fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Tragedia na wakacjach

Wybrzeże Morza Azowskiego (fot. Andriej Kvasov)
Flickr
Pijani wychowawcy nie dopilnowali podopiecznych. Utonęło sześcioro dzieci i opiekun, który próbował je ratować. Rosja w szoku.
Uczniowie moskiewskiej podstawówki nr 1065 w środę kończyli wypoczynek nad Morzem Azowskim na południu Rosji. Opiekunowie – szkolni nauczyciele – wraz z kilkudziesięcioosobową grupą podopiecznych byli na wycieczce na Półwyspie Jejskim. Kąpiel jest tam zabroniona ze względu na silne podwodne prądy, jednak wychowawcy pozwolili dzieciom się wykąpać, „ponieważ było bardzo gorąco”.
Według informacji śledczych i ustaleń rosyjskich mediów w pewnym momencie dzieci poczuły, że ziemia zaczyna się im usuwać spod nóg. Wybuchła panika, wychowawcy – którzy byli na brzegu – rzucili się na ratunek, dzieci próbowały też pomóc sobie nawzajem. Pięcioro w wieku od ośmiu do 15 lat i nauczyciel wychowania fizycznego utonęli od razu, ciało jeszcze jednego chłopca znaleziono dopiero w czwartek, jedno dziecko trafiło do szpitala.
– W krwi trzech opiekunów wykryto alkohol – informował wczoraj RIA Nowosti rzecznik prokuratury, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. Dyrektor obozu zapewniał zaś, że moskiewscy wychowawcy wiedzieli, iż kąpiel na Półwyspie Ejskim nie jest dozwolona.
Najprawdopodobniej zarzuty usłyszy wicedyrektor moskiewskiej szkoły, która była odpowiedzialna za grupę.
– To ona pozwoliła dzieciom się kąpać – twierdzi rzecznik praw dziecka Paweł Astachow, który był w czwartek na miejscu zdarzenia.
Śledztwo wszczęto z artykułu „spowodowanie śmierci dwóch lub większej ilości osób przez nieostrożność”, za co grozi do czterech lat pozbawienia wolności, jednak kwalifikacja może się jeszcze zmienić ze względu na pojawiające się nowe okoliczności (np. fakt, że nauczyciele byli pijani).
Astachow, cytowany przez rosyjskie media, mówił o licznych naruszeniach zarówno podczas wycieczki, jak i w organizacji obozu. Podobno kiedy dzieci były w wodzie, nauczyciele siedzieli na brzegu i „urządzili sobie piknik” z alkoholem, podczas gdy rosyjskie przepisy nakazują, by na każdą dziesiątkę podopiecznych przypadał jeden opiekun w wodzie i jeden na brzegu.
– Formalnie dzieci od momentu wyjazdu z Moskwy były bez opieki – ocenił Astachow.
W związku z tragedią głos zabrał prezydent Dmitrij Miedwiediew. – Winni powinni zostać ukarani – powiedział rosyjski lider, zapewniając, że z jego polecenia w całej Rosji miejsca dziecięcego wypoczynku sprawdzi prokuratura.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA