fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Bitwa za woalem

W lewym dolnym rogu obrazu skrawek bibułki, na razie przyklejony na próbę. Wkrótce pokryje ona całe dzieło Jana Matejki
Fotorzepa, Danuta Matloch Danuta Matloch
Wielkie płótno pokrywane jest powoli cienką bibułką. To jedna z osłon, dzięki której można je będzie zdjąć. Na podłodze poleży rok. W tej pozycji będą mogli oglądać je zwiedzający.
Obraz jest jak kanapka – rozpoczyna nieoczekiwanie opis najsłynniejszego polskiego obrazu historycznego konserwator Anna Lewandowska. Zwykły obserwator widzi jedynie front, czyli tzw. lico. Specjalista dostrzega warstwy. Te nałożone przez artystę i pozostałe, dodane w czasie kolejnych renowacji.
Dzieło Matejki przygotowywane jest właśnie do najpoważniejszej od lat ingerencji. Czeka je precyzyjne odzieranie z różnorodnych konserwatorskich wzmocnień. W ruch pójdą lupy i skalpele. Celem jest dotarcie do pierwotnej malarskiej formy obrazu – tej z 1878 roku. I przywrócenie jej blasku.
[srodtytul]Co jest w środku [/srodtytul]
Pozostając przy niestandardowych porównaniach, o „Bitwie...” można by też powiedzieć, że jest jak słynne pudełko czekoladek z „Forresta Gumpa”. Ma w sobie wiele historii.
Nie tylko tę wielką, utrwaloną na obrazie, ale i ukrytą w jego strukturze. Nie do końca wiadomo, co można między poszczególnymi warstwami odkryć. Pomimo obszernej, fachowej literatury i badań wciąż jest wiele pytań.
– Dopiero, jak rozłożymy wspomnianą „kanapkę”, zobaczymy, co jest w środku, nabierzemy 100-procentowej pewności, na co możemy sobie pozwolić, by nie zaszkodzić obrazowi – mówi konserwator.
[link=http://www.zw.com.pl/artykul/491008_Bitwa_za_woalem.html] Czytaj więcej w Życiu Warszawy[/link]
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA