „dorosłe” maszyny. Pojawią się także chiński Comac i rosyjski Irkut, które zamierzają się pochwalić przed inwestorami nowymi modelami samolotów, jakie planują wprowadzić na rynek w ciągu najbliższych 5 lat.
[i]Danuta Walewska z Farnborough[/i]
[ramka]
[b]Ostatnie kontrakty:[/b]
[ul] [li]Firma leasingowa GECAS zamówiła dodatkowe 60 sztuk airbusów z rodziny A320 za 4,5 mld dol. i 40 B747-800 za 3 mld dol.[/li]
[li]Nowo powstała Air Lease Corp (ALC) zamówiła 20 A321 i 31 A320 wartych 4,4 mld dol.[/li]
[li]Aerofłot kupił 11 A330-300 o wartości 2,3 mld dol., na 300 pasażerów w dwóch klasach.[/li]
[li]Linie Emirates kupiły w Boeingu 30 B777-300 ER za ponad 9 mld dol., a Saudi Airways 12 tych maszyn.[/li]
[li]Malaysia Airlines zamówiły u Pratt & Whitney za 680 mln dolarów 34 silniki dla swych 17 airbusów (łącznie kupiły 29 A330 za 4,5 mld dol.[/li] [/ul] [/ramka]
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA