fbTrack

Wiadomości

Rżnięcie tępym nożem

Fotorzepa, MS Magdalena Starowieyska
Jacek Żakowski: Gorzej niż teraz w mediach publicznych nie będzie. PO trochę się liczy z opinią publiczną
[b]Rz: Mamy dwóch nowych członków KRRiT. Jan Dworak i Krzysztof Luft to bezpartyjni fachowcy? PO zapowiadała, że tylko tacy będą teraz rządzić mediami.[/b]
[b]Jacek Żakowski, publicysta, współtwórca projektu ustawy medialnej środowiska twórców:[/b] Dworak z pewnością tak. Jest bliski środowiskowo PO, ale jest niezależny od partyjnych instytucji. Sprzeciwiał się np. likwidacji abonamentu. O Lufcie mogę powiedzieć mniej. [b] Nowe osoby w KRRiT to tylko jeden krok PO. Jest też ustawa, która zmienia zarządy TVP i PR. Obywatelski Komitet Mediów Publicznych, którego jest pan pełnomocnikiem, protestuje przeciwko niej. Boi się pan, że Platforma upartyjni media? [/b]
One już są upartyjnione. Projekt PO niesie ryzyko, że zmieni się tylko partia, która je kontroluje. Trzech z siedmiu członków rad nadzorczych TVP i PR mają wyznaczyć ministrowie z Platformy. W sumie PO miałaby przynajmniej czterech członków, czyli większość. Ta większość decydowałaby o działaniu zarządów mediów publicznych. A KRRiT decydowałaby o programach, jakie będą nadawane, zatwierdzając co roku plany programowo-finansowe. Taki projekt faktycznie tworzy komercyjne media rządowe. Jak w Rosji. Jednak sytuacja w mediach publicznych jest katastrofalna. Widząc, co się dzieje w "Wiadomościach", telewizyjnej Jedynce czy radiowej Trójce, trudno namawiać polityków do bezczynności. Dlatego można by nawet taką ustawę zaakceptować, jeśliby rzeczywiście była rozwiązaniem tymczasowym. [b]Czasem tzw. prowizorki są bardzo trwałe...[/b] Dlatego można takie rozwiązanie zaakceptować jako zło konieczne tylko pod warunkiem, że PO będzie umiała ustawowo zagwarantować jego tymczasowość. Na przykład zapisując w ustawie, że traci ona moc po roku. [b]Najbliższy rok to wybory samorządowe i parlamentarne. Media mogą być znów wykorzystywane w kampanii. [/b] Jest takie ryzyko. Ale gorzej niż teraz nie będzie. Poza tym mam nadzieję, że w odróżnieniu od radykalnej prawicy, która dziś szaleje w mediach publicznych, PO będzie się mitygowała. [b]Skąd ta nadzieja?[/b] PO trochę się liczy z opinią publiczną. Hamowałaby się przed taką ostentacją, z jaką mamy do czynienia teraz. [b]Bez ostentacji też można uprawiać polityczny PR. [/b] Ale jednak czym innym jest zadźgać kogoś tępym nożem i zedrzeć z niego ubranie, a czym innym wyjąć komuś 100 złotych z kieszeni. [b]PO chce tylko ukraść stówę?[/b] Nominacja Dworaka daje nadzieję, że jeśli PO wprowadzi taką doraźną ustawę, będzie to najwyżej wyjęcie stówki z kieszeni, a nie wstęp do likwidacji mediów publicznych. Ale to, co działo się po tragedii smoleńskiej i podczas kampanii wyborczej w Jedynce czy Trójce – to było rżnięcie tępym nożem. [b]Ale pan sam pracuje w tej strasznej, opanowanej przez prawicę telewizji... [/b] Cały czas mówię tylko o Jedynce. [b]Dwójka i TVP Info nie są upolitycznione?[/b] Nieporównywalnie mniej. Ci, którzy rządzą TVP Info i Dwójką, potrafią się samoograniczać. To widać w codziennej publicystyce, w tym, jacy goście są zapraszani. Jest kolosalna różnica między programem Tomasza Lisa a "Misją specjalną". [b]PiS skarży się, że jeśli TVP przejdzie w ręce PO, to już wszystkie najważniejsze telewizje będą prezentowały podobną opcję. [/b] PiS mogło o tym myśleć, kiedy było przy władzy. Mogło wtedy odpolitycznić media. A kombinowało tylko, jak zgarnąć wszystko dla siebie. Teraz za to zapłaci. Boję się, że część PO nie zrozumiała tej lekcji. Ale może uda nam się wytłumaczyć politykom, że za rok premierem może zostać Zbigniew Ziobro, więc nie opłaca im się utrzymywać systemu, w którym rządzący robią z mediami, co chcą. [b]Czy można wierzyć w zdolność polityków do samoograniczenia? [/b] Kultura to samoograniczenia. Człowiek kulturalny nie beka w towarzystwie, nie kopie staruszki, żeby przed nią wejść do tramwaju. Kultura polityczna to też są głównie samoograniczenia. Politycy się jej stopniowo uczą. Reforma samorządowa oznaczała samoograniczenie rządu i parlamentu. Ostatnia reforma prokuratury czy IPN podobnie. Poparcie wszystkich partii dla projektu Komitetu Obywatelskiego to kolejny krok w tym kierunku. Premier Donald Tusk zachęcał nas, żebyśmy zaproponowali system, który definitywnie pozbawi polityków możliwości wpływania na media. Nie wszyscy tego chcą, ale wierzę, że ich przekonamy. Wierzę, że dzikość IV RP jest nurtem schyłkowym w polskiej polityce i w Platformie także. [b]Czy rzeczywiście partie popierają wasz projekt? Posłowie wszystkich opcji mówią, że wymaga długiej pracy w komisjach. A wiceszef Klubu PO Rafał Grupiński w marcu porównał pisanie ustawy o mediach przez twórców do przygotowywania konstytucji kurnika przez lisa.[/b] Takie insynuacje to smutne dziedzictwo IV RP. [b]Poseł Grupiński jest dziedzicem IV RP? [/b] A kto głosował nad ustawami budującymi IV RP? Platforma z Pawłem Śpiewakiem i Janem Rokitą na czele. [b]Może jednak poseł Grupiński ma rację. Wasza ustawa może i zabiera media politykom, ale przekazuje je twórcom. [/b] Media urządzone według naszego projektu będą podlegały Komitetowi Obywatelskiemu powoływanemu przez samorządy, ruchy społeczne, świat akademicki i środowiska twórcze. Mówienie, że nasza ustawa oddaje media twórcom, to kłamstwo. [b]Jednak jacyś twórcy będą we władzach. Skąd pewność, że nie będą zabiegać o zwiększenie środków na produkcję, by ich firmy mogły zarabiać? [/b] Może dlatego, że środowiska twórcze są mniej skorumpowane i zdemoralizowane niż świat polityki, któremu chcemy media odebrać? Poza tym w komitecie interesy różnych środowisk będą się równoważyły. Zresztą Rafał Grupiński nie urodził się posłem, jest twórcą. [b]Pisze wiersze. [/b] No właśnie. Czy z tego, że w Sejmie jest grupa poetów, wynika jakieś zagrożenie dla państwa? Czy poeci – a jest ich w Sejmie wielu – tak piszą budżet, żeby wykiwać malarzy? To absurd. [b] Są przypadki konfliktu interesów w innych branżach. Senator Tomasz Misiak musiał zrezygnować z członkostwa w PO, bo zajmował się ustawą o stoczniach, a jego firma szkoliła zwalnianych ze stoczni pracowników.[/b] Tu mówimy o konkretnym przedsiębiorstwie. A z tego, że u władzy jest kilkunastu poetów, nie wynika uprzywilejowanie poezji. [b]Poeci, jako grupa, są może mało nastawieni na komercję. To zły przykład.[/b] Ludzie nastawieni na komercję zwykle nie mają czasu udzielać się w organizacjach społecznych, więc wielu ich w Komitecie nie będzie. Bo Komitet będzie pracował społecznie. [b]Ale będą też tacy, którzy są przedstawicielami konkretnych firm producenckich. [/b] Może tak. Ale będą to pojedyncze osoby w kilkudziesięcioosobowej grupie. W projekcie są mechanizmy szczelnie zabezpieczające przed uzyskaniem przez jakąkolwiek grupę zbyt dużego wpływu na Komitet. Rada Mediów Publicznych, na co dzień rządząca mediami publicznymi, będzie wyłaniana w otwartym, organizowanym przez Komitet, transparentnym konkursie. Tam będą menedżerowie. Członkami Komitetu nie mogą też być pracownicy mediów publicznych. [b]W tej chwili i tak większość produkcji telewizyjnych tworzą zewnętrzne firmy. [/b] To też stanie się transparentne. Informacje o tym, kto ile zarobił na współpracy z mediami publicznymi, będą jawne. [b]Będzie wiadomo, ile np. Wajda dostanie za spektakl?[/b] Nie tylko. Będzie też wiadomo, ile dostał każdy oświetlacz i wózkarz w ekipie. Wszystko musi być kompletnie jawne, bo mówimy o publicznych pieniądzach. Z paranoiczną precyzją tworzyliśmy mechanizmy transparentności, nadzoru i kontroli mające zapewnić, żeby ta ustawa nie stała się narzędziem kolejnych przekrętów. Bo wiemy, że dla mediów publicznych w Polsce jest to ostatnia szansa. A bez mediów publicznych demokratyczny model europejski nie może sprawnie działać. [b]Kiedy Sejm przegłosuje wasz projekt?[/b] Trzy miesiące wystarczyłyby na prace nad nim. Jednak kiedy patrzę na twarz posłanki Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej (PO), to widzę: "najpóźniej jak się da". [b]Dlaczego? [/b] Ludzie przywiązują się do systemów, w których funkcjonują, a zwłaszcza do tych, które współtworzyli. Dlatego nie dopatruję się w emocjach części polityków czy medioznawców tylko gry interesów. To jest głównie kwestia mentalności. Tyle ustaw napisali według dotychczasowego modelu, że trudno im się z nim rozstać. [b]To skąd pana założenie, że uda się ich przekonać?[/b] PiS i PO już złożyły w Sejmie naszą ustawę. Zyskujemy nowych sojuszników. Poseł Grupiński jest dziś bliżej naszego stanowiska niż kilka miesięcy temu. Niektórzy politycy, którzy od początku rozumieli konieczność proponowanych przez nas zmian: Donald Tusk, Bronisław Komorowski, Michał Boni, Joanna Kluzik-Rostkowska, Grażyna Gęsicka, Jerzy Szmajdziński, Jacek Rostowski. Dziś popierają nas też Grzegorz Napieralski, Waldemar Pawlak, Jarosław Kaczyński. Każdy ma jakieś zastrzeżenie, co jest naturalne, ale co do idei i zasadniczych rozwiązań jesteśmy już chyba zgodni. [b]Sądzi pan więc, że sprawę blokują posłowie PO działający wbrew woli Tuska? [/b] Myślę, że częściowo tak jest. Ale nasz projekt został wreszcie złożony w Sejmie. Trochę to trwało, mieliśmy po drodze katastrofę smoleńską, powódź, wybory. Śledzińska-Katarasińska, od której jako przewodniczącej sejmowej komisji najwięcej zależy, mówi, że prace potrwają do końca roku. To termin dość odległy, ale chyba sensowny. Dopiero kiedy do końca roku ustawa nie zostanie przegłosowana, będę mógł uznać, że politycy jednak nas oszukali. [i]rozmawiała Katarzyna Borowska[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL