Kraj

Kozaczyzna, Rzeczpospolita, Moskwa

Bohdan Chmielnicki, rys. z XVIII wieku
Archiwum „Mówią wieki”
18 stycznia 1654 roku w Perejasławiu Bohdan Chmielnicki z całym wojskiem zaporoskim złożył carowi przysięgę wierności, a wydarzenie to przeszło do historii jako ugoda perejasławska, akt „połączenia się Ukrainy z Rosją”.
355 lat temu, 6 sierpnia 1657 roku, w wieku 62 lat zmarł Bohdan Chmielnicki, hetman kozacki, przywódca powstania przeciwko Rzeczypospolitej. Tekst z archiwum "Rz", z dodatku "Księga Kresów Wschodnich"
Porozumienie to zmieniło historię Europy Środkowej i Wschodniej, choć w intencjach hetmana kozackiego miał to być tylko sojusz wojskowy, którego celem była wspólna walka z Rzecząpospolitą w imię interesów obu stron układu. Rzeczywistość przerosła jednak oczekiwania twórcy ugody. Zaledwie dziesięć lat po śmierci starego Chmiela car i król podzielili między siebie Ukrainę. Od samego początku istnienia Kozaczyzna zaporoska związana była z państwem polsko-litewskim i nawet podczas powstań (do roku 1648) nie pojawiły się pomysły oderwania Ukrainy od Rzeczypospolitej i podporządkowania jej carowi. Kozacy równie chętnie co ułusy tatarskie lubili grabić kupców i posłów moskiewskich, wyruszali na rabunkowe wyprawy na pogranicze państwa carów. Często wspólnie z Tatarami. W latach 1515 i 1521 razem z nimi najechali Siewierszczyznę i grasowali pod Moskwą. W 1589 roku próbowali opanować pograniczny Rylsk, a oddział atamana Denisa Solepskiego najechał powiat briański. Rok później spalili Woroneż.
Stosunek Kozaków do Moskwy był złożony. Z jednej strony był to wróg ich władcy – wielkiego księcia litewskiego, a później króla polskiego. Z drugiej strony dostrzegali w niej naturalnego sojusznika w walce z Turcją i Krymem oraz źródło nagród za zasługi w walce z Tatarami. W razie odmowy grozili najazdami na jego państwo. Szczególnie dali się we znaki Moskwie w dobie dymitriad i wielkiej smuty (1604 – 1619), kiedy prawie w ogóle nie opuszczali jej terytorium. W XVII wieku starszyzna kozacka często podkreślała chęć poddania się pod władzę cara, naciskając w ten sposób na polskie elity. W tym też okresie pogranicze moskiewskie stało się miejscem schronienia przed polskimi represjami po kolejnych, przegranych powstaniach. Większość z tych uchodźców wracała później na Ukrainę. W czasie powstania Chmielnickiego napływ był tak duży, że władze carskie zdecydowały się utworzyć na tych terenach pułki, na wzór istniejących na Ukrainie. Jednak nawet klęski powstań kozackich nie wywołały masowego uchodźstwa za wschodnią granicę, które postrzegano jako ostateczność – na taki krok elita kozacka nie decydowała się nawet w czasach „złotego pokoju” (1638 – 1648), czyli najgorszego ucisku ze strony władz państwowych i szlachty. Co prawda nie brakowało też przykładów zaciągania się Kozaków na służbę moskiewską – jak kniaź Dymitr Wiśniowiecki czy Michał Czerkaszenin (który poległ w 1581 roku pod Pskowem, walcząc po stronie Iwana Groźnego) – ale były one stosunkowo rzadkie. Czasami car i jego doradcy starali się pchnąć Zaporożców do najazdu na ziemie sułtańskie lub zabiegali o ich zaciąg. Natomiast dopiero pod koniec lat 20. XVII wieku na Kremlu zaczęto postrzegać Kozaczyznę jako niezależny czynnik wewnątrzpolitycznej konfiguracji, ważny element wojskowej potęgi Rzeczypospolitej oraz że są w stanie zburzyć równowagę w państwie polsko-litewskim. Starania Moskwy kończyły się jednak z początku niepowodzeniem; postawa Kozaków w czasie wojny smoleńskiej w latach 1632 – 1634 dobitnie dowiodła ich wierności królowi.

Niepodległość pod protekcją

Po 1648 roku Bohdan Chmielnicki poczuł się na tyle pewnie, by rzucić hasło niepodległości. Samodzielnie Kozaczyzna nie była w stanie pokonać Rzeczypospolitej. Stąd zabiegi mające na celu pozyskanie pomocy państw ościennych, a przede wszystkim Moskwy. Hetman nie widział konieczności podporządkowania się carowi; interesował go sojusz wojskowy i protekcja. Wydawało się to realne już w 1651 roku, ale klęska wojsk kozacko-tatarskich pod Beresteczkiem spowodowała wycofanie się cara z tego projektu. Cała ta misterna gra polityczna Chmielnickiego zawaliła się w 1653 roku, kiedy na Ukrainę spadły klęski militarne. Przez pięć lat jej ziemie były niszczone w trakcie działań wojennych, ludność brana w jasyr przez sojusznicze czambuły tatarskie, a miary nieszczęść dopełniły epidemie w latach 1650 – 1652 i klęski głodu w 1650, 1652 i 1653 roku. Straty ludnościowe sięgały w różnych częściach Ukrainy nawet 40 proc. W następstwie tego część Kozaków, nie mając środków na wypełnianie obowiązku służby wojskowej, porzucała stan kozacki i przenosiła się do miast. Rozluźniała się też dyscyplina w wojsku, a wielu Kozaków dezerterowało i uciekało za wschodnią granicę. Na Zadnieprzu, którego gospodarka była ściśle powiązana z rynkiem wschodniego sąsiada, wzrastały nastroje promoskiewskie, a wśród Kozaków rosło niezadowolenie z polityki hetmana. Awanturnicza polityka Chmielnickiego w Mołdawii, gdzie starał się osadzić na tronie swojego starszego syna Tymosza, zakończyła się porażką i doprowadziła do skłócenia hetmana z księstwami naddunajskimi, przejścia ich do obozu polskiego, a także do napięć w stosunkach z Turcją i Krymem. Ożywiono więc kontakty z Moskwą. Wtedy właśnie car uznał, że jego państwo jest gotowe do wojny z Rzecząpospolitą i postanowił spełnić prośbę hetmana o przyjęcie Kozaków w poddaństwo. Hetman i jego doradcy już od pewnego czasu zdawali sobie sprawę, że muszą wybrać: albo rezygnacja z wywalczonej niezależności i podporządkowanie się królowi polskiemu, albo szukanie pomocy u trzeciej strony, nawet za cenę ograniczenia suwerenności. Brano pod uwagę tylko to drugie wyjście, a nowym sojusznikiem mógł być sułtan albo car. Mimo istnienia wśród starszyzny silnego ugrupowania protureckiego, ostatecznie zdecydowano się na wariant moskiewski.

Kamienie w moskiewskiej buławie

W październiku 1653 roku Sobór Ziemski w Moskwie wyraził zgodę na zerwanie pokoju z Rzecząpospolitą i przyłączenie Ukrainy do państwa moskiewskiego „w celu ochrony wiary prawosławnej i świętych cerkwi Bożych”. Zaraz po zakończeniu obrad do Czehrynia ruszyło poselstwo na czele z bojarem Wasylem Buturlinem, aby oficjalnie przyjąć Kozaków pod protekcję carską i odebrać od nich przysięgę wierności. Decyzja soboru zapadła 10 października, a bojarzyn ruszył już dziewięć dni później bez instrukcji, listów i oficjalnej carskiej gramoty. Na granicy dotarła do niego informacja, że wysłane za nim tekst przemowy i sztandar, który miał wręczyć hetmanowi, zniszczyły się po drodze. Okazało się też, że z buławy przeznaczonej dla Chmielnickiego zniknęło kilka drogocennych kamieni i poseł musiał ją naprawić na własny koszt. 10 stycznia 1654 roku poselstwo dotarło do Perejasławia. Kreml nalegał, aby stało się to w Kijowie, w soborze św. Zofii, co nadałoby temu wydarzeniu wielkiego znaczenia. Chmielnicki celowo wybrał jednak mniej znaczący Perejasław. Hetman przybył do miasta dopiero 16 stycznia, a następnego dnia zjawiła się prawie cała starszyzna z pisarzem generalnym Janem Wyhowskim na czele. Pierwsze, nieoficjalne jeszcze spotkanie z posłem odbyło się 17 stycznia wieczorem. Wysłannik carski zaproponował, aby następnego dnia hetman przybył do jego kwatery, gdzie miał otrzymać gramotę carską o przyjęciu Kozaków w poddaństwo. Później wraz ze starszyzną miał złożyć przysięgę wierności. Nie było mowy o żadnych negocjacjach jakiegokolwiek układu. Bojarzyn miał pełnomocnictwa jedynie do odebrania przysięgi i wręczenia carskiej gramoty, a wszelkie rozmowy na temat warunków ugody miały odbyć się na Kremlu. Hetman zaproponował drobne zmiany w planie. Rano 18 stycznia chciał jeszcze odbyć naradę ze starszyzną, na której miał ogłosić swoją decyzję poddania się pod protekcję cara. Wydaje się więc, że nie wszyscy Kozacy wiedzieli, jaki jest cel spotkania z carskim wysłannikiem. Na spotkaniu pojawił się też pomysł, aby decyzję zatwierdziła rada generalna. Była to gra na zwłokę, gdyż przygotowanie takiego zebrania (powinni w nim uczestniczyć wszyscy Kozacy) było czasochłonne. Pułki kozackie zostały bowiem w grudniu po kampanii żwanieckiej rozpuszczone do domów i nie było możliwości, aby szybko się zebrały ponownie. Zwołując ciało przedstawicielskie, starano się z jednej strony uniknąć oskarżeń ze strony Kozaków i ludności ukraińskiej o tajne i bezprawne porozumienie z Moskwą, a z drugiej – pokazać Rzeczypospolitej jedność narodu i jego zgodę na związek z carem.

Gosudar poddanym nie przysięga...

Po południu na wielkim placu przed soborem uspieńskim odbyła się słynna rada perejasławska. Obecna na niej była cała starszyzna generalna, 13 pułkowników oraz starszyzna pułkowa (asaułowie, chorążowie, pisarze i setnicy) w liczbie 131 osób. Z każdego pułku przybyło od pięciu do dziesięciu Kozaków, w całości stawił się pułk perejasławski. Obecni byli również mieszczanie z Perejasławia, Kijowa i okolicznych miast, a także przedstawiciele szlachty. Przemówienie wygłosił Chmielnicki, uzasadniając konieczność szukania protektora w obliczu braku możliwości samodzielnej obrony wywalczonej swobody. W złym świetle przedstawił kandydatury sułtana, chana i króla, a w dobrym – cara. Na zakończenie dodał: „a kto w tej chwili nie zgadza się z nami, temu wolna droga”. Słowa hetmana przyjęto z aplauzem i zebrani zgodzili się „pod silną ręką cara wschodniego, prawosławnego, w naszej świętej wierze umierać”. Nie odczytano żadnych punktów porozumienia z carem, bo ich po prostu nie było. Później Chmielnicki w otoczeniu starszyzny zjawił się w kwaterze Buturlina i otrzymał z jego rąk carską gramotę, w której władca moskiewski ogłaszał przyjęcie pod swoją władzę całej Ukrainy i Kozaków. Po odczytaniu jej przez Wyhowskiego hetman zaświadczył gotowość wojska zaporoskiego do wiernej służby carowi. Poseł zaś przekazał jeszcze raz obietnicę zbrojnej pomocy. Następnie wszyscy udali się do cerkwi soborowej, gdzie miało się odbyć uroczyste złożenie przysięgi wierności. Tam doszło do zdarzenia, które mogło zerwać dopiero co wypracowane porozumienie. Otóż Chmielnicki oświadczył, że Buturlin powinien w imieniu cara zaprzysiąc, iż „jego, hetmana Bohdana Chmielnickiego, i całego wojska zaporoskiego nie wyda królowi polskiemu oraz nie naruszy ich wolności”. Wysłannik moskiewski zdecydowanie oświadczył, że „tego, żeby w imieniu wielkiego gosudara przysięgać nigdy nie było i w przyszłości nie będzie […] dlatego że wszyscy poddani winni składać przysięgę swojemu władcy”. Zapewnił też, że car zaakceptuje wszystkie żądania przedstawione mu osobiście przez wysłanników wojska zaporoskiego. Zaskoczony takim obrotem sprawy przywódca kozacki odmówił złożenia przysięgi, zanim nie naradzi się ze starszyzną oraz Kozakami i opuściwszy cerkiew, udał się do siedziby pułkownika perejasławskiego. Część starszyzny była gotowa pójść na ustępstwa i przyjąć odmowę Buturlina, ale przeciwnicy układów z Moskwą, których nie brakowało wśród pułkowników, bojąc się o swoją pozycję, prawa i majątki, nalegali, aby spróbować namówić posła na złożenie przysięgi wojsku zaporoskiemu. Być może spodziewali się, że doprowadzi to do zerwania rozmów. Ponieważ ta grupa była zbyt silna, aby ją lekceważyć, Chmielnicki postanowił nakłonić wysłannika carskiego do zmiany zdania. Buturlin jednak odmówił i wtedy usłyszał, że król polski swoim poddanym zawsze przysięgał. Najwyraźniej Kozacy przejęli zasady ustrojowe Rzeczypospolitej i przesiąkli jej kulturą polityczną. Usłyszeli jednak, że „ci królowie nie są wiary prawosławnej i nie mają władzy absolutnej i dlatego przysięgają, ale nigdy tych przysiąg nie dotrzymują”. Zebrani mogli w tej sytuacji albo pozostać nieugiętym i zerwać z takim trudem osiągnięte porozumienie, co skazywało Ukrainę na samotną walkę z wrogami, albo przyjąć protekcję cara bez przysięgi, co z kolei stawiało wojsko zaporoskie w zależności od dobrej woli monarchy moskiewskiego. Biorąc pod uwagę polsko-tatarski układ zawarty pod Kamieńcem na warunkach ugody zborowskiej z 1649 roku oraz wynikającą z tego groźbę okupacji Ukrainy przez armię koronną i powrotu szlachty do swoich majątków, zdecydowano się na ustępstwa. Chmielnicki ponownie zjawił się w cerkwi i złożył przysięgę wierności. Warto jeszcze przywołać tu stwierdzenie ukraińskiego historyka Andrija Jakowliwa, który przed laty zauważył, że uporczywe powtarzanie przez Buturlina zapewnienia o niełamaniu przez cara danego słowa zostało przez stronę kozacką potraktowane jako stwierdzenie równoznaczne z przysięgą. Poza tym także Moskwa nie mogła sobie pozwolić na zerwanie rokowań, skoro do Warszawy jechał już poseł z wypowiedzeniem wojny.

Ukraińskie prośby

Po uroczystości w cerkwi zebrani udali się na kwaterę carskiego posła, gdzie wręczył on Chmielnickiemu insygnia władzy hetmańskiej – chorągiew, buławę, szubę i czapkę, a pułkownikom pieniądze. 20 stycznia Chmielnicki i starszyzna kozacka przedstawili mu prośby dotyczące m.in. wysokości rejestru kozackiego, potwierdzenia dawnych praw i przywilejów, zagwarantowania nienaruszalności stosunków społecznych na Ukrainie. Bojarzyn – nie mając zgody na takie rozmowy, ale nie chcąc zrażać Kozaków – zapewnił, że wszystkie prośby zostaną przez cara spełnione. Dodatkowo zażądał przygotowania całej ludności do złożenia przysięgi na wierność carowi, którą mieli odbierać specjalni wysłannicy. Według ich raportów złożyło ją ponad 127 tys. ludzi, w tym ponad 64 tys. Kozaków. W wielu miejscach (m. in. Perejasławiu, Kijowie, Czarnobylu) mieszczanie byli siłą zaganiani na plac, gdzie odbierano od nich przysięgę. Odmówiła jej złożenia część wyższego duchowieństwa prawosławnego z metropolitą Sylwestrem Kossowem na czele (musiał w końcu po dłuższym oporze ustąpić). Do Warszawy docierały też informacje o niechętnej postawie wobec poddania się Moskwie części Kozaków, którzy przepędzali urzędników carskich. Przysięgi nie złożył także nieobecny w Perejasławiu Iwan Bohun. Z pewnością niezadowolona z układu perejasławskiego była część starszyzny. Po powrocie do Czehrynia hetman i starszyzna uzgadniali projekt układu i przyszłych stosunków z Moskwą. Hetmanowi udało się mimo tarć osiągnąć porozumienie i zadbać, by w instrukcji przygotowanej dla posłów znalazły się żądania, których spełnienie gwarantowało nienaruszalność porządku społeczno-politycznego, wolność wyboru dożywotniego hetmana – głowy państwa, kierownika rządu, głównodowodzącego wojska zaporoskiego – a także swobody prowadzenia polityki zagranicznej (ale nie wrogiej wobec Moskwy). Hetman i wojsko zaporoskie uznawało cara za swojego suwerena i zobowiązywało się płacić mu coroczną daninę w ustalonej wysokości (na wzór daniny płaconej Turcji przez Mołdawię i Wołoszczyznę). Proszono też o nieprzysyłanie nad Dniepr carskich wojewodów oraz zachowanie praw metropolii kijowskiej (tzn. utrzymania jej podległości patriarsze w Konstantynopolu). Wedle projektu Ukraina miała pozostać faktycznie niezależnym państwem z własnym rządem, systemem prawnym i politycznym, strukturą społeczną, armią i administracją. Związek miał przypominać konfederację państw połączonych osobą panującego.

Ugoda perejasławska, czyli moskiewska

Wysłane w marcu do Moskwy poselstwo kozackie uzgodniło na początku kwietnia warunki porozumienia, które do historii przeszło pod nazwą ugody perejasławskiej. Spełniono większość żądań kozackich, ograniczono jednak hetmanowi swobodę w prowadzeniu polityki zagranicznej (ze szczególnym uwzględnieniem zakazu wszelkich kontaktów z Rzecząpospolitą i Turcją). Ludność miała płacić do skarbu carskiego podatki (pod kontrolą urzędników moskiewskich), a w Kijowie miała stanąć załoga dowodzona przez carskiego wojewodę. Kreml zgodził się rozpocząć wojnę z Rzecząpospolitą i bronić Ukrainy przed Tatarami. Układy kwietniowe zamykają wydarzenia zwane ugodą perejasławską. Dzień 18 stycznia 1654 roku zmienił losy nie tylko Moskwy i Ukrainy, lecz także Europy Środkowej i Południowej. Związanie się z państwem Romanowów oznaczało kres marzeń Kozaków o samodzielności, o niezależnym państwie. Już wkrótce w Czehryniu przekonano się o konsekwencjach ugody. O przyczynach, które pchnęły Kozaczyznę w stronę cara, trafnie w XIX wieku napisał Aleksander Hercen: „Chmiel-nicki nie z miłości do Moskwy, lecz z nieprzyjaźni do Polaków oddał się carowi”. I trudno dziś się oprzeć wrażeniu, że to Rzeczpospolita swoim brakiem zrozumienia Ukrainy pchnęła Kozaczyznę w ręce moskiewskie. Początkowo wydawało się, że współpraca Moskwy i Czehrynia będzie układała się dobrze. Wojska carskie uderzyły na Rzeczpospolitą i zajęły prawie całą Litwę, dając Chmielnickiemu szansę na opanowanie ziem zachodnioukraińskich. Już jednak wtedy doszło do próby wprowadzenia na Ukrainę carskiej administracji. W 1656 roku bez konsultacji car zawarł w Niemieży układ z królem polskim, a wcześniej rozpoczął wojnę ze Szwecją, w której – najpoważniejszym wrogu Rzeczypospolitej – powinien upatrywać cennego sprzymierzeńca. Chmielnicki natomiast nie zrezygnował z aktywnej polityki zagranicznej (m.in. nawiązał kontakty ze Szwecją i prowadził rozmowy z Turcją), podjął ekspansję na ziemie białoruskie, które Moskwa uznawała za teren swojej dominacji. Szybko dostrzegł, że związek z Moskwą nie przyniesie mu spodziewanych korzyści i rozpoczął starania o wyplątanie się z niego, wchodząc w układy z księciem Siedmiogrodu Jerzym II Rakoczym (wrzesień 1656 roku) i ze Szwedami (rozmowy zakończono już po jego śmierci, w 1657 roku). Następca starego hetmana Jan Wyhowski zdecydował się na ryzykowny krok. We wrześniu 1658 roku zawarł układ z Rzecząpospolitą, zwany unią hadziacką. W ten sposób starał się ratować samodzielność Kozaczyzny i marzenia swojego poprzednika o własnym państwie. Układ nie przyniósł spodziewanych korzyści jego pomysłodawcy. W starciu z Moskwą, która nie wyrzekła się planów podporządkowania sobie Ukrainy, pozbawieni wsparcia ze strony Rzeczypospolitej zaangażowanej w wojnę ze Szwecją, Kozacy musieli ulec. Nie powstrzymała tego nawet klęska wojsk carskich pod Konotopem w lipcu 1659 roku. Jesienią tego roku starszyzna lewobrzeżnych pułków przeszła na stronę Moskwy, co zadecydowało o upadku hetmana Wyhowskiego i idei unii hadziackiej. Nowy przywódca Kozaków, młody Jerzy Chmielnicki, nie chcąc dopuścić do rozpadu państwa, a w konsekwencji jego podboju przez Kreml, zdecydował się ponownie uznać władzę cara. 27 października 1659 roku w Perejasławiu zawarto nową ugodę perejasławską, której postanowienia znacznie ograniczały zakres władzy hetmana zaporoskiego i samodzielność Ukrainy. Do wielu miast zostali wprowadzeni wojewodowie carscy, bez zgody Moskwy hetman nie mógł przyjmować obcych poselstw, a nawet mianować i usuwać pułkowników. Metropolita kijowski musiał uznać zwierzchnictwo patriarchy moskiewskiego. Tym samym rozpoczęła się inkorporacja Ukrainy do państwa moskiewskiego.

Od Prawobrzeża do Lewobrzeża

Pułkownicy z Prawobrzeża szybko zdali sobie sprawę z utraty resztek samodzielności „państwa kozackiego”. Nic więc dziwnego, że kiedy na Ukrainę wkroczyły wojska koronne, a armie cara zaczęły ponosić porażkę za porażką, wojsko zaporoskie w listopadzie 1660 roku pod Cudnowem przeszło na stronę króla Jana Kazimierza, zawierając z nim nową ugodę. Jednak lewobrzeżna Ukraina pozostała wierna carowi. Jerzy Chmielnicki na początku 1663 roku na radzie w Korsuniu zrzekł się buławy i wstąpił do klasztoru, przyjmując imię Gedeon. Na zwołanej w Czehryniu w styczniu 1663 roku radzie kozackiej wybrano nowego hetmana – Pawła Teterę, który podobnie jak Wyhowski stawiał na współpracę z Polską i Chanatem oraz opowiadał się za kontynuowaniem działań przeciwko Moskwie i jej kozackim stronnikom. Nowy hetman nie zdołał podporządkować sobie Zadnieprza, gdzie od 1661 roku trwała walka o buławę między Jakimem Somkiem a pułkownikiem niżyńskim Wasylem Zołotarenkiem. Nie ufając im obu, Moskwa postawiła jednak na mającego ogromne poparcie czerni i deklarującego wierność carowi Iwana Brzuchowieckiego. Na krwawej radzie pod Niżynem pod koniec czerwca 1663 roku w obecności wojsk moskiewskich rzesze czerni obwołały go nowym hetmanem Lewobrzeża. Rozpoczęła się rywalizacja pomiędzy obiema Kozaczyznami, tj. Prawobrzeżem, gdzie większe wpływy miał Tetera, a Lewobrzeżem, gdzie władzę zdobył Brzuchowiecki. Sytuację tę mogła zmienić wielka wyprawa wojsk polsko-litewskich na Moskwę, której celem było zmuszenie cara do zwrotu Zadnieprza Rzeczypospolitej. Jednak wyprawa zakończyła się fiaskiem. W tym samym czasie na Prawobrzeżu wybuchło powstanie przeciwko polskiemu panowaniu i hetmanowi Teterze. Krwawość walk z powstańcami, rozstrzelanie popularnego wśród Kozaków Wyhowskiego 27 marca 1664 roku, wymuszenie przez szlachtę zgody na powrót do dóbr na Ukrainie odstręczały od orientacji propolskiej nawet gorących jej zwolenników. Zamieszanie panujące w tym rejonie powiększyło włączenie się do walki Iwana Brzuchowieckiego. Rezultatem działań wojennych było wyniszczenie ogromnych terenów Ukrainy i utrata przez Teterę wpływów na Prawobrzeżu. Z chwilą, gdy w 1665 roku oddziały koronne zostały wycofane z Ukrainy, a Rzecząpospolitą wstrząsnął rokosz Lubomirskiego, losy hetmana zaporoskiego były przesądzone. Zdając sobie sprawę ze słabości własnych sił, opuścił on ostatecznie w lipcu 1665 roku Ukrainę, udając się do swoich dóbr na Wołyniu. Po wycofaniu się wojsk koronnych władzę nad Prawobrzeżem zdobył Piotr Doroszenko, który spróbował rozszerzyć swoje wpływy na Zadnieprze. W grudniu 1665 roku podpisał on tzw. artykuły moskiewskie, znacznie ograniczające wolności kozackie oraz praktycznie likwidujące autonomię Kozaczyzny w ramach państwa moskiewskiego. Stąd coraz większe znaczenie wśród Zaporożców zdobywała idea wskrzeszenia państwa kozackiego, niezależnego i od Moskwy, i od Rzeczypospolitej. Doroszenko, korzystając z polsko-moskiewskich rozmów pokojowych, nawiązał stosunki z ordą i wraz z Tatarami chana Aadila Gereja uderzył na rozłożone na leżach chorągwie polskie pod komendą regimentarza Sebastiana Machowskiego. 10 listopada 1666 roku pod Ścianą i Braiłowem gros sił polskich zostało rozbitych, a sam Machowski znalazł się w niewoli.

Rozbiór Ukrainy

Była to odpowiedź na nowy układ w Europie Środkowo-Wschodniej, jaki zarysował się po podpisaniu przez Moskwę i Warszawę porozumienia andruszowskiego (oficjalnie zaprzysiężonego 30 stycznia 1667 roku). Na jego mocy zawarto rozejm na 13 i pół roku, tj. do czerwca 1680 roku, a Rzeczpospolita musiała oddać carowi Smoleńszczyznę, Siewierszczyznę, Czernihowszczyznę oraz Lewobrzeże z Kijowem, który jednak po dwóch latach miał powrócić do Rzeczypospolitej. Ukraina została podzielona na dwie części, prawobrzeżną (polską) oraz lewobrzeżną (moskiewską), a Sicz Zaporoską oddano pod opiekę obu monarchów. Kreml, wykorzystując trudne położenie Rzeczypospolitej, nigdy nie zwrócił Kijowa. Zawarty w 1686 roku pokój Grzymułtowskiego ostatecznie przysądził go Moskwie. Pozostał on w jej posiadaniu aż do XX wieku. Układ andruszowski nie przyniósł spokoju tej krainie. Obie strony dążyły do zjednoczenia całego terytorium pod swoją władzą. Do walki włączyła się też Turcja. Kozaczyzna nie zapomniała jednak o marzeniu Chmielnickiego o zbudowaniu silnego państwa nad Dnieprem. Próbowali i Doroszenko, i Iwan Mazepa. Bezskutecznie. Z zawieruchy zwycięsko wyszła Moskwa, która mocną nogą stanęła na Zadnieprzu i w Kijowie. Rzeczpospolita odzyskała część Ukrainy, ale z rywalizacji wyszła osłabiona. Kozaczyzna zaś spadła do roli przedmiotu polityki. 100 lat później Moskwa, która tak zręcznie w drugiej połowie XVII wieku szermowała hasłami o wspólnej z Kozakami walce w obronie religii prawosławnej i krwi chrześcijańskiej, zlikwidowała ostatecznie Kozaczyznę na Ukrainie. Rzeczpospolita uczyniła to u siebie pod koniec XVII wieku.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL